Valentin Ezmer Witkowski jest 13-letnim wychowankiem tyskiego Klubu Sportowego Ronin. Na początku roku zdobył złoto na Mistrzostwach Polski Muaythai Dzieci i Kadetów, natomiast w zeszłym tygodniu z Młodzieżowych Mistrzostw Świata Muaythai IFMA 2022 w Kuala Lumpur w Malezji wrócił z brązowym medalem. Na co dzień uczęszcza do SP 35, gdzie w klasie sportowej trenuje koszykówkę.
Od rzucania piłką woli jednak rzucać wyzwania kolejnym przeciwnikom na ringu. Niestety na Muaythai IFMA 2022 zatrzymał się na dużo bardziej doświadczonym zawodniku Arseniy Bulginov (ponad 80 stoczonych walk). Jak podkreślają trenerzy Kadry Narodowej Dzieci i Kadetów Polskiego Związku Muaythai, Ezmer (bo tego imienia używa) pokazał ogromne serce do walki, charakter i hart ducha. Do ringu wyszedł z przeciwnikiem, który miał ogromną przewagę kilkudziesięciu stoczonych pojedynków. Zaatakował, nie odpuszczał, z pokorą przyjmował ciosy, ale odpowiadał z pełną determinacją i zdrową agresją. Chciał wygrać, to było widać.
Niestety zabrakło… kilkudziesięciu stoczonych pojedynków. Przegrał na punkty 18:20.
– Widziałem, że mój przeciwnik mnie rozgrywa. Był spokojniejszy, bardziej konsekwentnie realizował obraną strategię. Czułem, że miał nade mną przewagę, którą… za wszelką cenę chciałem przełamać – mówi młody wojownik. – Bardzo chciałem wygrać, chyba trochę za bardzo. Do pierwszej rudny wyszedłem lekko oszołomiony miejscem i ogólnym gwarem. Bardzo dużo działo się też w narożniku, przez co nie miałem spokoju w głowie, a to właśnie głową, no i oczywiście sercem, się wygrywa. Mój przeciwnik to wykorzystał. Zauważyłem to, że brakuje w mojej walce spokoju i opanowania. Szybko wprowadziłem korektę i druga runda wyszła mi zdecydowanie lepiej. Wciąż jednak nie potrafiłem przejąć kontroli i rozgrywać walki po swojemu. Zabrakło mojego ogromnego atutu jakim są kopnięcia, zwłaszcza te wysokie. Myślę, że przeciwnik był w moim zasięgu, tym bardziej boli ta przegrana. Uczciwie muszę przyznać, że podczas tej walki był ode mnie lepszy. Motywuje mnie to do jeszcze cięższych treningów. Nie mogę się już doczekać, aż znów spotkamy się na ringu – dodaje tyszanin.
Sporty walki od zawsze
Valentin Ezmer Witkowski sportami walki zainteresował się w bardzo młodym wieku. Już jako 5-latek zaczął uczęszczać na lekcję boksu u Ryszarda Dziopy w sekcji Miejskiego Ośrodka Sportu Młodzieżowego. Jako wyjątkowo aktywne dziecko potrzebował jednak zaangażować wszystkie swoje kończyny. Tata zapisał go do sekcji KS Ronin na muaythai, który to styl walki nazywany jest sztuką ośmiu kończyn. – Zakochałem się w tej sztuce walki. Chłonąłem wszystko jak gąbka, co jest z nią związane. Zainteresowałem się historią i kulturą Tajlandii, ale to treningi były dla mnie najważniejsze. Mam niezdiagnozowane ADHA – śmieje się Ezmer. – Treningi w Roninie pozwalają mi się wypompować ze wszystkich sił. Lubię taki wycisk.
Ezmer przez lata trenował pod okiem trenera Sebastiana Szuta, ale i starszych kolegów Aleksandra Czopko i Adama Włoska, którzy aktualnie obejmują stanowiska trenerskie w klubie. – Ezmer jest cholernie ambitny – mówi Sebastian Szut prezes KS Ronin. – Łączy to z ogromną pokorą, co jest bardzo ważne w tym sporcie. Wielu zawodnikom po pierwszych sukcesach odbija woda sodowa, przez co tracą kontakt z rzeczywistością i to jest ich koniec. Ezmer cały czas słucha i wyciąga wnioski. Dzięki temu jest w stanie reagować na sytuację, którą zastaje w ringu. To rzadka cecha. O jego pokorze, dobitnie świadczy fakt, że gdy po wielogodzinnej podróży powrotnej z Malezji zadzwoniłem do niego, żeby przyjechał prosto z lotniska do klubu pomóc przy naprawianiu toalet, odpowiedział po prostu „zaraz będę”. Nie marudził, nie wykręcał się, pokazał, że można na niego liczyć. Gdy wszedł do klubu, to o mało w spodnie nie popuścił, gdy wszyscy klubowicze wyskoczyli przyczajeni zza ściany z balonami, konfetti, tortem z kebaba i oczywiście z gratulacjami za zdobycie brązu na mistrzostwach świata. Po prostu świetny chłopak – przybliża sylwetkę swojego wychowanka trener Szut.
Dwa nokauty od reprezentacji
Do reprezentacji Polski Ezmer został powołany po świetnym występie na Mistrzostwach Polski Muaythai Dzieci i Kadetów, gdzie finałowe walki wygrał przez nokaut. W półfinałowej walce po zmiękczeniu przeciwnika w pierwszej rundzie, mocno zaatakował w drugiej.
– Zawsze uważnie słucham narożnika i staram się realizować obraną strategię. Kiedy trenerzy uznali, że powinienem atakować wysokimi kopnięciami, zaatakowałem i znokautowałem przeciwnika. Obserwujący to przedstawiciele kadry byli pod wrażeniem. Dowcipkowali, że to szczęście początkującego. Chciałem pokazać, że to nie był fart. W walce finałowej wygrałem tym samym kopnięciem po 40 sekundach. Powołali mnie – cieszy się Ezmer.
Wyjazd na mistrzostwa świata był bardzo kosztowny. W sumie pochłonął około 25 tys. zł, z czego 17 tys. pokrył KS Ronin. – Przed nami kolejne zawody regionalne i mistrzostwa za granicą – mówi ojciec Ezmera. – Jestem ogromnie wdzięczny klubowi za pomoc. Bez nich syn nie miałby możliwości realizować swojego największego marzenia. Wciąż jednak poszukujemy sponsorów. Przyda się każda pomoc – dodaje.



Valentin… Ezmer… jakieś takie dziwaczne imiona..
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.