Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zmiażdżył argumenty nadzoru prawnego wojewody w sprawie Domu Pomocy Społecznej w Kobiórze. Znacznie dłuższa niż zakładano droga prawna dotycząca uruchomienia przez Gminę Tychy Domu Pomocy Społecznej w Kobiórze pokazuje, jak administracja państwowa może bez podstaw prawnych, ale za to skutecznie zablokować działania, a w tym przypadku – inwestycję prowadzoną przez samorząd.
Niedawno w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie zapadło orzeczenie dotyczące odmowy wydania przez wojewodę śląskiego zgody na działalność kobiórskiego DPS. Jak stwierdził na ostatniej sesji rady miasta prezydent Andrzej Dziuba, wyrok sądu jest miażdżący dla argumentów prawników wojewody.
Przypomnijmy fakty
Kilka lat temu miasto kupiło od Archidiecezji Katowickiej ponadtrzyhektarową działkę z budynkiem w Kobiórze z przeznaczeniem na dom opieki społecznej. W końcu ubiegłego roku zakończył się remont i obiekt był gotowy na przyjęcie pensjonariuszy. I choć wcześniej działania Tychów nie był kwestionowane i miasto uzyskało stosowne pozwolenia, a Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Pszczynie dopuścił budynek do użytkowania, wojewoda śląski nie wyraził zgody na działalność DPS, odmawiając wpisu do rejestru i zaskarżając do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach dwie uchwały – o powołaniu DPS oraz jego statucie.
Wojewoda miał wątpliwości, co do tego, czy gmina może realizować swoje zadania na terenie innej gminy. – Czekaliśmy zatem na decyzję WSA w Gliwicach dotyczącą uchwał rady miasta, ale w sprawie odmowy wydania zezwolenia na prowadzenie DPS odwołaliśmy się do ministerstwa rodziny i polityki społecznej – mówił na ostatniej sesji Rady Miasta prezydent Andrzej Dziuba. – Jednak z jakichś powodów ministerstwo podtrzymało decyzję wojewody o niewpisaniu DPS do rejestru mimo, że spełnialiśmy wszystkie warunki. Odwołaliśmy się od tej decyzji do WSA, ale w Warszawie i uzasadnienie warszawskiego sądu okazało się wręcz miażdżące dla prawników wojewody. Stwierdzono w nim, iż brak jest przeciwwskazań prawnych, aby samorządy nie mogły realizować swoich zadań własnych na terenie innej gminy. Nie może być tak, że prawnicy wojewody – pełnomocnika rządu w terenie – robią tak kardynalne błędy. Tę sprawę wygraliśmy, więc spodziewam się, że w najbliższym czasie wojewoda wpisze nas do rejestru. Problem jednak w tym, że w WSA w Gliwicach przegraliśmy te dwie sprawy, o których mówiłem wcześniej. Od tych dwóch wyroków WSA w Gliwicach odwołaliśmy się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, bo nadal uważamy, że mamy prawo inwestować w naszej działce w Kobiórze, tym bardziej, że teraz mamy stanowisko sądu warszawskiego.
Sytuacji, w których gminy realizują swoje zadania na terenie innej gminy, jest w Polsce wiele. Prezydent przytoczył przykład Śląskiego Centrum Rehabilitacyjno–Uzdrowiskowego w Rabce, które jest własnością województwa śląskiego, jednak swoje zadania realizuje nie tyle na terenie innej gminy, co innego… województwa. Miasto czeka zatem na decyzje NSA dotyczącą dwóch uchwał uznanych przez WSA w Gliwicach za nieważne. Jest też wyrok sądu WSA o wpisaniu do rejestru. Jeśli w tej sprawie nie będzie odwołania do NSA, ośrodek będzie mógł rozpocząć działalność – na podstawie zezwolenia wydanego przez wojewodę. Jeśli jednak pojawi się zaskarżenie, to znów wszystko przesunie się w czasie. Ale i na to miasto jest przygotowane, bo są uchwały samorządowców z Tychów i Kobióra o powołaniu związku międzygminnego dla prowadzenia i utrzymania DPS.
– Jeśli DPS ostatecznie zostanie wpisany do rejestru, przeprosimy Kobiór za zamieszanie i rozpoczniemy działalność – dodał prezydent A. Dziuba. – Paradoksalnie, choć wojewoda nie dopuścił DPS do użytkowania, to nie protestował, kiedy przyjęto tam uchodźców z Ukrainy, czyli ich akceptuje. Ale już naszych starszych mieszkańców – nie


Fajny palacyk dla ukraincow.czyli dalej Polak czlowiekiem drugiej kategorii
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.