Święta – religia, magia i… kalendarz

0
357
Prof. Dariusz Kulesza. arc

Według prof. Dariusza Kuleszy są trzy wzorce przedstawiania Bożego Narodzenia w polskiej literaturze: ks. Jana Twardowskiego, Romana Brandstaettera i Ernesta Brylla.

Niewyczerpany jest wprost dorobek literatury dziecięcej i popularnej, dotyczącej Świąt Bożego Narodzenia i każdy rok przynosi nowe pozycje. Problem jednak zaczyna się w chwili, kiedy mówimy o wielkiej literaturze. Tutaj pozycji odnoszących się bezpośrednio do świąt jest stosunkowo niewiele.

Na cztery sposoby

Filolog i literaturoznawcza, prof. Dariusz Kulesza z Wydziału Filologicznego Uniwersytetu w Białymstoku w wywiadzie, którego udzielił Marcie Gawinie (www.uwb.edu.pl) potwierdza, że pisarze i poeci niechętnie sięgają po temat bożonarodzeniowy, gdyż wydaje się być on nieodpowiedni do przedsięwzięć wysokoliterackich. Jego zdaniem powody są co najmniej dwa. Pierwszy: najcenniejsze dla literatury jest to, co dotyczy jej samej. A skoro tak – powód drugi: po co angażować się w temat podejmowany przez amatorów, realizowany najczęściej w konwencji ludowej i sentymentalnej? Prof. Kulesza pokusił się o swoiste usystematyzowanie sposobów pisania o Świętach Bożego Narodzenia.

– Najważniejsze z nich są cztery: religijny, magiczny, odwołujący się do „Opowieści wigilijnej” Dickensa i… kalendarzowy – twierdzi. – Boże Narodzenie to nie tylko cezura wyznaczająca początek naszej ery, ale także wracająca każdego roku, wyjątkowa data w kalendarzu. Rok się kończy, a jeśli chcemy podsumować to, co się wydarzyło, a przynajmniej zamknąć mijające dwanaście miesięcy, Boże Narodzenie odgrywa w tym przedsięwzięciu istotną rolę. Jest taki słynny tekst Kazimierza Wyki o problemach czasowości w „Chłopach” Władysława Reymonta. Znakomity literaturoznawca przywołał w nim wybrane święta kościelne, by pokazać, że społeczność wsi Lipce żyje według kalendarza liturgicznego, religijnego, kościelnego. „Opowieść wigilijną” możemy natomiast uznać za swego rodzaju rekolekcje adwentowe i ta dickensowska tradycja jest obecna również w polskiej literaturze współczesnej. W 2000 roku Olga Tokarczuk, Jerzy Pilch i Andrzej Stasiuk popełnili teksty świąteczne, które zostały opublikowane w książce „Opowieści wigilijne”. Potem, w kolejnych edycjach, dołączyli do nich m.in. Marek Bieńczyk i ks. Adam Boniecki. W tym przypadku ważniejsze niż celebrowanie Bożego Narodzenia jest przeprowadzenie rekolekcji, ale nie tyle adwentowych, co społecznych.

O wyższości świąt…

Jeśli chodzi o literaturę polską, to zdaniem prof. Kuleszy jest ona właśnie bardziej z Wielkiej Nocy, niż z Bożego Narodzenia. – Polska literatura ciągle jeszcze jest romantyczna – promantyczna. Nasza tożsamość wyrasta z doświadczenia krzywdy, męki, nadziei na zmartwychwstanie i przeświadczenia o tym, że nasza ofiara ma znaczenie dla innych. To nie tylko kwestia posiadania, czy nieposiadania niepodległości. To jest kwestia radzenia sobie z historią. My umiemy sobie z nią radzić, gdy celebrujemy klęski i niepowodzenia. Do tego lepiej nadaje się Wielkanoc.

Trzech mistrzów

Jak zaznacza prof. Kulesza, są trzy wzorce przedstawiania Bożego Narodzenia. Stworzyli je ks. Jan Twardowski, Roman Brandstaetter i Ernest Bryll. Choć wielu polskich poetów i pisarzy nawiązuje do Bożego Narodzenia, najważniejsza w pisaniu o tym święcie wydaje się perspektywa religijna, wśród najwybitniejszych twórców niezbyt popularna. A zatem dlaczego Twardowski, Brandstaetter i Bryll? Zdaniem profesora, Boże Narodzenie zapisane według nich stanowi z reguły istotną część pisarskiego dorobku, ujawniając nie tylko postawę wobec święta, ale także wobec literatury i świata. Dla pierwszego z nich punktem odniesienia jest św. Franciszek, stąd w wierszach poety dominuje prostota i chrześcijańska czystość, która niezmiennie, od XII i XIII wieku, od czasów św. Franciszka odbudowuje Kościół. Pojawia się także doświadczenie tragizmu ludzkiego losu.

– Mówi ono o naszej samotności, o miłości, która nie zawsze znajduje odpowiedź. Jest taki wiersz Twardowskiego „Bóg się rodzi, moc truchleje” – nawiązujący do słynnej polskiej kolędy. Jest w nim coś, co zawsze mnie porusza. Nie tylko przywołanie Karpińskiego i nie tylko to, że Bóg się rodzi w nędzy. Witają go nie dziennikarze, nie dygnitarze, nie politycy, ale zwykli ludzie. I co – czy świat się z tego powodu zawalił? Nie. Świat się dzięki temu wyprostował. Bo co może być ważniejsze z punktu widzenia godności człowieka, niż świadomość, że Bóg nim się stał, że wcielenie się dokonało. My myślimy o Bożym Narodzeniu z perspektywy padania na kolana i słusznie. Ale ta perspektywa prostowania się również jest niezmiernie ważna – twierdzi prof. Kulesza.

Z kolei dla Romana Brandstaettera w „Pieśni o moim Chrystusie” i powieści „Jezus z Nazarethu”, najważniejszy jest kontekst biblijny, zwłaszcza Stary Testament. W jego przypadku patrzenie na Boże Narodzenie to suma doświadczenia dwóch testamentów, tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej. Natomiast utwory Ernesta Brylla wyrastają z religijno-narodowego, wręcz polsko-religijnego pisania o Bożym Narodzeniu, bowiem Polacy „anektowali” Boże Narodzenie na swój własny sposób. Kilka wierszy Brylla o Bożym Narodzeniu pojawiło się w tomiku „A kto się odda w radość”, a potem był wielki spektakl „Kolęda Nocka”, który miał swoją premierę po sierpniu roku 80, a przed wprowadzeniem stanu wojennego.

– Co pamiętamy ze spektaklu „Kolęda Nocka”? Przede wszystkim „Psalm stojących w kolejce”, który fantastycznie wykonywała Krystyna Prońko. Tu już nie chodzi o Boże Narodzenie, tu chodzi o nasze narodzenie. To jest ten rzadki moment, kiedy my, Polacy w sposób czytelny i wiarygodny wstajemy z kolan. To karnawał solidarności i wolności, której się doświadcza. Kosztem Bożego Narodzenia? Zapewne większość z nas odpowie, że przy udziale Bożego Narodzenia, ale nie mam prawa rozstrzygać tej kwestii – mówi prof. Kulesza.

Jak na jarmarku

Na drugim brzegu tego samego bożonarodzeniowego nurtu jest twórczość popkulturowa, zarówno literacka, jak i filmowa, która eksploatuje temat Bożego Narodzenia do granic możliwości. Tysiące publikacji dla dzieci i młodzieży, baśnie, powieści kryminalne, romanse, mnóstwo filmów począwszy od największych hitów, jak „Kevin sam w domu” i „To tylko miłość” po tegoroczne produkcje. Na samej tylko platformie Netflix naliczyliśmy w tym roku aż 18 propozycji filmów, które traktują o Świętach Bożego Narodzenia.