15 kwietnia około godziny 12:20 dyżurni straży pożarnej i policji otrzymali zgłoszenie z prośbą o zabezpieczenie lądowiska dla śmigłowca LPR – Ratownik 4 w rejonie ulicy Andersa. Śmigłowiec wraz z naziemnym zespołem ratownictwa medycznego został wysłany do 10-miesięcznej dziewczynki, która w jednym z mieszkań miała stracić przytomność po uderzeniu się w główkę.
Po dotarciu na miejsce okazało się, że dziewczynka przestała oddychać. Strażacy natychmiast przystąpili do resuscytacji, a po kilku chwilach dołączyli do nich ratownicy medyczni oraz lekarz. Śmigłowiec wylądował na pobliskim boisku. Celem szybszego dotarcia do dziewczynki ogrodzenie obiektu zostało przecięte. Wysiłki ratowników przyniosły efekt. Funkcje życiowe zostały przywrócone. Decyzją lekarza dziewczynka zespołem naziemnym pod opieka ratowników medycznych i lekarza LPR-u została przetransportowana do szpitala w Katowicach Ligocie. Kilkanaście minut później śmigłowiec odleciał do szpitala po część swojej załogi. Trwa ustalanie przyczyn i okoliczności tego zdarzenia.
Źródło: 112tychy.pl


Czy ogrodzenie zostanie naprawione?
Dlaczego ostatnio transport odbywa się naziemna karetka plus lekarz z LPR a śmigłowiec leci na pusto? Z ciekawości pytam bo bo zawsze było właśnie tak, że śmigłowiec szybszy niż karetka (no bo korki itp.)
Martwiom się o ogrodzenie gdy dziecko walczy o życie masakra z takimi ludźmi
Zgadzam się Z Tobą, najważniejsze jest uratowanie życia. Niektórzy jednak nie widzą widzą dalej niz czubek własnego nosa.
a gdzie się udać w obecnych czasach jak na przykład złamiesz sobie rękę? Szpitala nie ma w Tychach. Gdzie się wpierw zgłosić, bo jak rozumiem i tak będę musiał dojechać na własną rękę (tą zdrową 😉 do szpitala hm… w Katowicach, Sosnowcu, Mikołowie? Jak to teraz wygląda????
Do szpitala w Pszczynie lub Mikołów. Ja byłam w megrezie z urazem kolana i odeslali nas na cicha a na cichej z pretensją ze dlaczego ja tam przyjechałam, czego tam szukam jak tam nie ma lekarza od takich przypadków…. takze szkoda słów..
dzięki za podpowiedź. Wygląda na to, że zwykła opieka medyczna w obecnych czasach w Tychach i nie tylko, zwłaszcza po zamianie byłego Szpitala Wojewódzkiego na zakaźny to jedna wielka fikcja. Budynek na Cichej zawsze był obiektem mojej fascynacji. Od lat zastanawiało mnie jak można dać temu czemuś nazwę 'szpital”, kiedy nie posiada nawet najprostszego bloku operacyjnego, na którym można by było przeprowadzać jedne z prostszych i rutynowych zabiegów, jak powiedzmy łatanie przepuklin, co czynili miejscowi prywaciarze Z czego ten obiekt żyje? Magii?
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.