Blues jest czarny i… śląski – wystawa w Muzeum Miejskim w Tychach

0
554
Fot. Kamil Peszat

W piątkowy wieczór w Muzeum Miejskim w Tychach odbył się uroczysty wernisaż wystawy „Blues – Śląsk – codzienność”, przygotowanej przez ponad 30-osobowy zespół słuchaczy studiów podyplomowych z historii sztuki Uniwersytetu Śląskiego. Ekspozycja ukazuje nieoczywiste połączenie muzyki bluesowej z pejzażem społecznym i kulturowym Śląska.

To już trzecia ekspozycyjna odsłona współpracy Muzeum Miejskiego w Tychach i Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Zainaugurowała ją w 2022 roku wystawa „Tony industrii”, a w 2023 roku zwiedzający mogli oglądać wystawę „Przestrzenie samotności”.

– Powiedzieć, że do głowy by nam nie przyszło, że ten temat będzie tak piękny i tak nośny, to byłoby z jednej strony fałszywą skromnością, a z drugiej strony byłoby niedocenieniem i niedostrzeżeniem tej znakomitej pracy, którą wykonali studenci. Ze mną i myślę, że z państwem zostanie ten tekst, który w kapitalny sposób splata ze sobą światy. Nieprawdopodobne powinowactwa tutaj wydarzyły się pomiędzy sztukami wizualnymi. Jak się okazuje, właściwie od początku obecnymi w muzycznej twórczości bluesowej, która jest też nieodrodną tkanką tej ziemi, jest absolutnie wpisana w jej DNA. Myślę sobie, że czerń Afroamerykanów jest bardzo podobna do czerni, którą wydobywaliśmy z kopalni, i która na zasadzie kontrastu zrodziła twórczość osób, muzyków, muzyczek tak nam bliskich i obecnych w imaginarium wielu z państwa – stwierdziła podczas otwarcia dyrektorka muzeum Aleksandra Matuszczyk.

Za merytoryczną stronę wystawy odpowiadają tyski muzealnik dr Patryk Oczko, prowadzący grupę studentów oraz prof. Jerzy Gorzelik – kierownik studiów podyplomowych. Ekspozycja to prezentacja dzieł artystek i artystów związanych ze środowiskiem śląskim: Pauliny Bobak, Ryszarda Czernowa, Weroniki Hluchnik, Romana Kalarusa, Jana Nowaka, Romana Nowotarskiego, Tomasza Wenklara i Franciszka Wyleżucha.

– Zainspirował nas blues. Najpierw przeszukiwaliśmy eksponaty Muzeum Miejskiego w Tychach, ale szybko okazało się, że jednak trzeba będzie sięgnąć troszeczkę dalej – mówił dr Patryk Oczko. – Sięgnęliśmy do zbiorów Muzeum Historii Katowic, Muzeum Miejskiego w Bieruniu i zbiorów prywatnych – do zbiorów artystów. Właściwie ta wystawa powstawała w takich kumulacjach czasowych. Mieliśmy burze mózgów, kilka spotkań wielogodzinnych, kiedy ta koncepcja nam się rodziła. Możemy sobie wyobrażać, jak trudno było stworzyć wspólną wizję. Oczywiście nie obyło się bez intensywnych dyskusji nad rozwiązaniami szczegółowymi wystawy, ale myślę, że udało nam się dojść do konsensusu. Zachęcam do obejrzenia, do zagłębienia się w szczegóły, bo jest ich tutaj sporo. Dla mnie przygotowywanie tej wystawy to była to bardzo dobra zabawa – wyjaśnił dr Oczko.

Wystawa „Śląsk, blues i codzienność” będzie prezentowana do 19 kwietnia. Dla wielu osób może to być okazja do sentymentalnej podróży w przeszłość regionu, dla innych spojrzeniem na wielopłaszczyznową tożsamość Górnego Śląska. Jak zaznaczają organizatorzy, nie trzeba być ani fanem muzyki bluesowej, ani historykiem sztuki, by docenić tę ekspozycję.

– Taki Górny Śląsk pamiętam jeszcze z wczesnej młodości. Podobno w życiu piękne są tylko chwile, więc nie będę ich zapełniał swoją gadaniną. Zachęcam państwa do oglądania wystawy i przeżywania tego Górnego Śląska, który żyje gdzieś tam jeszcze w tych bluesowych rytmach i codziennej scenografii – podkreślił prof. Jerzy Gorzelik.