Mediacja uczy empatii

0
167

Nie wszystkie sprawy można rozwiązać w zaciszu domowym, ale nie oznacza to też, że jedyną drogą do ich rozstrzygnięcia będzie sprawa sądowa czy arbitraż. Na popularności zyskują mediacje, w których ważny jest człowiek i jego problem, a nie dowody sądowe. Na często krętej i wyboistej drodze konfliktu, można skorzystać z pomocy mediatora – neutralnej strony, która nie rozstrzyga sporu ani nie ustala okoliczności faktycznych, ale pomaga osiągnąć porozumienie.

Międzynarodowy Dzień Mediacji przypada na 17 października. To dobry moment, by przyjrzeć się temu, jak właściwie funkcjonuje proces mediacyjny.

– Mediacja to metoda rozwiązywania sporów, której założeniem jest stworzenie płaszczyzny do dialogu zmierzającego do poszukiwania przez strony rozwiązań, potrzebnych do zawarcia porozumienia. Wszystkie rozmowy są objęte tajemnicą, chronioną prawem. Cały przebieg postępowania mediacyjnego nie jest tak stresujący i sztywno określony, jak przebieg sprawy w sądzie. W mediacji każdy ma prawo wypowiedzieć się i mieć na to tyle czasu, ile sam zdecyduje, że jest mu potrzebne, od razu otrzymując informację zwrotną od drugiej osoby – wyjaśnia mediatorka Magdalena Dzieciuchowicz. – Największym walorem mediacji jest rozwiązywanie sporu, a nie jak w przypadku spraw sądowych przyznawanie jednej stronie racji, wskazywanie wygranego i przegranego. Sprawy rozstrzygane przed sądem niejednokrotnie powodują, że ludzie się unieważniają, walczą z sobą.  Mediacja pozwala zatrzymać się na chwilę, zejść z ringu, ściągnąć rękawice bokserskie i wyjść poza schemat swojego dotychczasowego myślenia, by dostrzec złożoność problemu. Nawet jeżeli nie uda się stronom zawrzeć ugody, to mediacja może doprowadzić do znacznej poprawy sytuacji stron. Kolejnym walorem korzystania z mediacji jest oszczędność czasu i pieniędzy. Postępowania mediacyjne trwają nieporównywalnie krócej niż postepowania sądowe. Spór można zakończyć nawet jednego dnia, a koszty mediacji są znacznie mniejsze niż koszty sądowe. W sprawach, w których mamy określoną wartość przedmiotu sporu, w przypadku spraw sądowych to 5% lub 10%, a koszt mediacji to 1%. Tutaj również należy wspomnieć, że jeżeli sprawa zostaje rozwiązana w mediacji, to sąd zwraca całą już dokonaną opłatę od pozwu pomniejszoną o 30 zł i płaci się tylko za mediację – dodaje.

Nie tylko sądy

Chociaż jak przyznaje Dzieciuchowicz, nadal najczęściej kierowanymi sprawami do mediacji są sprawy z zakresu prawa rodzinnego, to okazuje się, że wzrasta zainteresowanie sprawami gospodarczymi i cywilnymi.
– Świadomość wykorzystania mediacji w celu rozwiązania sporu, czy też prawnego uregulowania spraw jest wciąż niewielka. W przeważającej większości trafiają do mediacji sprawy kierowane przez sąd, a przecież zanim pójdziemy do sądu, możemy spróbować pomediować. Katalog spraw, które nadają się do mediacji jest bardzo szeroki. Zaczynając od uregulowania alimentów, zmiany miejsca zamieszkania dziecka, kwestii zapłaty należnego zachowku, zapłaty za wykonaną usługę, zadośćuczynienia za wyrządzoną szkodę lub krzywdę i wiele innych – wyjaśnia mediatorka.

Z całą pewnością zawód mediatora wymaga stalowych nerwów, w końcu trzeba zachować obiektywność w momencie, kiedy obie strony przedstawiają swoje emocjonalne i czasem zupełnie sprzeczne argumenty. Oprócz cech charakteru i umiejętności interpersonalnych czy komunikacyjnych, potrzebne są także kwalifikacje, choć jak się okazuje – litera prawa nie wskazuje wprost, jakie dokładnie powinny one być, a Kodeks postępowania cywilnego wskazuje jedynie kilka wymagań.

– Profesjonalizm mediatora oparty jest na znajomości psychologii konfliktu, posiadaniu wiedzy historycznej, kulturowej, społecznej, ekonomicznej i prawnej dotyczącej diagnozowania konfliktów oraz istoty przyczyn i eskalacji tych konfliktów. Powinien ponadto znać zasady prawidłowej komunikacji, negocjacji, mediacji, wymiaru sprawiedliwości oraz podstaw prawnych mediacji. Mediator powinien potrafić sprawnie posługiwać się językiem, technikami mediacyjnymi, posiadać umiejętność zadawania pytań. Powinien się kierować zasadą praworządności, szanować prawo, mieć zdolność do bycia bezstronnym, potrafić przyjmować krytykę, szanować ludzi, ich wybory, mieć respekt do ich spraw i wartości, bez względu na swoje wyznawane wartości – wymienia Magdalena Dzieciuchowicz. – Jak zatem zostać profesjonalnym mediatorem? To pytanie zostawiam bez odpowiedzi, bo ono wymaga dialogu wielu środowisk – tłumaczy.

Wola porozumienia

Na czym polegać może sukces takiego sposobu rozwiązywania konfliktu? Przede wszystkim na woli porozumienia, wszak mediacje są dobrowolne. Jeśli ktoś się na nie decyduje, to oznacza, że ma minimum chęci, by rozmawiać z drugą stroną.

– Ludzie widzą te same rzeczy inaczej. Mediator, moderując komunikację, dba o to, żeby ludzie dowiedzieli się, czy chodzi im o to samo. Na jakim tle jest konflikt. A jeżeli ta rozmowa obarczona jest dużym ładunkiem emocjonalnym, to znaczy, tylko tyle, że dla kogoś dana kwestia jest ważna. Po pojedynku na słowa, przychodzi czas na zadanie sobie pytania, czy chcę się porozumieć. Jeżeli mam wątpliwości, to do czego mnie ten konflikt zaprowadzi. Jakie będą jego konsekwencje i czy na pewno na tym mi zależy – mówi Dzieciuchowicz. – Konflikt jest częścią naszego życia, bez konfliktów nie byłoby postępu, ponieważ wieloma rzeczami w życiu, ludzie by się nie zajęli. Nie w samej racji szukamy zgody. Jeżeli mediator o tym wie, wie, że życie nie jest ani białe, ani czarne, złe – dobre, nie dzieli się na tylko liberałów i konserwatystów, dostrzega złożoność wielu sytuacji, to nie skupia się na szukaniu prawdy, bo to jest praca z góry skazana na niepowodzenie. Na tym polega bezstronność. Nikogo nie oceniamy, tylko tworzymy taką przestrzeń, w której ludzie będą mogli w bezpiecznych warunkach wyjść poza swoja własną przestrzeń i uzyskać stan chwilowego namysłu, który pozwoli podejmować świadome decyzje. Ideą mediacji jest rozmowa oparta na wzajemnym szacunku i próbie zrozumienia drugiej strony. Mediacja uczy empatii – podsumowuje.

Tychy w TOP 3
 
Mediacja w Polsce nie jest popularna. Odsetek spraw kierowanych do mediacji w stosunku do wszystkich spraw wpływających do sądów, w których mediacja może być zastosowana to  0,5% w 2013 roku, przez 1,1% 2017 roku, 1,3% w 2019 roku, 1,6% w 2021 roku do ok, 2% w 2023 roku.

– Widzimy wzrost zainteresowania mediacją, ale jest ono wciąż bardzo małe. Są pojedyncze sądy w Polsce, których wskaźnik jest znacznie wyższy, bo wynosi ponad 6%. Takim sądem jest Sąd Rejonowy w Tychach, który od kilku lat znajduje się w pierwszej trójce sądów w Polsce. Wynik Sądu Rejonowego w Tychach pokazuje, że ludzie chcą mediacji, a Sąd sprzyja tej metodzie, ponieważ od kilku lat wskaźnik w Tychach stale rośnie – mówi mediatorka. – Pamiętam jak w 2018 roku otwierałam swoją kancelarie mediacyjną w Tychach, mówiono mi, że mediacje nie mają szans się przyjąć w Polsce, bo Polacy nie lubią się godzić. Dosłownie kilka osób popierało mój pomysł. Jak popatrzymy na statystki, śmiało możemy powiedzieć, że te kilka osób, które mi sprzyjało, miało rację. Tutaj należy zadać sobie pytanie, co jest powodem, że między innymi Tychom się udaje, a innym sądem nie i co jest potrzebne, żeby upowszechnić ten model rozwiązywania sporów – dodaje.