Najprawdopodobniej będzie padać

0
187
fot. MBP Tychy

W ramach popularnego cyklu Tury Kultury w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tychach odbyło się spotkanie z Aleksandrą Kostką, znaną aktorką i prezenterką telewizyjną. Kostka opowiedziała o swojej karierze zawodowej, zdradzając kulisy pracy przed kamerą, a także dzieląc się doświadczeniami z branży medialnej i teatralnej. Wydarzenie przyciągnęło mieszkańców, którzy chętnie zadawali pytania i wysłuchali kilku utworów zaśpiewanych na żywo. Spotkanie stanowiło okazję do bezpośredniego kontaktu z artystką, która otwarcie mówiła o wyzwaniach i fascynacjach związanych z jej pasją zawodową​.

Aleksandra Kostka jest jedną z najbardziej znanych i lubianych pogodynek w telewizji publicznej. Prezenterka zapowiada pogodę w Pytaniu na śniadanie oraz w wieczornej Panoramie. Oprócz tego prowadzi program Apteka Ziołowa, w którym z Tomaszem Nowakiem zdradza, jakie zastosowanie mają rośliny nierzadko rosnące przy naszych domach. Nie każdy jednak wie, że początkowo Kostka nie wiązała swojej przyszłości z pracą w telewizji czy na deskach teatru. Jej marzeniem było… zostanie lekarzem. I dzięki uporowi i determinacji, marzenie te ziściło się niedawno – Kostka ukończyła studia, dzięki którym mianuje się jako psychotraumatolog.

Początek z przypadku

Pogodynka TVP ukończyła Musicalową Wyższą Szkołę Wokalno-Aktorską w Gdyni, a także Akademię Pedagogiczną w Słupsku. W czasie spotkania autorskiego Aleksandra Kostka zdradziła, że zdawanie do szkoły teatralnej było dziełem przypadku. Chciała wesprzeć swojego ówczesnego chłopaka, a obecnie męża, w czasie egzaminów. Nie chodziło jednak o samo wsparcie duchowe – Kostka jako pierwsza stanęła przed komisją i swoim entuzjazmem, spokojem i wszechstronnością „kupiła” komisję – znalazła się na pierwszym miejscu zaledwie dwudziestoosobowej listy przyjętych.

– Mam „pozytywne ADHD”. Stanęłam przed komisją, mimo, że nie było mnie nawet na liście. Zrobiłam niezłe zamieszanie. Chciałam udowodnić Piotrowi, że to nic trudnego, a dystans jest najważniejszy. On przygotowywał się cztery lata, chodził na różne koła teatralne, a ja… nigdy nic. Zaprezentowałam „Fortepian Szopena” i „Nekrolog Szopena” Cypriana Kamila Norwida, bo pamiętałam to ze szkolnego konkursu polonistycznego. Oprócz tego jeden utwór poezji śpiewanej. Stres przyszedł dopiero dwa dni później, zresztą jak zawsze. Mam wyjątkowo niskie ciśnienie i prawdopodobnie dlatego nigdy nie stresuje się w momencie, kiedy coś się dzieje, tylko kilka dni później – wyznaje.

Okazuje się, że już na wczesnym etapie kariery Kostki zapisało się nasze miasto.
– Z ogromnym sentymentem wspominam Tychy. Nie każdy wie, że gram na gitarze. Kilkanaście lat temu wzięłam udział w konkursie w ramach Śląskiej Jesieni Gitarowej, to był pierwszy samodzielny wyjazd z Koszalina, który bardzo przeżyłam. Nie zajęłam żadnego miejsca, ale dzisiaj, kiedy tu wróciłam, ogarnęło mnie wzruszenie związane z tym miastem – mówi artystka.

Tajemnice zza kamery

Sama telewizja również miała być przygodą – okazuje się, że wyjątkowo długą, bo trwa już siedemnaście lat. W czasie spotkania z tyszanami, artystka długo opowiadała o technicznych kwestiach pracy w telewizji.
– Występując na żywo, nie ma opcji, żeby coś nam nie wyszło. Goni nas czas. Na przedstawienie pogody mamy czasem zaledwie dwie minuty, w czasie których musimy przedstawić tekst, który zajmuje nawet 5 zapisanych kartek – mówi Kostka. – Na początku trzeba nie tylko nauczyć się kwestii z samą meteorologią, ale też z np. geografią – nie każdy wie, że w studio nie mamy za sobą tej mapy, którą widzą ludzie przed telewizorami. Zamiast tego jest green box, czyli po prostu zielone tło, na które specjaliści nakładają odpowiednie obrazy. W czasie prowadzenia pierwszych prognoz bardzo się stresowałam, czy dobrze wskazuje dany region i żeby zachować bezpieczny margines, bardzo machałam rękami – śmieje się prezenterka.
Zgromadzeni w Mediatece chętnie zadawali pytania, w tym oczywiście o… pogodę.

– Prognoza jest tylko prognozą. Synoptycy mogą przewidywać pogodę z największą dokładnością zaledwie do 24 godzin, choć i tak, sytuacja może się dynamicznie zmienić. Właśnie dlatego moim ulubionym stwierdzeniem jest „najprawdopodobniej”. Najprawdopodobniej będzie padać, jest duża szansa na słońce, wszystko wskazuje na to, że weekend będzie wietrzny – wymienia. – Zawsze staram się przedstawiać prognozę tak, jakbym mówiła do swojej mamy – po ludzku, unikając skomplikowanych i naukowych terminów. Mimo zmieniającego się świata mediów, prognozy nadal są chętnie oglądane, co potwierdzają słupki oglądalności. To dla mnie kredyt zaufania od widzów – mówi Kostka.

Moja Olcia wróciła

Prowadzący spotkanie – Marcin Michrowski – zapytał artystkę o to, dlaczego nie chciała na stałe związać się z aktorstwem.
– Przede wszystkim dlatego, że to nigdy nie był mój życiowy cel. Szkoła aktorska bardzo wiele mi dała, ale zdarzyła się przypadkiem, była jedynie przystankiem w mojej drodze. Poza tym wierzę, że nie da się pogodzić pracy w teatrze, w którym większość wieczorów i weekendów jest zajęta, z byciem mamą, a mam dwójkę dzieci, których dzieli zaledwie rok – tłumaczy Kostka.

Prezenterka powiedziała, że na co dzień nie utożsamia się z mocnym makijażem czy idealnie dobranymi stylizacjami, których wymaga od niej praca w telewizji.
– To jest mój zawód, a mój wizerunek jest jego istotną częścią. Nie ma jednak lepszego momentu dnia niż godzina, w której wracam do domu, zrzucam niezbyt lubiane szpilki, zmywam makijaż, przebieram się w luźne ubrania i siadam na kanapie. Wtedy mój mąż zawsze czule na mnie spogląda i mówi „Ooo… Moja Olcia wróciła”. Taka właśnie jestem na co dzień. Dzięki temu mogę też zachować prywatność, na ulicy mało kto mnie rozpoznaje – mówi prezenterka.

Aleksandra Kostka dała się poznać tyszanom jako barwna postać, która chętnie dzieli się historyjkami i anegdotami ze swojego życia, a swoją pozytywną energią i nastawieniem pozwoliła zapomnieć o jesiennym już wieczorze. Kolejne spotkanie z cyklu Tury Kultury odbędzie się w środę 13 listopada o 18 z aktorem Olgierdem Łukaszewiczem. Wstęp wolny.