W Muzeum Miejskim w Tychach odbył się wernisaż wystawy prac (potrwa od 4 marca do 14 kwietnia) ze zbiorów muzeum wybranych przez słuchaczy studiów podyplomowych historii sztuki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Piętnastu studentów zapoznało się z prawie tysiącem prac, z których wybrali trzydzieści trzy przedstawiające wielką industrię. Ten okres przybliżyła podczas wernisażu prof. Ewa Chojecka.
Wystawa „Tony Industrii” rozpoczęła współpracę Muzeum Miejskiego w Tychach z Instytutem Sztuki UŚ. – Protoplasta instytutu jest dzisiaj z nami – przywitała prof. Ewę Chojecką dyrektor muzeum Aleksandra Matuszczyk. – Przedmiotem pracy studentów jest nasza kolekcja muzealna. Nie często ją pokazujemy, tym bardziej się cieszę, że dr Patryk Oczko wyraz ze studentami znaleźli naturalny kontekst, aby zaprezentować państwu część naszych zbiorów. Cały ten koncept spiął dr Jerzy Gorzelik, któremu dziękuję za zaufanie. Mam nadzieję, że wspólna praca poprowadzi do coraz lepszego rozpoznania naszego muzeum w aglomeracji śląskiej – dodała dyrektor muzeum.
Prof. Ewa Chojecka (historyk sztuki, prof. zw. dr hab. nauk humanistycznych, członek Komitetu Nauk o Sztuce Wydziału Nauk Społecznych Polskiej Akademii Nauk) podkreśliła, że temat, który poruszono, ma wymiar europejski, nie lokalny. Według profesor wielka industria wciąż jest tematem aktualnym dla artystów ale i historyków, gdyż wyraża naszą środkowo-europejską tożsamość. – Nie bójmy się tego powiedzieć. Wielka industria, mit założycielski Górnego Śląska, jest rozdziałem zamkniętym. Dla nas jednak stał się dziedzictwem. Co prawda przetworzonym przez malarza, przez poetę czy pisarza. Sądzę, że to, co tutaj analizowano, jest historią w bardzo szerokim aspekcie. Linie powiązań i związków intelektualnych można kreślić daleko poza granicami naszego regionu czy kraju – podkreśliła profesor Chojecka.
Studenci pod kierunkiem dr. Oczko przez dwa semestry pracowali z tyskim zbiorem muzealnym. Podczas tego czasu pojawiło się kilka koncepcji wystawy, jednak wspólnie zdecydowano pokazać wielki przemysł, dostrzegając w nim wielopłaszczyznowość. Wybrane prace różnią się pod względem wykonanych technik, toteż zobaczyć można m.in. linoryt, litografię, rysunek, lawowanie tuszem, akwarele czy też olej na płótnie. Najstarsze prace pochodzą z lat pięćdziesiątych XX.
– Wśród nazwisk pojawiają się przede wszystkim artyści ze Śląska – mówił dr Patryk Oczko. – Jest z nami Franciszek Wyleżuch, którego linoryt z 1976 r. „Dym”, zachwycił nas ujęciem przemysłu pod kątem ekologii – podkreślił muzealnik. Studenci w opracowaniu dodali: „Czarna chmura, która przecina drzewo, jest zjawiskiem sprzecznym z naturą: pozbawia drzewo energii witalnej, nie zwiastuje deszczu – wody będącej podstawowym składnikiem organizmów, lecz stworzona z dymu, zza pośrednictwem smogu, odbiera roślinie życie. […] doskonale wpisuje się we współczesną debatę publiczną podejmującą temat globalnego ocieplenia”. Każda z trzydziestu trzech prac została w podobny sposób przeanalizowana. Wnioski zaś wydrukowano i rozdano zwiedzającym w odpowiednio „ciężkim” formacie, odpowiednio do industrialnego tematu.
– Pokazaliśmy również podziw dla przemysłu i towarzyszący jemu patos lat pięćdziesiątych – kontynuował dr Oczko. – Zainteresowało nas reporterskie podejście Stanisława Gadomskiego w jego rysunkach. Znany jest przede wszystkim jako fotograf, tym bardziej chcieliśmy pokazać mniej znany wycinek jego twórczości. Zobaczą państwo również prace autorów, którzy przemysłem się zainspirowali do tworzenia kubistycznych ekspresji. Zwróciliśmy też uwagę na pojawiający się w naszych zbiorach sentyment za przemysłem XIX wieku czy treści propagandowe. Takich subtelności znaleźć można na wystawie wiele. Zachęcam do namysłu nad charakterem tego dziedzictwa, nad jego różnorodnością i nad tonami, które dziś dźwięczą mnogością znaczeń.

