Mistrzostwo Polski – kulisy fizjoterapii

1
969

Droga do mistrzostwa była wyboista i wymagała poświęceń. Często na przeszkodzie stawały kontuzje i drobne urazy. Szybka i skuteczna regeneracja były jednymi z kluczowych elementów do osiągnięcia sukcesu. Hokeiści GKS Tychy wiele godzin spędzili nie tylko na lodowisku, ale również w gabinetach fizjoterapeutów. Ich praca, szczególnie w trakcie play-off, okazała się nieoceniona. Rafał Malasiewicz i Radosław Krowiak w ostatnich tygodniach byli jednymi z najważniejszych osób w sztabie GKS Tychy. Od ich pracy zależało czy dany zawodnik będzie mógł wystąpić w kolejnym spotkaniu.

– To były bez wątpienia najtrudniejsze play-off. Bardzo długie spotkania, mordercze dogrywki, wyjazdy na drugi koniec Polski na pewno nam nie pomagały. Po każdym meczu następnego dnia przez kilka godzin pracowaliśmy z zawodnikami. Myślę, że w sumie spędzili u nas ponad 120 godzin. Na pewno czuliśmy presję. Im dłuższy mecz, tym większe zmęczenie zawodników. To był dla nas wyścig z czasem. Przez całe play-off nie mieliśmy dnia wolnego, ale satysfakcja jest teraz ogromna- mówi Rafał Malasiewicz, fizjoterapeuta GKS Tychy.

Fizjoterapeuci przez kilka ostatnich tygodni musieli zmierzyć się z niemal wszystkim. Były drobne urazy – najczęściej stłuczenia i krwiaki, ale wyzwań było zdecydowanie więcej. Naciągnięcia, naderwania, urazy więzadeł kolana, złamania palców, nosa czy nawet wstrząs mózgu, to była dla nich codzienność.

– Faza play-off to najcięższy okres w trakcie całego sezonu. Spotkania była rozgrywane co 2-3 dni. Specjalistyczny sprzęt i profesjonalna pomoc fizjoterapeutów pozwalały nam szybciej się regenerować i dzięki temu lepiej czuliśmy się na lodzie. Było m.in świetne urządzenie do chłodzenia, dzięki któremu szybciej byliśmy gotowi na kolejny mecz. Mieliśmy także specjalne spodnie, które pompowały nogi i na pewno przyniosło to bardzo fajny efekt – dodaje Jarosław Rzeszutko, zawodnik mistrzów Polski.

Specjale spodnie pomagały w redukcji zakwaszenia i zmęczenia mięśni. Mistrzowie Polski korzystali również m.in. z masażu uciskowego i wibracyjnego, który pomagał w regeneracji i rozluźnieniu zmęczonych mięśni. Ponadto hokeiści korzystali z fal uderzeniowych oraz laserów, które są wykorzystywane w leczeniu drobnych urazów.

– Byliśmy wsparciem dla klubowego fizjoterapeuty. Dzięki naszej pomocy zawodnicy zdecydowanie szybciej regenerowali się po ciężkich meczach. Najwięcej pracy mieliśmy oczywiście po dwóch wyczerpujących dogrywkach, które zapisały się w historii polskiego hokeja – zaznacza Radosław Krowiak, fizjoterapeuta DreamMotion.

Teraz przed zawodnikami i fizjoterapeutami czas na odpoczynek. Ten nie będzie trwał jednak długo, bo już za kilka tygodni początek przygotowań do nowego sezonu. Celem będzie obrona Mistrzostwa Polski i dobry występ w Lidze Mistrzów.

źródło: Tyski Sport

1 KOMENTARZ

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.