W okresie rozliczeń podatkowych zachęcamy mieszkańców, aby przekazali 1% podatku dochodowego na rzecz tyskich organizacji pożytku publicznego. Jest to forma samostanowienia mieszkańców o tym, na co przeznaczane są ich podatki. W interesie tyszan jest, aby te zostały w naszym mieście. W kolejnych dniach przedstawimy wybrane organizacje pożytku publicznego.
1% to cześć podatku dochodowego, która musi wrócić do państwa, ale w tym wypadku państwo pozwala nam zadecydować do kogo te pieniądze trafią. Jeśli nie wpiszemy w PIT numeru KRS wybranej organizacji pożytku publicznego, to nasz 1% trafi do „wspólnego worka”, o którego przeznaczeniu decyduje rząd i sejm. W roku 2020 tyskie organizacje pożytku publicznego otrzymały w sumie 1,9 mln zł, rok później już 1,7 mln zł. Są to znaczne środki, dla niektórych zaś jedne z niewielu środków finansowania. Aby przekazać 1% ze swojego podatku należy wybrać organizację pożytku publicznego, następnie jej numer z Krajowego Rejestru Sądowego wpisać w odpowiednią rubrykę rozliczenia podatkowego PIT-37 i PIT-38. W Tychach działa 25 takich organizacji.
Zadośćuczynić przyjaciołom mniejszym.
Jednym z beneficjentów, który w poprzednich latach otrzymał znaczną pomoc finansową dzięki możliwości przekazania 1% podatku, jest Komitet Pomocy dla Zwierząt (KRS 0000015352) prowadzący Przystań Ocalenie czyli swego rodzaju hospicjum dla zwierząt. – Istniejemy od 1998 roku i zajmujemy się głównie zbiórką pieniędzy na wykup koni i innych zwierząt prosto z transportów, baz przeładunkowych, targów końskich i od ludzi, którzy chcą się ich pozbyć – mówi nam członek komitetu. – Nasi podopieczni to psy i koty, ale również zwierzęta spotykane w gospodarstwach rolnych. Staramy się na miarę naszych możliwości zapewnić dach nad głową i pełną miskę jedzenia każdemu z nich. Przywracamy im wiarę w ludzi, lecząc i obdarzając ogromną dawką miłości. Uratowaliśmy już wiele koni, ich los leży nam szczególnie na sercu. U nas wracają do zdrowia. W większości są to zwierzęta niepełnosprawne lub stare, mające za sobą bardzo przykre doświadczenia i ciężką historię – jednym słowem zwierzęta zużyte. Wciąż jako ludzie używamy zwierząt do prac i bardzo często te zwierzęta traktowane są przedmiotowo. Eksploatowane są do granic możliwości, gdy zaś kolokwialnie mówiąc „zepsują się”, w najlepszym przypadku trafiają do rzeźni, czasami dogorywają w koszmarnych warunkach. Aktualnie w placówce przebywa 300 wyniszczonych zwierząt, którym próbujemy zadośćuczynić w ich ostatnich dniach. Obiekt mamy spory i większość funduszy przeznaczamy na jego utrzymanie. Na sam gaz dostaliśmy podwyżkę 300%. Utrzymanie obiektu staje się co raz droższe. 1% to znaczna część naszych finansów. Opłacamy z niej operacje zwierząt. Te potrafią kosztować nawet kilkanaście tysięcy zł – dodaje.

