
Miejskie Centrum Oświaty wraz z zespołem ekspertów Po jutrze 2.0, zorganizowało V Konferencję inspirującą „Uczenie się przez działanie”. W tym roku wydarzenie odbyło się pod hasłem „Jutro zależny od dziś” i mocno było związane z zagadnieniami suicydologicznymi, czyli traktującymi o samobójstwach. W rolach ekspertów wystąpili – suicydolog Małgorzata Łuba oraz prezes fundacji „Dbam o mój z@sięg” socjolog Maciej Dębski.
Konferencja przeznaczona jest głównie dla nauczycieli, pedagogów i psychologów pracujących w naszym mieście, ale zapisać się mógł każdy. Tradycyjnie podzielona została na część wykładową z pytaniami do ekspertów, którą poprowadził kandydat na prezydenta Tychów Maciej Gramatyka, oraz część warsztatową.
Pierwsza wystąpiła Małgorzata Łuba, która na czynniki pierwsze rozłożyła procesy prowadzące do załamania psychicznego, a co za tym idzie do możliwości wystąpienia myśli samobójczych. Te, jak usłyszeliśmy, pojawiają się jako jedyne rozwiązanie w beznadziejnej sytuacji.
– Samobójca jest ja rozbitek na morzu. Jego przeszłość to wrak statku, który jeszcze majaczy na horyzoncie. Jego przyszłość to zbliżające się rekiny. Teraźniejszość to lodowata woda niedająca podparcia, w której wyziębienie odbiera energię do życia. Samobójstwo jawi się wówczas jako najrozsądniejsze rozwiązanie. Kryzys i stan ducha, o którym mówię, jest wynikiem silnego napięcia emocjonalnego, które zaburza zdolność analizy sytuacji i dostrzegania różnych możliwości działań naprawczych. Pozostając przy metaforze rozbitka, aby poprawić sytuację takiej osoby i powstrzymać ją przed samobójstwem, nie potrzeba zawodowej ekipy ratowniczej wyposażonej w profesjonalny sprzęt. De facto wystarczy drugi rozbitek, który wyciągnie rękę. To tak samo jak podczas wypadku na drodze. Każdy z nas może udzielić pierwszej pomocy i zapobiec śmierci. Wystarczy podstawowa wiedza z zakresu ratownictwa medycznego – odpowiednie ułożenie poszkodowanego udrażniające drogi oddechowe i masaż serca do czasu pojawiania się ratowników. Drodzy państwo, wy jako osoby związane z oświatą na co dzień macie kontakt z młodzieżą w kryzysie. Krzykliwy czy też wyzywający strój może oznaczać bunt lub trend w modzie. Ale przeważnie jest to działanie mające na celu odwrócenie uwagi od cierpienia. Te wciąż uznawane jest jako wstydliwe. Nie bójmy się udzielać pierwszej pomocy emocjonalnej – mówiła Małgorzata Łuba.
Pierwsza pomoc emocjonalna (PPE) w kryzysie to różnorodne interwencje, które mogą zostać podjęte w odpowiedzi na obserwowane zmiany w zachowaniu, postrzegane jako sygnały ostrzegawcze problemów emocjonalnych lub psychicznych. Jest ona odpowiednikiem pierwszej pomocy medycznej, po którą warto sięgać w sytuacjach urazów emocjonalnych. Ważne jest to, że wsparcia emocjonalnego może udzielać każdy, np. rodzic, opiekun prawny, nauczyciel, wychowawca, pedagog, trener, kto jako pierwszy zauważy niepokojące zachowania u dziecka lub nastolatka.
– Najważniejsze cele pierwszej pomocy emocjonalnej, podobnie jak pierwszej pomocy medycznej, to zauważenie potrzeb młodej osoby, zrozumienie przeżywanych przez nią trudności oraz zorientowanie się w powadze sytuacji. Jest to też pomoc w łagodzeniu odczuwanych nieprzyjemnych stanów emocjonalnych czy też pomoc w identyfikowaniu zasobów i źródeł wsparcia oraz wybór najbardziej adekwatnych form pomocy i w razie potrzeby angażowanie do niej innych osób lub służb – wytłumaczyła suicydolog.
Gdy dzieci i młodzież doświadczają kryzysu, nie wiedzą, jak pokonać trudności. Czują się wtedy bezradni, samotni i zagubieni, często myślą też, że są problemem i że nikomu na nich nie zależy. Mogą też przeżywać czas odrętwienia i koncentrowania się na trudnościach. Wtedy nieustannie myślą o tym, że obecna sytuacja pozostanie taka już na zawsze. Większość młodych ma jednak nadzieję, że uzyska wsparcie i pomoc. W takich chwilach ważne jest, aby osoba dorosła umożliwiła rozładowanie napięcia.
O potrzebach dzieci mówił natomiast Maciej Dębski, który zauważył, że zaspokojone potrzeby są niezbędne do prawidłowego rozwoju emocjonalnego i społecznego każdego człowieka. Dziecko szczęśliwe i pełne zaufania to dziecko zdolne do budowania stabilnych relacji z innymi ludźmi, co jest charakterystyczne dla osób silnych psychicznie. Ten wydźwięk powracał przez dalszą część wykładu.
– Uwaga i zaangażowanie rodziców są nie do przecenienia. Tak samo bliskość i wsparcie. A dziś przecież coraz częściej żyjemy w świecie cyfrowym, który poluźnia więzi społeczne. Młodzież większość swoich potrzeb społecznych zaspokaja w internecie. Jako socjolog problemów społecznych skupiam się na tych zagadnieniach, które dotyczą większości. W Polsce wciąż mamy sporo nierozwiązanych problemów. Najważniejszym z nich jawi mi się problem obniżonego zdrowia, najczęściej zdrowia psychicznego. Nasze zdrowie psychiczne cierpi z powodu deficytu rozwiązań i nadmiaru bodźców, a wszyscy jesteśmy zdecydowanie przebodźcowani i zaniedbani emocjonalnie. Nie trzeba być zgwałconym, żeby doświadczać traumy. Dziecko z nieobecnym rodzicem jest psychotraumatyzowane, tak samo jak z rodzicem nadopiekuńczym. Rozwiązaniem jest równowaga i balans, które prowadzą do odporności psychicznej. Ta zaś jest absolutnie niezbędna do radzenia sobie z problemami. Odporność psychiczną można budować i jest niezbędna do utrzymania zdrowia psychicznego.



