16 lat minęło jak jeden dzień – wywiad z M. Czerkawskim

2
1297
fot. Piotr Podsiadły

Były to wyjątkowe chwile dla tyskiego hokeja i kibiców GKS-u. 16 lat temu, w styczniu 2009 roku, po gruntownej przebudowie oddano do użytku najnowocześniejszy stadion zimowy w kraju. Kilka dni później na nowym obiekcie swój ostatni mecz w karierze rozegrała legenda polskiego hokeja, Mariusz Czerkawski.

16 stycznia 2009 roku, po ponad rocznej przerwie, hokeiści GKS-u mogli ponownie wyjechać na taflę tyskiego lodowiska. Oficjalne ponowne otwarcie obiektu po remoncie nastąpiło w meczu przeciwko Podhalu Nowy Targ. Dziewięć dni później, 25 stycznia 2009 roku, zmodernizowany obiekt i kibice zgromadzeni na trybunach mogli być świadkami kolejnego ważnego wydarzenia – pożegnalnego meczu Mariusza Czerkawskiego. Tyszanie pokonali wówczas drużynę Stoczniowca Gdańsk 3:2, a wychowanek tyskiego GKS-u rozegrał swój ostatni zawodowy mecz w karierze w Tójkolorowych barwach. Od tamtej pory, co roku, kibice z Tychów mają okazję oglądać Mariusza w grze podczas charytatywnego meczu na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak wspomina swój ostatni mecz w barwach GKS-u Mariusz Czerkawski?

Twój mecz pożegnalny to było ogromne wydarzenie w Tychach. Udało się go zorganizować w meczu o ligowe punkty, dzięki czemu w Twoich statystkach to właśnie GKS Tychy widnieje, jako ostatni klub w karierze.

Mariusz Czerkawski: Decyzję o zakończeniu kariery podjąłem w lipcu 2008 roku i ogłosiłem ją na konferencji prasowej mojego ówczesnego klubu, szwajcarskiego Rapperswil-Jona Lakers. Nie było łatwo po tylu latach gry w hokeja, ale wiem, że te 36 lat to był odpowiedni moment, aby zakończyć zawodowe uprawianie sportu. Jestem bardzo mocno związany z Tychami i od zawsze chciałem ten mój ostatni mecz rozegrać w barwach GKS-u. Można było zorganizować mecz pokazowy, ale razem z zarządem klubu wpadliśmy na pomysł, żeby było to jednak oficjalne spotkanie. Rozmowy toczyły się akurat w takim czasie, kiedy klub mógł zgłaszać do PZHL-u nowych zawodników i tak, na ten jeden mecz, wskoczyłem do kadry.

Po zgłoszeniu do drużyny nie było propozycji, żeby zostać w klubie na przykład do końca sezonu?

Tak jak wspomniałem, karierę zakończyłem kilka miesięcy wcześniej i od tamtej pory nie trenowałem. Do Tychów przyjechałem kilka dni przed meczem ze Stoczniowcem i odbyłem z drużyną dwa, może trzy treningi. Nie zapomniałem, jak się gra w hokeja, ale jeśli nie trenujesz regularnie to w tak szybkim, dynamicznym i wymagającym sporcie nie da się wrócić na pełne obroty w krótkim czasie. Na pewno wielu kibiców chciało tego, ale ja nie czułem, żebym był w na tyle dobrej formie, aby móc pomóc drużynie. Pod koniec kariery miałem już trochę problemów z pachwinami, z bólem ramienia, nie byłbym po prostu w stanie wycisnąć siebie więcej. Dziękuję chłopakom, że mi pomogli. Starałem się jak mogłem. Szkoda, że nie udało się strzelić gola, choć było kilka fajnych okazji. Nikt tam się jednak nikomu nie podkładał, bo był to przecież mecz ligowy i każdy grał na 100%. Udało się zwyciężyć, wygraliśmy 3:2 po zaciętym meczu.

Po meczu czekało na Ciebie wiele wzruszających momentów.

Cieszę, że mogłem zakończyć karierę w GKS-ie, zagrać na nowym lodowisku i jestem bardzo wdzięczny za całą oprawę tego meczu. Za ceremonię, za podziękowania, za obecność kibiców. Niektórzy widzieli mnie na lodzie po raz pierwszy, bo przecież wyjechałem z Tychów w 1991 roku w wieku zaledwie 19 lat. Na polskich taflach przez te wszystkie lata grałem jedynie podczas meczów kadry. Od momentu wyjazdu, do meczu ze Stoczniowcem, minęło blisko 18 lat. Jestem dumny z tego, że ta przygoda z hokejem rozpoczęła się i zakończyła w Tychach. Dzięki temu ostatniemu spotkaniu mam poczucie, że moja kariera jest domknięta.

Przy okazji meczu charytatywnego na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy kibice ponownie mieli okazję zobaczyć Cię na tafli.

Kiedy mam okazję grać lub być na naszym lodowisku, to jest jak powrót do domu. Wspomnienia wracają, czasami pojawia się „gęsia skórka”. Bardzo lubię tu przyjeżdżać, spotykać się z kumplami. Z Darkiem Garboczem, z którym grałem, Jasiem Gurazdą, Tomkiem Więckowskim. Przyjemnie jest się z nimi spotkać, porozmawiać. Zawsze byłem dumny z Tychów. W Stanach Zjednoczonych często podkreślano, że Czerkawski jest z GKS-u Tychy. To dla nich ważne, skąd pochodzisz i jaki jest twój macierzysty klub. Zostałem honorowym obywatelem miasta, co także jest dla mnie wielkim powodem do dumy.

2 KOMENTARZE

  1. Najnowocześniejszy w kraju ? Wątpię .koszt remontu wynosił wtedy 30 mln PLN ,uważam że wyrzucone w błoto ,można by było wybudować nową ,faktycznie nowoczesną hale zimowa z trybunami z czterech stron ( to jest nowoczesne ,jak by ktoś nie wiedział ) Teraz pojemność to chyba 2400 ,wtedy było chyba 2700 krzesełek , nawet lodowiska w Oświęcimiu czy Krynicy lepiej wyglądają niż ten relikt przeszłości w Tychach

    • Chłopie artykuł dotyczył pożegnania legendy hokeja a nie samego obiektu, ale widać że nie miałeś nigdy z hokejem na lodzie nic do czynienia

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.