Przerażająco zabawny T.C.R.

0
660
Fot. Arkadiusz Goroń

Jubileusz 10-lecia istnienia obchodzi jeden z najbardziej interesujących tyskich kolektywów teatralnych – Grupa Artystyczna Teatr T.C.R. O najnowszej, specjalnej premierze teatru rozmawiamy z jego członkami: Marcinem Stachoniem, Piotrem Kumorem i Maciejem Dziaczko. Spektakl będzie można zobaczyć w Teatrze Małym 29 stycznia o godz. 18.00 (bilety w cenie 20 zł). Natomiast dzień później T.C.R w tym samym miejscu również o godz. wystawi „Disco Mori”.

Twoje Tychy”: – 10 lat istnienia to piękny jubileusz. Czy najnowsza premiera waszego spektaklu „C.P.K.” w jakiś sposób ma za zadanie spiąć Wasze doświadczenie?

Piotr Kumor: – Gdy razem z Marcinem zakładaliśmy Grupę Artystyczną Teatr T.C.R. to dużo rozmawialiśmy o naszych celach. Myślę, że śmiało możemy uznać, że z nadwyżką zrealizowaliśmy nasz plan. Choć przyznać trzeba, że nie udało nam się zrealizować koncertu poetyckiego. Przymierzamy się do tego w tym roku.

Marcin Stachoń: – „C.P.K.” jest natomiast spektaklem przygotowanym faktycznie na nasze dziesięciolecie. Od dłuższego czasu przymierzaliśmy się, aby zrobić coś o Tychach, poruszyć tematykę społeczną. Często uderzamy w ciężkie tony, tym razem jednak postanowiliśmy się sprawdzić z lżejszą formą i zrobiliśmy komedię. Ale lekką do końca bym jej nie nazwał.

Maciej Dziaczko: – „C.P.K.” Jest komedią, ale nie farsą. Komedia w swojej formie ma oczyszczać i dlatego zależało nam na przełamaniu – zmianie sytuacji, po których śmiech zamiera.

Niedawno zakończyliście prace nad jeszcze jednym projektem, związanym z waszym jubileuszem.

Piotr Kumor: – Na dziesięciolecie Grupa Artystyczna T.C.R. przygotowała również film, w którym każdy z dziesięciu członków grupy prezentuje swoje wspomnienia związane z Tychami w formie wideo performance’u. T.C.R., tak jak na początku, znowu tworzy dziesięć osób. Każdy z nas pokazał Tychy z bardzo osobistej strony.

Marcin Dziaczko: – Jako osoba nie mieszkająca w Tychach dostrzegam w naszym filmie uniwersalność. Przedstawiliśmy Tychy z jednej strony jako bardzo nieoczywiste. W naszych historiach miasto często bywa tłem, choć znaczącym. W mojej części akurat odniosłem się do konkretu. Zachwyciły mnie pomniki brutalistyczne, których tyszanie często nawet nie zauważają. Przez to, że Tychy powstawały w takiej formule, artyści mieli wolność w ich tworzeniu. Piotrek bardzo zręcznie potraktował motyw miasta sypialni, w poetycki sposób kreśląc jego fenomen bez taryfy ulgowej.

Marcin Stachoń: – Film nie jest integralną częścią spektaklu, choć te dwa twory dobrze się uzupełniają. Pokażemy go podczas sobotniej premiery. Co nas cieszy, to udało się ten film zrealizować praktycznie z zerowym budżetem. Nie zamierzamy go puszczać do sieci, choć chcielibyśmy pokazać go na festiwalach filmowych, do czego się przymierzamy.

Czego widz może się spodziewać na premierze „C.P.K.”? Grupa Artystyczna Teatr T.C.R. kojarzona jest z raczej gęstym i ciężkim klimatem, a na prapremierze widownia zanosiła się śmiechem.

Marcin Stachoń: – Moja mama, przyzwyczajona do naszego mroku, pierwszy raz do mnie zadzwoniła po spektaklu i powiedziała, że 10 lat musiała czekać na coś takiego. I się doczekała.

Maciej Dziaczko: – „C.P.K.” to efekt naszych ostatnich trzech miesięcy życia. Choć faktycznie nad scenariuszem pracowaliśmy od pół roku, to praktycznie zmieniliśmy nasze założenia o 180 stopni. Jest to efekt wielu godzin rozmów. Jak wspomniane było na początku, Grupa Artystyczna Teatr T.C.R. od pierwszych dni miała swoje założenia. Jednym z nich było zmierzenie się w wielością form i szukania tej nowej wyrazu siebie. Jako teatr offowy nie naśladujemy teatru zawodowego.

Piotr Kumor: – Na dziesięciolecie postanowiliśmy zebrać nasze doświadczenie i wnioski z lat poszukiwania i zawrzeć je w spektaklu. Udało nam się. W dodatku opowiadamy o mieście, które bardzo lubimy. Opowiadamy jękiem zabawnym, ale nie pozbawionym konkretu. Usłyszeliśmy już mnóstwo pochwał od osób związanych z instytucjami miejskimi. „C.P.K.” oczywiście jest lekki i na swój sposób przerażający zarazem. Podczas prapremiery na sali goście zanosili się śmiechem. Co nas cieszyło. Mamy jednak nadzieję, że po opuszczeniu teatru, gdy oddadzą się refleksji nad tym, co właśnie zobaczyli, dojdą do wniosku, że rzeczy o których opowiadamy są de facto przerażające. Choć faktycznie przerażająco śmieszne.

Marcin Stachoń: – Staraliśmy się pokazać ten absurd, kiedy dorośli szowinistyczni panowie bawią się w budowanie miasta, społeczeństwa czy w końcu Centralnego Portu Komunikacyjnego niczym nieodpowiedzialne dzieci zabawkami. Chcieliśmy pokazać tę megalomanię, nieosiągalną utopię, wizję czy w końcu ideę, która będąc zachcianką ego, bierze pod nóż setki ludzkich istnień. Już nawet w Tychach odbędą się konsultacje społeczne związane z Centralnym portem Komunikacyjnym. Prawdziwy absurd, o którym jeszcze kilka miesięcy nikt by nie pomyślał.