Tyszanie z grand prix na Tyskich Spotkaniach Teatralnych

0
249
Teatr Od Ruchu. Fot. G. Krzysztofik.

Związany z Tychami Teatr Od Ruchu został zdobywcą grand prix 48. Tyskich Spotkań Teatralnych. Prowadzona od 2016 r. przez Monikę Szydłowiecką i Michała Miszę Czornego grupa składa się z wieloletnich aktorów Teatru Ruchu WAMPA oraz studentów i absolwentów Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie. W tegorocznej edycji TST wystawili „karmę”, którą zaskarbili sobie przychylność jury.

Premiera „karmy” miała miejsce w marcu tego roku w Teatrze Małym podczas Międzynarodowego Dnia Teatru. Spektakl traktuje o wciąż niedokonanej w pełni emancypacji kobiet oraz stereotypach dotyczących kobiecych i męskich roli społecznych. Twórcy w błyskotliwy sposób drwią z wielu utartych schematów myślowych, chcąc zdefiniować czym jest męskość, a czym jest kobiecość. Czasem używają do tego młotka, innym razem piórka, raz odnosząc się do klasyki poezji, innym razem klnąc jak szewc. Uczta dla oczu i uszu.

– Zaproszenie do konkursu otrzymaliśmy od dyrektora Teatru Małego Pawła Drzewieckiego zaraz po premierze „karmy”. To było dla nas ogromne wyróżnienie, choć mieliśmy przekonanie, że „karma” nie jest spektaklem do wygrywania konkursów – mówi Monika Szydłowiecka, jedna z reżyserów. – Cenimy sobie jednak każdą krytykę, zwłaszcza tę nieprzychylną, dlatego udział w TST tak nas ucieszył. Festiwal od lat cieszy się renomą wspaniałego gremium jurorskiego. Nasza forma i metoda na teatr jest dość specyficzna, dlatego tak ważne dla nas jest przeglądanie się w oczach osób, które mają inne potrzeby i wrażliwość estetyczną. Raczej nie ma osób, którym nasze prepozycje po prostu się podobają. Ale słyszymy okrzyki wielkiego uznania, albo pomruki sporego niezadowolenia. Tym razem spotkaliśmy się z uznaniem. Myślę, że ma to dużo wspólnego z problemami, które poruszamy, a które zazwyczaj mocno polaryzują społeczeństwo. Często nasze spektakle prowokują do dyskusji. Czyli funkcja sztuki zostaje spełniona. Tym razem na pierwszym planie jest stereotyp. Początkowo nie planowaliśmy rysować rzeczywistości spektaklu tak grubymi kreskami. W trakcie pracy okazało się jednak, że te stereotypy są tak istotne. Wydawałoby się, że żyjemy w społeczeństwie, które jest coraz bardziej otwarte, tolerancyjne i pluralne. Nic bardziej mylnego. Ścieżki i schematy myślowe, którymi się posługujemy, powtarzają się od wieków, a część z nich mocno zdezaktualizowała się. Nie chcemy wchodzić w dyskusję, z braku lepszego słowa, z tradycją, chociaż może troszkę chcemy, ale bardziej zwrócić uwagę na te stereotypy, które są po prostu krzywdzące.

Jeden z jurorów powiedział, że chciałby aby spektakl „karma” zobaczyła jego nastoletnia córka, co można uznać za bardzo przychylną i poważna recenzję. – Czy się spodziewaliśmy takiej przychylności? Nie. – mówi Michał Misza Czorny reżyser i choreograf Teatru Od Ruchu. – W pewnym momencie na gali siedziałem jak na szpilkach, bo wszystkie nagrody rozdane i pozostał tylko grand prix. Pomyślałem „czyżby?” Czyżby to faktycznie się działo? Kiedy usłyszałem werdykt, już byłem w stanie paniki. Mamy to szczęście z Moniką, że gramy z tak wspaniałym zespołem. To są zawodowcy, z którymi pracujemy jeszcze od czasów studenckich. To grand prix jest dla nas pewnym podsumowaniem procesu, który razem przeszliśmy. U nas aktor jest jednocześnie tancerzem, zaś tancerz aktorem. Aktor-tancerz to bardzo wymagający zawód. Sam zajmuje się choreografią, ale też z Moniką piszę scenariusze i reżyseruje, więc wiem jak ważne jest, aby słowo zawierało się w ruchu i na odwrót – dodaje Michał Misza Czorny.