W sobotę w Tychach pojawili się miłośnicy czworonogów

0
907
A man and woman walking a dog on a trail.
W zawodach Dogtrekking mogły startować rodziny. Fot. Kamil Peszat

Już po raz dziewiąty w Tychach na Paprocanach odbył się Dogtrekking. Impreza zawitała w naszym mieście przed dziesięciu laty, niestety w ubiegłym roku nie odbyła się z powodu pandemii. W tegorocznej edycji wzięło udział 146 osób wraz ze swoimi czworonożnymi pupilami. Współorganizatorem imprezy był Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji.

– Dwoimy się i troimy, by było ciekawie, wesoło, aktywnie – mówi Małgorzata Porc z Fundacji Człowiek i Pies organizatora imprezy. – Przed pandemią liczyliśmy ponad 300 startujących i widać, że nie wszystko jeszcze wróciło do normy, co nie przeszkodziło nam zorganizować świetną imprezę. Przygotowaliśmy dwie kategorie (18 km i 8 km), choć trzeba przyznać, że traktujemy imprezę bardziej jako zabawę i integrację miłośników psów, niż jako zawody sportowe. Choć cieszy nas zawsze obecność zawodników, którzy faktycznie przyjechali do Tychów, by ścigać się z czasem – dodaje.

Kategorię MID (18 km) wygrał Jarek Lumer z Mikołowa, który przejechał wraz z narzeczoną (zwyciężczynią w swojej kategorii) oraz psiakami Argo, Ashi i Kato. – To mój pierwszy Dogtrekking i jestem bardzo zadowolony. Nie jestem zawodowcem, dlatego trasa była dla mnie wymagająca, ale udało się zrobić ją w 2 godz i 2 min, co uważam za bardzo satysfakcjonujący wynik. Na co dzień razem z narzeczoną jesteśmy członkami Klubu Sportowych Psich Zaprzęgów Polarex i pracujemy z psiakami już jakiś czas. Bardzo nas cieszą nagrody dla najszybszych psów. Poza tym byliśmy pod wrażeniem organizacji na bardzo wysokim poziomie. Na pewno spróbujemy raz jeszcze za rok – dodaje.

Dzień pełen wrażeń

Prócz tras do pokonania organizator zadbał o wydarzenia towarzyszące. W tak zwanym międzyczasie odbyły się zajęcia edukacyjne dla dzieci, zawodowi behawioryści udzielali bezpłatnych porad i lekcji. Odwiedzający Paprocany mogli również zasięgnąć wiedzy u psich dietetyków oraz zobaczyć pokaz umiejętności psów ratowniczych dzięki uprzejmości Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP Solarnia.

Ponadto katowicki Klub Rude Dogz Flyball zorganizował pokaz psich sportów. – Flyball to psi sport sztafetowy, który w wolnym tłumaczeniu na język polski oznacza „latająca piłka” – mówi Marek Szust członek klubu. – Biorą w nim udział drużyny składające się z 4-6 psów oraz ich przewodników. Każdy zwierzak kolejno musi pokonać tor przeszkód z hopkami, na którego końcu znajduje się specjalny podajnik piłki. Aby go uruchomić, psiak musi łapą lub ciałem przycisnąć dźwignię. Wtedy wylatuje piłka, którą zwierzak łapie w pysk i gna ile sił w nogach do linii startu, by przynieść ją właścicielowi. Następnie do wyścigu rusza kolejny zawodnik. I tak cała psia część drużyny kolejno pokonuje tor, starając się zrobić to szybciej niż przeciwnicy. Sporty dla psów są doskonałą zabawą zarówno dla psa jak i właściciela. Jednak mało który dostarcza tyle emocji co flyball! Jest to sport zespołowy, a więc dla grupy ludzi, których łączy wspólna pasja do aktywnego spędzania czasu z pupilem i którzy lubią gry drużynowe – wyjaśnia pan Marek.

Wyniki biegu

Dystans 8 km: kobiety – 1. Aleksandra Nieświec, 2. Paulina Szymczyk, 3. Katarzyna Żurawska; mężczyźni – 1. Marek Ożóg, 2. Piotr Rydz, 3. Mateusz Matusik; rodziny – 1. Natalia Łysak i Maciej Kryniger, 2. Angela Kosiba i Bartłomiej Pawlaczek, 3. Paulina Jędrczak i Piotr Kukiełka. Dystans 16 km: kobiety – 1. Julia Krzyżowska, 2. Katarzyna Sysło, 3. Aleksandra Radzi; mężczyźni – 1. Jarosław Lumer, 2. Mariusz Leszczak, 3. Sebastian Zimoląg; rodziny – 1. Sebastian i Barbara Prudlak, 2. Adam i Bartosz Jaromin, 3. Alina i Tomasz Kodroń.