Jesteście wyjątkowe – Kobieca Akademia Rozwoju

    0
    476

    W miniony piątek 18 października w Centrum Biznesowym Atrion w Tychach odbyła się IV edycja Kobiecej Akademii Rozwoju pod hasłem „Różowe piękno profilaktyki”. W czasie wydarzenia poruszono tematy związane nie tylko z kobiecością, jak makijaż czy dobór odpowiedniego biustonosza, ale przede wszystkim oscylujące wokół kwestii zdrowia i uważności na swoje ciało – wszak październik jest Miesiącem Raka Piersi.

    Swoje prelekcje wygłosiły Wioletta Choma, opowiadająca o swojej walce z rakiem i Monika Niemiec, która opowiedziała o profilaktyce, samobadaniach i brafittingu. Karolina Kogut przybliżyła uczestniczkom kwestie zdrowej diety i aktywności fizycznej, Aleksandra Styczyńska poruszyła temat wizerunku i siły makijażu, natomiast uznana fotografka – Joanna Nowicka wygłosiła prelekcję na temat artystycznego projektu „Porter kobiety”, w którym udowadnia, że każda z pań jest wyjątkowa. Całość okraszona była muzyką Zuzanny Cieplok, a wydarzenie otwarł pokaz tańca współczesnego w wykonaniu Mai Niemiec. Spotkanie moderowała Gabriela Fortuna, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży Centrum Biznesowego Atrion. Wydarzenie zakończyło się losowaniem atrakcyjnych nagród i wręczeniem upominków.

    – Przed nami cudowny, kobiecy, siostrzany wieczór przy świecach i kwiatach. Będzie to prawdziwa przygoda, która doda wam niezbędnej wiedzy, dzięki której będziecie mogły lepiej o siebie zadbać. Czekają was inspirujące i motywujące wystąpienia. Historia tego wieczoru rozpoczęła się od jednego telefonu od Wioletty Chomy. Połączyła nas misja, ukierunkowana na kobiecość i siłę w wielu wymiarach. To kolejna edycja Kobiecej Akademii Rozwoju, ale w zupełnie innym wydaniu i konwencji – przywitała zgromadzonych Gabriela Fortuna.

    Od raka do Kilimandżaro

    Wydarzenie rozpoczęło się od wyjątkowego wystąpienia. Przed zgromadzonymi stanęła pewna siebie, piękna kobieta – Wioletta Choma, która zaledwie kilka lat temu usłyszała druzgocącą diagnozę – rak piersi w II stadium złośliwości.

    – Jakiś czas temu jedna z najważniejszych osób w moim życiu powiedziała mi, że moja historia nie jest już tylko moją prywatną sprawą. Wypowiedziana wielokrotnie publicznie, może uratować niejedno życie czy zdrowie. Właśnie dlatego stoję przed wami i opowiem, jak to jest zachorować i wyzdrowieć. Moja historia rozpoczęła się od samobadania w czasie kąpieli, kiedy wyczułam guzka. Pierwsze konsultacje z aż trzema lekarzami opierały się wyłącznie na badaniu obrazowym, z którego wynikało, że moja zmiana to łagodna torbiel. Żaden z lekarzy nie pogłębił diagnostyki. Po roku od mojego samobadania trafiłam do jeszcze innego specjalisty, który zlecił biopsję. Dopiero wówczas dostałam pełną diagnozę. Co poczułam? Kosmiczną wręcz złość. Przez dwanaście miesięcy byłam na siebie uważna, wiedziałam, że coś jest nie tak, szukałam pomocy, ale ze strony medycznej czegoś zabrakło – zaangażowania, pomysłu i dokładnej diagnostyki – opowiedziała Wioletta. – Czekała mnie natychmiastowa operacja i trzymiesięczna terapia onkologiczna, a przez kolejne pięć lat musiałam przyjmować lek zapobiegający nawrotom – wyjaśniła.

    Prelegentka opowiedziała o swoim sposobie na radzenie sobie z chorobą, jaka ją spotkała. Nazwała to „apteczką emocjonalną”. W jej skład wchodziły między innymi medytacje, pomagające wyciszyć negatywne i skołatane emocje, pozytywne filmy, motywujące książki i miejsca, w które mogła się udać, kiedy czuła się po prostu źle. Najważniejszym elementem tej swoistej apteczki była lista ludzi, na których zawsze mogła liczyć, którzy otoczyli ją troską, opieką, dzielili dobre i złe chwile, rozśmieszali do łez.

    Choma zaznaczyła też, jak ważna jest kwestia ubezpieczenia.

    – Dziewczyny, kobiety, ubezpieczajmy się. Polisa może posłużyć jako inwestycja w przyszłość, pieniądze mogą też pomóc w przetrwaniu wielu miesięcy bez pracy, dzięki środkom można też na przykład spłacić zobowiązania czy skorzystać z nierefundowanych terapii leczenia – zaznaczyła.

    – Moją nagrodą za wytrwanie procesu leczenia i wyzdrowienie było zdobycie szczytu Kilimandżaro. Na co dzień nie chodzę po górach, jednak po rozmowach z wieloma osobami, zrodziła się we mnie myśl, żeby zdobyć ten szczyt należący do Korony Ziemi i uchodzący za najłatwiejszy z tej listy, by w jakiś sposób zakończyć ten etap życia. Upewnił mnie w tym przewodnik wysokogórski prowadzący takie wyprawy. Powiedział, że na tę górę „wejdę głową”, zważywszy na to, że ogólnie zawsze starałam się być osobą aktywną fizycznie – opowiadała Wioletta Choma.  – Wyprawa trwała sześć dni. Coraz większe zmęczenie, coraz niższa temperatura, coraz silniejszy wiatr. Atak szczytowy był najtrudniejszym momentem mojego życia. Nie diagnoza, nie choroba, nie leczenie, nie śmierć bliskich osób, ale właśnie wejście na szczyt, w czasie którego zderzyły się jak nigdzie indziej dwa obszary – fizyczny i mentalny. Góry weryfikują. Ponadto okazało się, że na Dach Afryki weszłam dokładnie w rocznicę diagnozy. Z mojej historii chciałabym, żebyście zapamiętały jedno słowo: uważność. Nie bójcie się dotykać swojego ciała, słuchajcie go, zaufajcie intuicji i szukajcie pomocy do skutku – podsumowała.

     Jak winogrona

    Kolejną prelegentką była Monika Niemiec, która jako brafitterka specjalizuje się w profesjonalnym doborze bielizny i prowadzi swój salon, ale też, jako wolontariuszka fundacji Wsparcie Na Starcie, aktywnie działa na rzecz edukacji w zakresie zdrowia piersi i wspieraniu kobiet na każdym etapie życia. W czasie swojego wystąpienia przybliżyła między innymi problematykę doboru biustonosza, pokazała, jak najlepiej go zakładać i na co zwracać uwagę przy zakupie. Należy bowiem pamiętać, że odpowiednio dobrany zwiększa komfort, dba o zdrowie piersi, poprawia sylwetkę, dodaje pewności siebie i zwiększa żywotność bielizny. Głównym przesłaniem wystąpienia było samobadanie.

    – Październik to idealny moment, by przypomnieć o profilaktyce raka piersi. Niestety w Polsce ta choroba zwykle diagnozowana jest na późnym etapie. Nasza uważność na ciało i samobadanie to niezwykła szansa w walce z tym nierównym przeciwnikiem. Wystarczy kilka minut raz w miesiącu – zaznaczyła Monika. – Musimy poznać swoje ciało. Regularność, dotyk i obserwacja to trzy kluczowe składniki. Piersi obrazowo przyrównać można do kiści winogron – gałązki to przewody mlekowe, które zakończone są zrazikami, czyli właśnie winogronami. Gdybyśmy taką kiść winogron zanurzyli w galaretce, to metaforycznie można sobie wyobrazić, jak zbudowana jest pierś. Tego też można spodziewać się, dotykając ją – miękkie, przesuwające się nierówności. Każda twarda zmiana, powinna skłonić do konsultacji z lekarzem. Raz w miesiącu, stańmy przed lustrem, przyjrzyjmy się swojemu ciału wizualnie i następnie trzema palcami kolistymi ruchami sprawdźmy, czy nie wyczuwamy jakichś zmian. Oglądanie w lustrze pomoże wykryć zmiany rozmiaru, bo choć asymetria piersi jest normalna, to w stanach chorobowych zmiany mogą być nagłe i widoczne – dodała.

    Wystąpienie Moniki Niemiec zakończył wyjątkowy pokaz bielizny z kolekcji jesiennej. Uczestniczki Akademii nie mogły oderwać wzroku od modelek, co potwierdziło tylko fakt, że dobrze dobrana bielizna dodaje pewności siebie, kobiecości i seksapilu.

    W zdrowym ciele

    Karolina Kogut, specjalistka do spraw żywienia i trenerka fitness przybliżyła z kolei tematykę odżywiania, jednak nie w kontekście samego odchudzania czy dbania o sylwetkę, ale przede wszystkim jako naszego sprzymierzeńca w walce z chorobami. Odzwierciedleniem tego, co kładziemy na talerz, jest stan naszego organizmu. Właśnie dlatego opowiedziała zgromadzonym, jak prawidłowo komponować posiłki, czego unikać – restrykcyjnych, niskokalorycznych, eliminujących diet, a także na czym się opierać w kwestii jedzenia.

    – Regularność i różnorodność to klucz. Nie musimy codziennie chodzić na drogie zakupy, korzystajmy z tego, co sezonowe. Bazą naszych posiłków powinny być warzywa bogate w błonnik. Na talerzu powinny znaleźć się zdrowe tłuszcze i źródło białka. Nie bójmy się pieczywa, makaronów czy ziemniaków, ale unikajmy wysokoprzetworzonego jedzenia – wyliczała Karolina. – Nadwaga i otyłość sprzyjają chorobom metabolicznym i nowotworowym. Wysoki poziom tkanki tłuszczowej powinien skłaniać do zmiany trybu życia, w trosce nie tylko o sylwetkę, ale przede wszystkim o zdrowie.

    Karolina Kogut opowiedziała zgromadzonym także, jak istotny jest ruch, szczególnie ten spontaniczny. Używanie schodów zamiast windy, aktywność w czasie oglądania telewizji zamiast zalegania na kanapie czy pójście pieszo do pracy zamiast jazdy samochodem, to bardzo ważne małe kroki, które każdy powinien wdrożyć, by osiągnąć duży efekt.

    – Jeśli chodzi o treningi, to wybierajmy formę aktywności, która daje nam radość. Nie róbmy nic na siłę. To może być taniec, pływanie, pilates, jazda na rowerze czy rolkach. Jeśli nie umiesz doczekać się treningu, to znaczy, że „to jest to” – wyjaśniła.

    Wspomniała także o stresie i pośpiechu.

    – Choć nie zawsze jesteśmy w stanie wyeliminować te czynniki z naszego życia, to często sami sobie je dokładamy. W obecnych czasach jesteśmy przebodźcowani, a mimo to, przed snem często godzinami oglądamy telewizję czy przeglądamy Internet. To nie pomoże w odpowiedniej nocnej regeneracji i śnie. Starajmy się o zdrową rutynę każdego dnia, bo żadna dieta i treningi nie pomogą, jeśli będziemy mieć wysoki poziom kortyzolu – podsumowała.

    Jaka jestem?

    Ostatnie wystąpienia skupiły się na wizerunku, choć pod różnym kątem. Najpierw głos zabrała Aleksandra Styczyńska, utalentowana tyska makijażystka, która na przykładzie historii swoich klientek opowiedziała o tym, jak w prosty sposób możemy dodać sobie pewności siebie czy nawet zmienić podejście do życia.

    – Ludzie nieustannie nas oceniają. Czasem widzą nas zaledwie kilka minut i na tej podstawie tworzą sobie nasz obraz w głowie, wydając często niesprawiedliwe osądy. To może nas boleć i niepotrzebnie zajmować myśli – mówiła Aleksandra. – Makijaż jest narzędziem, które może nam pomóc w codzienności. Nie chodzi o mocny, teatralny make up, ale proste podkreślenie naszych atutów, dzięki czemu będziemy pewniejsze siebie. Przeprowadzając metamorfozy swoich klientek, często widzę prawdziwe łzy wzruszenia, kiedy patrzą na siebie w lustrze. To wyjątkowy moment nie tylko dla nich, ale też dla mnie – dodała.

    Jako ostatnia wystąpiła Joanna Nowicka – fotografka portretowa.

    – Przez blisko 25 lat pracy zawodowej widziałam niezliczone twarze i pracując z tyloma osobami wiem, jak krytyczni wobec siebie jesteśmy. A wiecie, co jest tak naprawdę fascynujące? Że jesteśmy wyjątkowi. Nie ma drugiej takiej osoby na świecie, nie tylko fizycznie, ale też osobowościowo. Jesteście unikatowe, w jednorazowym wydaniu. To może dać siłę. Kody kulturowe, religia, wychowanie, social media, narzucają nam jak mamy wyglądać. Idealny, nierealny obraz sprawia, że zwykle nie podoba nam się to, co widzimy w lustrze. A należy pamiętać, że nigdy nie zobaczymy siebie w taki sposób, w jaki odbierają nas inni, ponieważ patrząc w lustro, patrzymy na swoje lustrzane odbicie, w dodatku z górnej perspektywy, co skraca nasze nogi i powiększa głowę. Nasz wizerunek to coś więcej. To uśmiech, emocje, mimika twarzy – mówiła Joanna. Fotografka opowiedziała także o projekcie „Portret kobiety”, którego bohaterkami są kobiety doświadczone onkologicznie. Wystawę tych prac do końca listopada można oglądać w katowickim Teatrze Korez.

    Czwarta odsłona Kobiecej Akademii Rozwoju stała się historią. Uczestniczki wydarzenia wychodziły z uśmiechem, wierząc, że każda z pań ma w sobie siłę, o jaką nie podejrzewa się tak pozornie kruchych istot.