Po raz kolejny w centrum Tychów w centrum uwagi znalazł się rak. Tyskie Szpilki zaprosiły wszystkich mieszkańców zarówno do bezpłatnych badań profilaktycznych, jak i udziału w panelu prelekcyjnym, w którym poruszono kwestię choroby nowotworowej pań i panów, bowiem tegoroczna – już czwarta – edycja odbyła się pod hasłem „Rak nie zna płci”.
Grupa ponad 300 tyszan skorzystała z bezpłatnych badań, w tym USG narządów męskich, USG tarczycy oraz węzłów chłonnych, USG ginekologicznego dopochwowego czy USG piersi. To właśnie jest klucz – tylko wczesne wykrycie raka, zwiększa szanse na całkowite wyzdrowienie pacjenta.
Nadzieja, nie strach
– Jak wszyscy wiemy nowotwory to jedna z najpoważniejszych chorób naszych czasów. Codziennie dowiadujemy się o nowych przypadkach i niestety, zapewne większość z nas prędzej czy później zetknie się z rakiem, czy to osobiście, czy poprzez bliskich. Dzisiaj nie jesteśmy tu jednak po to, by mówić o strachu, ale o nadziei i możliwościach. Nowotwory można wykryć we wczesnym stadium, można im zapobiegać, a wiele z nich można skutecznie leczyć. W tym właśnie tkwi siła profilaktyki – mówiła do zgromadzonych Joanna Polonius, wiceprezeska zarządu Tyskich Szpilek.
– Czwarty raz miasto Tychy stało się miejscem tak ważnej i wyjątkowej konferencji. Bardzo cieszę się, że współpracujemy z Tyskimi Szpilkami. Co ważne – w tym roku agenda została poszerzona o panel skierowany do nas, mężczyzn. Niech to będzie wartościowy merytorycznie czas, który skłoni do refleksji i przede wszystkim profilaktycznego działania – przywitał zgromadzonych prezydent Maciej Gramatyka, który w towarzystwie prezeski Niny Franczak oficjalnie otworzył panel wykładowy konferencji.
Wydarzenie zostało objęte honorowym patronatem przez Fundację Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie Bez Barier” oraz Katowicką Specjalną Strefę Ekonomiczną. Wśród gości wydarzenia znalazła się Laura Łącz – aktorka, reżyserka i pisarka, której najbliższe osoby – matka i mąż – zostały dotknięte przez chorobę nowotworową, poseł Łukasz Osmalak, posłanka Urszula Koszutska oraz ambasadorka konferencji – Roksana Cieplińska, Miss Śląska 2024.
Kiedy do lekarza?
O męskich sprawach wypowiedziała się najpierw dr n. med. Jolanta Blicharz-Dorniak, która poprowadziła prelekcję pod tytułem „Od wiedzy do działania – rola androloga w diagnostyce i leczeniu mężczyzn”. W swoim wystąpieniu zwróciła przede wszystkim uwagę na to, jakie symptomy powinny zapalić „czerwoną lampkę” i skłonić panów do wizyty u urologa bądź androloga.
– Myśląc o mężczyznach i o lekarzu, do którego zwykle udają się ze swoimi męskimi problemami, stawiamy na urologa. Ja jednak chciałabym przedstawić innego specjalistę, a mianowicie androloga, który jest specjalistą w chorobach męskiego układu płciowego. Andrologia styka ze sobą kilka dziedzin medycyny – endokrynologię, urologię, seksuologię, choroby wewnętrzne czy pediatrię. Zaburzenia układu płciowego, zaburzenia płodności i niepłodność, zaburzenia seksualne czy wszelkie zaburzenia wynikające z niskiego poziomu testosteronu to główne obszary zainteresowań andrologów – wyjaśnia dr Jolanta Blicharz-Dorniak.
Kiedy zatem panowie powinni odwiedzić tego lekarza? Przede wszystkim, gdy odczuwają objawy związane z niedoborem testosteronu, w tym osłabienie, gorsze samopoczucie, brak siły, zaburzenia libido czy problemy z koncentracją. Czujność powinny wzbudzić także problemy z mutacją, ginekomastią, a więc bolesnym zgrubieniem w obrębie gruczołu sutkowego, nadmierny zarost lub odwrotnie – jego całkowity brak, mniejsza objętość jąder i mniejsza długość prącia. Oczywistym powodem, skłaniającym do wizyty u androloga będą także nieprawidłowe wyniki krwi, a w szczególności poziomu testosteronu. Androlog pomoże także w przypadku zaburzeń płodności i zaburzeń seksualnych.
– Sama wizyta u androloga będzie początkowo przebiegać tak, jak u każdego innego specjalisty, a więc od obszernego wywiadu, w czasie którego lekarz zapyta o dolegliwości i zażywane leki. Ponadto zapyta o wszelkie nieprawidłowości ze strony układu moczowo-płciowego, przebieg dojrzewania płciowego, potomstwo, wady genetyczne w rodzinie czy częstość współżycia. Istotnymi informacjami dla androloga będzie także tryb życia, a więc zmianowość, czynniki ryzyka i stres w pracy, jakość snu, używki, stosowanie sterydów anaboliczno-androgennych oraz aktywność fizyczna. Ta ostatnia jest bardzo ważna, jednak należy pamiętać, że nadmierna również może prowadzić do problemów z płodnością – tłumaczy dr Blicharz-Dorniak. – Następnie androlog wykonuje badanie fizykalne. Lekarz oceni stan skóry, będzie badał serce, mierzył ciśnienie krwi, ale przede wszystkim wykona badanie palpacyjne jąder oraz ich badanie ultrasonograficzne. Zleci także badania laboratoryjne – hormonalne i nasienia – dodaje.
W czasie wykładu wyjaśnione zostały także zasady, jakich powinniśmy się trzymać przed wykonaniem badań hormonalnych, aby były miarodajne: należy być na czczo (minimum 12 godzin), wykonywać je między 7 a 8 rano, co ma związek z rytmem dobowym wydzielania hormonów i ich zmiennym poziomem. Przed badaniem należy unikać stresu i intensywnego wysiłku fizycznego, a w noc poprzedzającą pobranie krwi nie należy współżyć. Na wyniki badań mają wpływ zażywane przez nas leki, dlatego o wszystkich powinniśmy wspomnieć lekarzowi wypisującemu skierowanie.
Z kolei badanie nasienia pomaga stworzyć kompleksowy obraz stanu pacjenta.
– Jądra produkują zarówno testosteron, jak i plemniki, dlatego ważne są oba badania. Oprócz hormonów, na płodność wpływają bowiem takie czynniki, jak masa ciała, sposób odżywiania, stres, stosowanie używek, styl życia, choroby towarzyszące w tym cukrzyca i nadciśnienie – mówi dr Blicharz-Dorniak.
Następnie specjalistka wyjaśniła, jak wygląda prawidłowa objętość jąder oraz przede wszystkim, jak zapobiegać, czyli wykonywać samobadanie.
– Apeluję do wszystkich panów, aby wyznaczyli sobie jeden dzień w miesiącu, w czasie którego wykonają takie badanie. Należy to robić pod prysznicem w pozycji stojącej, metodą uciskową, porównując strukturę, objętość i wyszukując podejrzanych zgrubień. Każda bolesna zmiana czy dyskomfort, powinny oznaczać wizytę u urologa lub androloga – podsumowała prowadząca prelekcję.
Warto bowiem pamiętać, że rak jąder wykryty we wczesnym stadium choroby, daje ogromne szanse na całkowite wyleczenie.
Minimum raz w roku
Panel wykładowy związany z tematyką kobiecych nowotworów rozpoczęło wystąpienie na temat raka trzonu macicy, które poprowadził dr n. med. Maciej Jędrzejko.
– Okazuje się, że dwie bliskie części macicy – szyjka i trzon – zachowują się zupełnie inaczej i zapadają na inne choroby. Dzisiaj chciałbym skupić się na trzonie, czyli miejscu, w którym zagnieżdża się zarodek. To jedyny narząd w ludzkim ciele, który jest w stanie znieść jego przyjęcie, a przecież zarodek na początku zachowuje się względem organizmu tak, jak bardzo złośliwy nowotwór. Używa dokładnie tych samych enzymów. Tylko endometrium jest w stanie znieść ten proces, dlatego struktura błony śluzowej macicy, która w czasie miesięcznego cyklu kobiet jest zresztą odnawiana, jest tak wyjątkowa – wyjaśnia dr Jędrzejko, który wytłumaczył także w obrazowy sposób, czym właściwie jest rak. Mówił więc o kodzie DNA, apoptozie, czyli zaplanowanym, kontrolowanym usuwaniu komórek i defektach, które powodują zahamowanie tego procesu i rozrost „złych”, nowotworowych komórek. Okazuje się, że statystycznie kobiety najczęściej zapadają na raka piersi, płuc i jelita grubego, a na czwartym miejscu tego przykrego rankingu jest właśnie rak endometrium.
– Endometrium bywa czasem mylone z endometriozą, jednak należy zaznaczyć, że to zupełnie coś innego. Pierwsze pojęcie to po prostu łacińska nazwa błony śluzowej wyściełającej jamę macicy, z kolei drugie to określenie stanu, w którym komórki tejże błony znajdują się poza jamą macicy i poprzez uleganie przemianom hormonalnym, prowadzą do bardzo bolesnych przewlekłych stanów zapalnych – mówi dr Jędrzejko.
W mediach można spotkać się z określeniem „tsunami onkologicznego”, które może nas czekać w najbliższych latach i które już teraz ma swoje przełożenie w statystykach. Okazuje się bowiem, że niestety coraz więcej osób zapada na choroby nowotworowe.
– Wskaźnik umieralności w 2005 roku wynosił 18%, ale w roku 2020 wyniósł już 31%. Rosnąca liczba zgonów ma związek nie tylko z większa liczbą wariacji nowotworowych, ale przede wszystkim z późną wykrywalnością. Kobiety nadal nie badają się regularnie. W Polsce codziennie od 16 do 18 kobiet słyszy diagnozę raka endometrium. Jedną z najpoważniejszych przyczyn raka trzonu macicy jest otyłość – tłumaczy tyski ginekolog. – Rak trzonu macicy bardzo długo daje szansę na wyleczenie. Pierwszym objawem są krwawienia i plamienia. Jeśli pacjentka nie będzie ich ignorować przez długi czas, to szansa na wyleczenie jest naprawdę duża. Warto tutaj podkreślić, że absolutnym minimum jest badanie USG raz w roku. Jeśli kiedyś w gabinecie ginekologicznym usłyszycie, że nie zostanie wykonane takie badanie, to po prostu podziękujcie takiemu lekarzowi. Współczesna ginekologia nie istnieje bez USG dopochwowego – zaznaczył.
Rakowi endometrium oprócz za dużej wagi sprzyjać mogą takie czynniki, jak bardzo wczesna miesiączka, późna menopauza, brak ciąży, przewlekły brak owulacji, zespół policystyczych jajników, choroby nowotworowe w rodzinie i konkretne mutacje genetyczne, a także nieprawidłowo dobrana hormonalna terapia zastępcza.
W czasie prelekcji dr Maciej Jędrzejko opowiedział także o prawdziwej rewolucji w leczeniu raka trzonu macicy, która w znacznej mierze opiera się na biologii molekularnej. Obecnie schemat powinien wyglądać następująco: podejrzane objawy, jak krwawienie, skłaniają do wizyty u ginekologa. Tam wykonywane jest USG dopochwowe i na miejscu przeprowadzona jest biopsja pipella. Po otrzymaniu jej wyników, pacjentka udaje się z pobranym materiałem do poradni onkologicznej z kartą DiLO (Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego), gdzie natychmiast zostaje skierowana na rezonans magnetyczny, tomografię komputerową i badania genetyczne właśnie tego materiału z biopsji. Badania stwierdzają mutacje i defekty w tkankach, dając odpowiedź na to, jakie dokładne leczenie zastosować. Jeszcze do niedawna takie badania wykonywano dopiero po usunięciu całej macicy, dziś nie jest to już konieczne.
– Profilaktyczne działanie to klucz. Niech świadczy o tym fakt, że dzisiaj w ramach bezpłatnych badań wykonałem do tej pory 12 razy USG dopochwowe, z czego niestety dla aż czterech pacjentek nie miałem dobrych informacji – mówił dr Jędrzejko.
Życie po raku
Trzecia część wydarzenia to panel „Pożyć po raku”, w czasie którego poruszane są tematy około onkologiczne. W tym roku była to kwestia ciąży po leczeniu onkologicznym, w końcu choroba nowotworowa nie u każdej pacjentki skreśla szanse na zostanie mamą. Opowiedziano także o obrzęku limfatycznym i kierunkach postępowania terapeutycznego oraz onkokosmetologii, co jest szczególnie istotne dla kobiet dotkniętych przez raka.
Ostatnia część konferencji, czyli panel Rak and Talk, to wyjątkowo wzruszające rozmowy o doświadczeniach tej choroby. Warto bowiem pamiętać, że wśród nas jest wiele osób, które bezpośrednio lub pośrednio zostały dotknięte przez nowotwory, a każda historia niesie za sobą potężny ładunek emocjonalny. Niech każdy z nas pamięta o regularnych badaniach, nie tylko w czasie tak wyjątkowych dni, jak niedzielne popołudnie w Hotelu Tychy.




