Górny Śląsk został ustanowiony obszarem plebiscytowym na mocy artykułu 88. traktatu wersalskiego, kończącego I wojnę światową. Zgodnie z ideą „samostanowienia narodów”, której orędownikiem był prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson, to ludność zamieszkująca Górny Śląsk miała w powszechnym głosowaniu zdecydować w jakim państwie widzi swoją przyszłość.
Z tej decyzji ani Polska ani Niemcy nie były zadowolone. Górny Śląsk był jednym z kluczowych gospodarczo regionów ówczesnej Europy. Odbudowujące się po okresie zaborów i I wojnie światowej państwo polskie bardzo liczyło na ten region. Liczyły także Niemcy, w których granicach Górny Śląsk pozostawał przez ostatnie kilka wieków. Węgiel z górnośląskich kopalni miał być istotnym źródłem dochodu dla przegranego w I wojnie światowej państwa niemieckiego, obciążonego dotkliwymi reparacjami na rzecz innych państw.
Decyzja o przeprowadzeniu plebiscytu spowodowała niemal natychmiast kampanię propagandową z obu stron – polskiej i niemieckiej – a także przygotowania do ewentualnych działań zbrojnych. O przebiegu kampanii plebiscytowej, powstaniach śląskich, wynikach plebiscytu, a także ich wpływie na ostateczny kształt granicy polsko-niemieckiej rozmawiamy z prof. Ryszardem Kaczmarkiem.
„Twoje Tychy”: – Decyzja o przeprowadzeniu plebiscytu zapadła w 1919 r. Jakie były ówczesne Niemcy i ówczesna Polska? Pomiędzy czym i czym mieli wybierać Górnoślązacy?
Prof. Ryszard Kaczmarek: – Trzeba pamiętać, że plebiscyt miał miejsce dopiero w 1921 r., a traktat wersalski podpisano 28 czerwca 1919 r. Pomiędzy decyzją o przeprowadzeniu plebiscytu a samym głosowaniem upłynęło dużo czasu i w tym czasie dynamicznie zmieniała się sytuacja dotycząca stosunków politycznych w Europie. A to ona odgrywała kluczową rolę w rozstrzygnięciu konfliktu o Górny Śląsk. O ile w 1919 r. pozycja Francji (największego sprzymierzeńca „sprawy polskiej” wśród aliantów – przyp. SW) była jeszcze bardzo mocna, to w 1921 r. Francja sama szukała już potwierdzenia dla swojego bezpieczeństwa w Europie i była bardziej skłonna do kompromisów politycznych.
Druga rzecz to sytuacja wewnętrzna na Górnym Śląsku. Sama decyzja konferencji wersalskiej o przeprowadzeniu plebiscytu nie przesądzała jeszcze o tym, że on szybko się odbędzie. Traktat musiał zostać ratyfikowany przez parlamenty obydwu krajów. Jeżeli chodzi o Niemcy, stało się to dopiero na początku 1920 r. A więc jeszcze przez pół roku po podpisaniu traktatu państwo niemieckie traktowało obszar Górnego Śląska jako należący do Rzeszy Niemieckiej. Do końca 1919 r. stacjonowało tutaj wojsko niemieckie, niemiecka policja i urzędnicy.
Trzecia kwestia, chyba najbardziej istotna, była związana z bardzo szybko zmieniającą się sytuacją Niemiec i Polski, czyli dwóch zainteresowanych państw. Przypomnijmy, że głosowanie nie miało dotyczyć deklaracji narodowościowej. W akcie głosowania nie deklarowano czy jestem Polakiem czy Niemcem, tylko czy chcę w przyszłości mieszkać w państwie niemieckim czy polskim. Obydwa państwa miały swoje pozytywy i negatywy. Jeśli chodzi o Niemcy, było to państwo przegrane w I wojnie światowej i w związku z tym obarczone całym szeregiem zobowiązań i odszkodowań wojennych, które Niemcy miały płacić przez wiele lat, aż do lat 60. XX wieku. Tak się oczywiście nie stało, ale takie były wówczas perspektywy. To nie skłaniało do głosowania na państwo, które miało być tak bardzo obciążone ekonomicznie. Do tego dochodziła bardzo niepewna wewnętrzna sytuacja polityczna w Niemczech. W wielu krajach Rzeszy Niemieckiej nadal dochodziło do wystąpień zarówno skrajnej prawicy jak lewicy, mających charakter rewolucji czy puczów wojskowych.
Z kolei w Polsce, nawet jeżeli w 1919 r. wydawać się mogło że sytuacja się powoli stabilizuje po problemach z tworzeniem się państwa po 123 latach zaborów, to w 1920 r. doszło do załamania związanego z sytuacją na froncie wschodnim, więc pozycja Polski też wcale nie była silna.
Oczywiście można wymienić cały szereg innych czynników, które wpływały na sytuację Górnoślązaków i na ich decyzje. W okresie powojennym sytuacja zwykłej rodziny – jeśli chodzi o zaopatrzenie, finanse, możliwości znalezienia pracy – nie była zbyt optymistyczna. Mamy więc do czynienia z typową sytuacją po zakończeniu wojny i to jeszcze – w przypadku Niemiec – wojny przegranej.
Te pozytywy i negatywy były z pewnością wykorzystywane w działaniach propagandowych. Jaka narracja dominowała w kampanii plebiscytowej po jednej i po drugiej stronie? Jak Polska i Niemcy próbowały przekonać Górnoślązaków do głosowania?
Odwoływano się do wszelkiego rodzaju argumentów. Tych gospodarczych, o których już mówiłem, używano często negatywnie, do przestrzegania przed katastrofą gospodarczą w razie wyboru strony przeciwnej. Ale były także i próby pozytywnej propagandy, po stronie polskiej mówiono o państwie odradzającym się, w którym zostaną spełnione postulaty socjalne: ośmiogodzinny dzień pracy, likwidacja bezrobocia itd. Używano też argumentów historycznych. Obydwie strony usilnie przekonywały, że Górny Śląsk jest etnicznie polski albo niemiecki, dowodzono kto był tu pierwszy, Słowianie czy Germanie, jakim językiem posługują się Górnoślązacy. Paleta argumentów była olbrzymia. Wszystko, co mogło przemawiać na korzyść jednej ze stron, było wykorzystywane, również pamięć o lokalnych konfliktach między Niemcami i Polakami.
Ten okres walki propagandowej był bardzo długi. Myślę że piętnastomiesięczna kampania wyborcza jest dziś dla nas trudna do wyobrażenia. Ale pamiętajmy, że po 100 latach od tych wydarzeń żyjemy już w zupełnie innym społeczeństwie. O wydarzeniach dowiadujemy się dziś w ciągu sekundy, w 1918 r. tak oczywiście nie było. Nie było nie tylko telewizji i internetu, ale nawet radia, które wydaje nam się już archaicznym medium. Dlatego też ludzie nie byli wówczas bombardowani informacją od rana do nocy. Rolę w kampanii odgrywała głównie prasa i spotkania bezpośrednie, wiece, które odbywały się zazwyczaj w soboty (mimo nadal sześciodniowego tygodnia pracy), a przede wszystkim w niedziele.
Oprócz działań propagandowych w okresie przed plebiscytem miały miejsce dwa powstania śląskie, a więc walka była nie tylko na argumenty. Kto z kim walczył w I i II powstaniu śląskim, z kogo rekrutowały się oddziały po jednej i po drugiej stronie? I jaki był udział państwa polskiego i niemieckiego w walkach?
Mamy czasem tendencję do traktowania wszystkich trzech powstań śląskich jako jednego wydarzenia, ale każde z nich miało inne przyczyny, przebiegało w inny sposób i w innej sytuacji zewnętrznej i wewnętrznej. Pierwsze powstanie śląskie, które w Tychach miało szczególnie dramatyczny przebieg, było akurat słabo związane z kampanią plebiscytową. Co prawda wybuchło już po ustaleniach wersalskich, ale jeszcze przed ratyfikacją traktatu. To powstanie było raczej próbą ominięcia plebiscytu. Gdyby udało się je zwycięsko zakończyć, to plebiscyt prawdopodobnie by się nie odbył, zadziałałby polityka faktów dokonanych.
Drugie powstanie śląskie w 1920 r. było już nieco inne i wyraźnie odnosiło się do kampanii plebiscytowej. Wybuchło trochę żywiołowo, bo w wyniku wydarzeń w Katowicach, które dziś pamiętamy głównie ze względu na zamordowanie wówczas doktora Andrzeja Mielęckiego. Potem w Hołdunowie doszło do spalenia domów kolonistów niemieckich. Tak zwanych kolonistów, bo oni mieszkali tam już od ponad stu lat. Ale głównym celem drugiego powstania, od początku wyraźnie określonym przez dyktatora powstania Wojciecha Korfantego, miała być likwidacja niemieckiej Sicherheitspolizei (SiPo) i powołanie w jej miejsce mieszanej polsko-niemieckiej policji plebiscytowej. I ten cel udało się osiągnąć.
Uczestnikami powstań byli oczywiście głównie Górnoślązacy, ale kadra dowódcza z miesiąca na miesiąc była coraz częściej zasilana przez Wojsko Polskie. Widać to już w drugim powstaniu, a w trzecim bez tej pomocy trudno sobie wyobrazić dwumiesięczne walki. Tam wtedy już pomoc kadrowa i materiałowa Państwa Polskiego była organizowana na dużą skalę.
Po stronie niemieckiej w pierwszym powstaniu walczyła regularna armia niemiecka, która wówczas jeszcze na tym terenie stacjonowała. W drugim powstaniu nie było już tu regularnych wojsk niemieckich. Działała podziemna organizacja o charakterze dywersyjnym, ale główną rolę odgrywała właśnie ta policja SiPo, której rozwiązania żądał Korfanty. Większość ataków polskich oddziałów powstańczych była skierowana właśnie na posterunki SiPo.
W trzecim powstaniu po stronie niemieckiej zmobilizowano oddziały znane pod nazwą Samoobrony albo Selbstschutzu. One były bardzo różnorodne; od Górnoślązaków zrzeszonych w organizacjach bojowych, po ochotników z Rzeszy Niemieckiej, walczących we Freikorpsach. Ale jak wspomniałem, trzecie powstanie miało już charakter zupełnie inny niż dwa poprzednie powstania.
Ciąg dalszy rozmowy w kolejnym numerze TT.
Prof. dr hab. Ryszard Kaczmarek
Historyk, profesor zw. dr hab., pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, zastępca Dyrektora Biblioteki Śląskiej do spraw Instytutu Badań Regionalnych. Główne zainteresowania badawcze: historia Polski XX wieku, historia Niemiec XIX-XX wieku, historia Śląska. Autor wielu publikacji, m.in.: Pod rządami gauleiterów, Katowice 1998; Górny Śląsk podczas II wojny światowej. Między utopią „niemieckiej wspólnoty narodowej” a rzeczywistością okupacji na terenach wcielonych do Trzeciej Rzeszy, Katowice 2006; Polacy w Wehrmachcie, Kraków 2010 (wyd. niem.:, Polen in der Wehrmacht, Oldenburg 2017); Historia Polski 1914-1989, Warszawa 2010; Polacy w armii Kajzera, Kraków 2014 (wyd. ang.: Poles in Kaiser’s Army On the Front of the First World War, Berlin, Bern, Bruxelles, New York, Oxford, Warszawa, Wien 2020); Powstania śląskie 1919-1920-1921. Nieznana wojna polsko-niemiecka, Kraków 2019. Współredaktor historii Górnego Śląska (Historia Górnego Śląska, red. J. Bahlcke, D. Gawrecki, R. Kaczmarek, Gliwice 2011; wyd. niem.: Geschichte Oberschlesiens. Politik, Wirtschaft und Kultur von den Anfängen bis zur Gegenwart, Oldenburg 2015). Redaktor naczelny czasopisma „Zaranie Śląskie. Seria nowa”. Członek Komisji Historycznej dla Śląska (Historische Kommission für Schlesien). Laureat Nagrody Identitats za książkę historyczną roku 2015 i nagrody tygodnika „Polityka” za najlepszą monografię historyczną 2019.

