W mieście koła zrzeszające miłośników pszczół działają od lat. Aktualnie na naszej ziemi działa Stowarzyszenie Pszczelarzy w Tychach, które zrzesza 60 członków posiadających łącznie 846 uli. To właśnie Stowarzyszenie Pszczelarzy w Tychach prowadzi miejską pasiekę w Parku Łabędzim, gdzie ostatnio odbyło się pierwsze miejskie miodobranie. Ale od początku… Od bardzo wczesnego początku…
Pszczelarstwo to rzemiosło pierwotnie rolnicze, zajmujące się hodowlą pszczół, wywodzące się od bartnictwa. Pierwsze kontakty człowieka z pszczołami pochodzą sprzed 10 tysięcy lat. Historia pszczół jest zresztą dłuższa niż człowieka. Skamieliny wskazują na ich obecność już piętnaście milionów lat temu.
Bartnictwo, pszczelarstwo, historia i miód
Ludzie odkryli, że udział tych owadów w naturze, jak i wytwarzane przez nie dobra, niosą ze sobą różnorodne korzyści. Praca pszczół jest nie do przecenienia w prawidłowym funkcjonowaniu świata. Pszczoła zawsze budziła fascynację człowieka, trochę poprzez korzyści płynące z jej działalności, a trochę ze względu na niezwykle skomplikowaną organizację społeczną. Według mitologii egipskiej pszczoły to łzy boga Ra. Koran też określa pszczoły jako owady święte. Grecka królewna Melissa (co znaczy pszczoła) karmiła Zeusa miodem, za co czekała ją nagroda godna greckich bogów – została przemieniona w pszczołę. Celtowie i Grecy wierzyli, że ekstrakt miodowy zapewnia nieśmiertelność, podobnie jak wizerunek pszczoły na grobowcu może ułatwić udział w życiu wiecznym zmarłego. Dla średniowiecznych chrześcijan żądło symbolizowało słuszną karę.
Miód, słodki, kaloryczny i zdrowy, był zawsze łakomym kąskiem dla człowieka i zwierząt. Pszczoła miodna została udomowiona przed tysiącami lat, a obecnie jest hodowana na całym świecie. Najstarsze ślady bartnictwa na ziemiach polskich pochodzą sprzed 2 tysięcy lat. Pierwotnie polegało ono na wybieraniu miodu z barci, czyli wydłubanych pni drzew. Już w XIV wieku w statucie króla Kazimierza zostało spisane prawo bartne, rozwijane w wiekach następnych, powstawały też bractwa bartne. Na kartach historii Polski miód pierwszy raz został doceniony w roku 965 przez arabskiego podróżnika Ibrahima ibn Jakuba.
Wosk, podobnie jak miód, był produktem niezwykle cennym, a do tego jeszcze artykułem pierwszej potrzeby. W wiekach średnich krainy nadwiślańskie były ośrodkiem wytwarzania wosku. Bartnicy sprzedawali wosk handlarzom, którzy wywozili go do Italii i Germanii.
Propolis, czyli kit pszczeli to wonna lepka mieszanka żywic zbieranych przez pszczoły z płatków kwiatów i liści uzupełniona domieszką miodu i pyłku. Propolis ma nieocenione właściwości lecznicze. Stosowany jest jako parafarmaceutyk zarówno w medycynie naturalnej jak i weterynarii, głównie ze względu na właściwości odczulające, antyseptyczne i przeciwbólowe. Odkrycia ostatnich wieków dowiodły, że korzyści tych można czerpać jeszcze więcej. Powstała nowa gałąź medycyny naturalnej, zajmująca się leczeniem za pomocą pszczół – apiterapia. Odkryto, że nawet jad pszczeli ma korzystne działanie. Niedawno nauka uznała też lecznicze właściwości propolisu, pyłku i mleczka.
Pyłek jest przede wszystkim środkiem wzmacniającym, zawiera białka, tłuszcze, witaminy, mikroelementy i sole mineralne. Oddziałuje pozytywnie na trawienie. Tak samo jak miód z konkretnych gatunków kwiatów ma właściwości lecznicze podobnie jak roślina, z której był zebrany. Mleczko to wydzielina ślinianek pszczół robotnic. Czas karmienia mleczkiem decyduje o tym, czy larwa rozwinie się w robotnicę czy królową. Zawiera wodę, białko, tłuszcze, witaminy i inne substancje odżywcze i ma właściwości bakteriostatyczne. Wzmaga odporność, usuwa zmęczenie i pobudza apetyt.
Współczesne pszczelarstwo opiera się na hodowli rojów pszczoły miodnej w specjalnych budkach zwanych ulami. Ule wyparły naturalnie wydrążone barcie. Przez wieki współżycia z pszczołami człowiek nauczył się, że rój to delikatny organizm, który może przynosić olbrzymie korzyści, pod warunkiem, że o niego dbamy. Nauczył się dokarmiać pszczoły zimą i chronić je przed chorobami pasożytniczymi, takimi jak warroza, nosemoza i zgnilec. Rolnicy, chcący sobie zapewnić obfity plon, zaczęli wynajmować pasieki do zapylania kwiatów. Pszczelarstwo, tak jak przed wiekami, jest zawodem darzonym dużym szacunkiem społecznym.
Pszczelarze na tyskiej ziemi
Z opowieści starszych pszczelarzy z Tychów wynika, że pierwsza organizacja zrzeszająca pszczelarzy z tego terenu powstała już w 1928 roku. Kronika Koła Pszczelarzy w Tychach z tamtego okresu zaginęła podczas II wojny światowej. Znajdował się w niej zapis dotyczący powstania trutowiska na polanie Hamerla w lasach murckowskich w roku 1931. Po II wojnie światowej z inicjatywy takich pszczelarzy jak Jan Kroczek, Ludwik Niewiadomski, Józef Strzoda, Józef Gałuszka, Stefan Hapeta i innych powstało Koło Pszczelarzy w Tychach. W 1948 r. nastąpiło przywrócenie działalności Trutowiska Murcki. Na jednej z tablic na trutowisku widniał napis,, Wojewódzki Związek Pszczelarzy w Katowicach, Trutowisko w Murckach im. L. Niewiadomskiego”. Na innej widniał napis,, Trutowisko Hamerlowizna w Murckach pod zarządem Powiatowego Związku Pszczelarzy powiatu Tychy” umieszczony w latach 1965-1975. Treść tych tablic potwierdza fakt budowania i opiekowania się trutowiskiem przez pszczelarzy z koła w Tychach i zarządu Powiatowego Związku Pszczelarzy w Tychach. Ludwik Niewiadomski był hodowcą matek pszczelich, organizował koła w Tychach i w Wyrach. Był wiceprezesem WZP w Katowicach oraz pierwszym kierownikiem trutowiska w Murckach. Od 1954 r. Prezesem Koła Pszczelarzy w Tychach był Jan Kroczek (w latach 1954-1965). Od 1998 do 2000 r. prezesurę objął Rudolf Chećko, którego w latach 2000 do 2005 zastąpił Mieczysław Niemiec, następnie od 2005 do 2017 r. Franciszek Fąfara. Aktualnie prezesem Stowarzyszenia Pszczelarzy w Tychach jest Andrzej Gałuszka.
Stowarzyszenie Pszczelarzy w Tychach założone zostało 7 marca 1994r. i zarejestrowane w Rejestrze Gospodarki Narodowej. Inicjatorami założenia Stowarzyszenia Pszczelarzy w Tychach byli miłośnicy pszczelarstwa tacy jak: Rudolf Chećko, Henryk Kawa, Tadeusz Nizieński oraz Alojzy Kopacz. Osoby te stanowiły Komisję Założycielską Stowarzyszenia, wybraną przez tyskich pszczelarzy na zebraniu 7 listopada 1993 r., w którym uczestniczyło 21 osób. Pierwsze zebranie organizacyjne nowego Stowarzyszenia Pszczelarzy w Tychach odbyło się 8 maja 1994 r. Przewodniczącym zebrania został wybrany jednogłośnie Rudolf Chećko, którego wybrano pierwszym prezesem.
Tyskie przepszczelenie
W miastach zapanowała ostatnio moda na zakładanie pasiek. Pod hasłem ratowania pszczół, ule pojawiają się w wielu miejscach, także nietypowych, np. na dachach domów. Jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę, że zwiększanie liczby pasiek nie zawsze jest korzystne dla samych owadów.
– Choć przybywa pasiek miejskich, nie przybywa terenów zielonych. Oznacza to, że owady, w tym pszczoły, muszą po prostu walczyć o przetrwanie – tłumaczy prezes Andrzej Gałuszka. – W Tychach, które mają około 80 kilometrów kwadratowych, jest dość dużo terenów zielonych. Jednak w granicach miasta jest też trudna do określenia liczba pszczelarzy niezrzeszonych. Niektórzy po prostu kupują ule, zakładają hodowlę na działkach czy przy domkach. I tutaj widziałbym zagrożenie, bo dzieje się to bez jakiejkolwiek kontroli, w tym weterynaryjnej. Obserwujemy w Tychach zjawisko, które nazywamy przepszczeleniem, czyli jest to zbyt duża liczba pszczelich rodzin przypadającą na kilometr kwadratowy terenu pożytkowego. Chcę podkreślić, że hodowla pszczół w miastach musi się odbywać z poszanowaniem pewnych zasad, przepisów, dyrektyw i koniecznie pod kontrolą weterynaryjną – zauważa.
Jak sam prezes zauważa, miejskie pasieki przynoszą bardzo dużo dobrego. Nie do przecenienia jest ich wartość np. edukacyjna. Tak, jednak musi być to działanie bardzo przemyślane. Trzeba wziąć pod uwagę wielkość terenów zielonych, liczbę już istniejących pasiek, a że w grę wchodzą także względy bezpieczeństwa – musi być zachowana odległość od budynków mieszkalnych i innych obiektów.
– Wszystkich miłośników pszczół zapraszamy na spotkania naszego stowarzyszenia. Posiadamy doświadczenie i wiedzę, którą z chęcią się podzielimy, poza tym będąc członkiem, można liczyć na pomoc kolegów oraz łatwiejszy dostęp do potrzebnych materiałów – dodaje prezes Gałuszka.




Ślask zanieczyszczony i miód ? Gołębie to jakos mozna zrozumiec ale pszczelarstwo ?
Miód to ekologia , czyste przyrodniczo ekologiczne tereny , chyba ze czegos nie wiem …
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.