Ekstremalna Droga Krzyżowa

3
1106

5 kwietnia, już po raz piąty, będzie można w Tychach przejść Ekstremalną Drogę Krzyżową. W zeszłym roku wyzwanie EDK podjęło około 400 osób. W tym roku organizatorzy spodziewają się podobnej frekwencji.

EDK to przejście ponad 40 kilometrów w nocy, w milczeniu i samotności. Podjęcie ryzyka i ogromnego wysiłku fizycznego podczas rozważania 14 stacji męki pańskiej. Dwie proponowane w tym roku trasy prowadzą z Tychów przez Oświęcim do parafii św. Walentego w Bieruniu (około 42 kilometry) oraz na wzgórze Trzy Lipki w Bielsku Białej (około 47 kilometrów).

Msza Święta za osoby podejmujące wyzwanie EDK zostanie odprawiona dwa tygodnie przed Wielkim Piątkiem, czyli 5 kwietnia o 20.00 w kościele Ducha Świętego w Tychach.

– Nawet 100 tys. pątników w 25 krajach weźmie w tym roku udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Nocą, w milczeniu i samotności każdy z nich przejdzie pieszo jedną z niemal 400 tras liczących od 40 do 133 km. – EDK to globalny startup religijny i sposób praktykowania duchowości na miarę XXI wieku – mówi ks. Jacek WIOSNA Stryczek, pomysłodawca projektu.

W Ekstremalnej Drodze Krzyżowej chodzi o wyjście poza strefę komfortu i porzucenie jej na rzecz wyzwania. Nocna wędrówka w trudnych warunkach, fizyczny i psychiczny wysiłek na granicy wytrzymałości, a czasem już poza nią, dają pątnikom doświadczenie przekroczenia siebie, swoich ograniczeń i przyzwyczajeń, a to prowadzi ich do prawdziwej, głębokiej zmiany. – Kiedy człowiek zrobi to raz, wie, że może zrobić to znowu – tłumaczy ks. Stryczek. – To dlatego EDK jest dla wielu ludzi przełomem. Pomaga im „odpalić” w sobie zmianę, otworzyć się na Boga i drugiego człowieka – dodaje.

Podczas drogi krzyżowej obowiązuje zasada skupienia i milczenia. Pątnicy idą samotnie lub w niewielkich grupach. Mają ze sobą aplikację z opisem trasy i śladem GPS, ale z orientacją w terenie muszą sobie radzić sami, sami tez troszczą się o swoje bezpieczeństwo. Po drodze zatrzymują się przy wyznaczonych stacjach drogi krzyżowej, gdzie czytają specjalnie dla nich przygotowane rozważania lub słuchają ich, korzystając z urządzeń mobilnych. Wędrówka kończy się zazwyczaj rano dotarciem do punktu docelowego. Z reguły jest to sanktuarium.

– Decydujący jest moment, kiedy zaczyna brakować sił, zwykle nad ranem – tłumaczy ks. Stryczek. – Ludzie zadają sobie wtedy pytanie: co ja tutaj robię? Przecież mam wygodne życie, powinienem teraz spać w łóżku, zamiast marznąć i brnąć w śniegu czy błocie. Kto przełamie tę słabość, ma szansę na nowe życie, na zmianę. Co ciekawe, organizatorzy EDK podkreślają, że im trudniejsze wymagania stawiają uczestnikom i im są wobec nich bardziej stanowczy, tym więcej osób wyrusza w trasę. – To dowód na to, że ludzie w XXI wieku poszukują prawdziwego, autentycznego wyzwania, pełnego doświadczenia – fizycznego i duchowego zarazem. Chcą prawdy i dla jej odnalezienia są gotowi żyć ekstremalnie – dodaje ks. Stryczek.

Ekstremalna Droga Krzyżowa to aktualnie jeden z najszybciej rozwijających się ruchów religijnych na świecie. Korzysta z nowoczesnych technologii, a jednocześnie stanowi powrót do korzeni chrześcijaństwa. Pierwsi chrześcijanie, podobnie jak ludzie w XXI wieku, nie mieli czasu w ciągu dnia, dlatego odprawiali mszę świętą w nocy. I dla nich również praktykowanie chrześcijaństwa było inwestycją w nowe życie.

Pomysł na EDK zrodził się w roku 2009 w środowisku duszpasterstwa akademickiego, prowadzonego w Krakowie przez ks. Jacka Stryczka. Był odpowiedzią na poszukiwanie dróg pobożności na miarę XXI wieku i sposobem na połączenie Ewangelii i nowoczesności przez ludzi, którzy chcą łączyć życie religijne z rodzinnym i biznesowym. Rozwojowi EDK sprzyjał ks. Kardynał Stanisław Dziwisz, a uczestnikiem i promotorem wydarzenia został również nuncjusz apostolski w Polsce, abp Celestino Migliore. Projekt wspiera także obecny arcybiskup metropolita krakowski Marek Jędraszewski.

Na stronie  znajdują się opisy tras oraz wszelkie informacje pomocne w przygotowaniu się do drogi.

 

3 KOMENTARZE

  1. Czy faktycznie będzie więcej osób… są tylko 2 trasy, w ubiegłym roku była np. trasa dookoła Tychów. W tym roku nie ma tak lekko 🙂
    Ostatnie 2 km, to jest już walka sam z sobą.

      • Każdy idzie dla siebie. Z własnej woli.
        A z buta do Jerozolimy, to ciekawy, aczkolwiek trochę szalony pomysł. 🙂

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.