Kierujący rowerem, jako tzw. „niechroniony” uczestnik ruchu drogowego, jest najbardziej narażony na skutki zdarzeń drogowych. Niejednokrotnie zdarza się, że to rowerzysta podejmuje niebezpieczne manewry na drodze i jest sprawcą wypadku, w którym on sam odnosi najpoważniejsze obrażenia. Podczas ostatnich kilku dni na tyskich drogach doszło do kilku zdarzeń z udziałem rowerzystów, dlatego po raz kolejny apelujemy o rozsądek i stosowanie się do przepisów.
Wielu rowerzystów nie pamięta o tym, że wyjeżdżając na drogę, staje się jej pełnoprawnym uczestnikiem i tak samo, jak kierujących innymi pojazdami obowiązują go przepisy ruchu drogowego. Kierujący jednośladami, to ta część użytkowników dróg, która szczególnie jest narażona na poważne w skutkach wypadki. Rowerzystę w zderzeniu z innym pojazdem nie chronią elementy karoserii czy pasy bezpieczeństwa. Rowerzysta ma niewielkie szanse na to, żeby wyjść z wypadku „bez szwanku”.
Jako przykład może posłużyć ostatnie zdarzenie, do którego doszło przed godziną 15:00 na ulicy Romana Dmowskiego. Według wstępnych ustaleń policjantów 52-letnia rowerzystka wjechała bezpośrednio pod trolejbus, który znajdował się już na przejściu dla pieszych. Po kilkudziesięciu minutach reanimacji udało się przywrócić funkcje życiowe kobiety, która w ciężkim stanie została przetransportowana do szpitala.
Rosnąca liczba jednośladów na polskich drogach zmienia podejście do zagadnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, uwzględniając specyfikę tej grupy użytkowników dróg. Wypadki z udziałem kierujących jednośladami stanowią duży problem, gdyż pociągają za sobą poważne skutki zdrowotne. Stąd też od wielu lat podejmowane są różnorodne działania mające na celu ograniczenie liczby wypadków z udziałem „niechronionych”, a co za tym idzie zmniejszenie liczby osób poszkodowanych.
Policja prowadzi ogólnopolską akcję pn. „Jednośladem bezpiecznie do celu”, której głównym założeniem jest zwrócenie uwagi użytkowników motocykli, motorowerów i rowerów na najważniejsze aspekty bezpieczeństwa i kształtowanie właściwych postaw i zachowań. Więcej o akcji tutaj.
Kierujący jednośladami muszą pamiętać, że ich bezpieczeństwo na drodze zależy w głównej mierze od nich samych i od tego, w jaki sposób będą respektować przepisy ruchu drogowego.


Jeśli pozwala się dorosłym na kierowanie pojazdem po drodze publicznej (rower to też pojazd) beż żadnej pewności, że ktoś ogarnia jakiekolwiek zasady panujące na drodze to chyba nie można później mieć pretensji do tych ludzi.
Zjawiska patologiczne gdzie kierujący rowerem nie zna elementarnych zasad ruchu drogowego będzie się tylko nasilać w miarę jak miasta będą dalej systematycznie zniechęcać ludzi do samochodów.
Brak możliwości identyfikacji kierującego takim jednośladem i brak konieczności wykupienia OC raczej nie poprawia sytuacji…
No fantastyczny pomysl.kolejna „danina”dla panstwa w formie OC.w holandii jest prawie tyle rowerzystow co moeszkancow i o oc jakos nie slyszalemale niektorzy Polacy tacy jak ty musza miec pana z batem nad swoja glowa
Niech miasto w końcu zacznie budować sieć dróg rowerowych po mieście to rowerzyści nie będą musieli jeździć ulicą albo chodnikiem .
Nie jest tak źle. Całe miasto można przejechać bez zsiadania z rowera. Problemem jest słaba znajomość przepisów przez rowerzystów. Na Żwakowskiej to już kompletny dramat, ludzie jeżdżą pasami rowerowymi pod prąd. Po zmroku >50% rowerzystów bez światła (najtańsze w Auchan można kupić za kilkanaście złotych). O kaskach nie wspomnę. I o tym, że większość ludzi błędnie myśli, że ma bezwarunkowe pierwszeństwo na przejeździe rowerowym.
Tak jak są niedzielni kierowcy tak samo są też niedzielni rowerzyści, brak elementarnej znajomości przepisów. Jeżdżę rowerem prawie cały rok , w Tychach są super warunki aby to robić ale zawodzi jak zwykle najsłabsze ogniem czyli człowiek. Przepisy są OK , tylko je trzeba stosować, tylko tyle i aż tyle.
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.