Wielkie sprzątanie przy kolei

0
238

Z wykopu kolejowego biegnącego przez środek miasta, PKP PLK usunęły tej zimy drzewa, krzewy i zarośla. Po ich zniknięciu, ukazał się przykry widok: butelki, gruz, stare meble, sprzęt AGD… Zareagowali na to mieszkańcy, m.in. dzwoniąc do naszej redakcji z prośbą o interwencję. Na szczęście zareagowały też służby miejskie. Pierwszy etap sprzątania wykopu właśnie się zakończył.
– Akcję sprzątania wykopu rozpoczęliśmy 27 lutego – mówi Michał Arndt z Tyskiego Zakładu Usług Komunalnych. – Według raportów spółki Master, tylko w ciągu dwóch pierwszych dni, na odcinku od elektrociepłowni do stacji Tychy Lodowisko, zebraliśmy prawie 2 tony odpadów. Dane ilościowe z pozostałych odcinków będziemy mieli pod koniec miesiąca, ale na pewno są to ilości idące w tony. Podczas podobnej akcji rok temu, przez dwa miesiące zebraliśmy w wykopie kolejowym 10 ton śmieci.
Dzikie wysypisko
Teren należy do spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. Dlatego przez wiele lat podczas akcji wiosennego sprzątania, miasto mogło tylko apelować (z różnym skutkiem) by kolej się przyłączyła i posprzątała swoją działkę. Jednak od zeszłego roku także teren kolei sprzątają służby miejskie. – Zmieniła się ustawa o utrzymaniu czystości, która daje nam teraz możliwość, by część tzw. opłaty śmieciowej przeznaczyć na likwidację dzikich wysypisk – wyjaśnia Michał Arndt. – Tak właśnie potraktowaliśmy wykop kolejowy, jako dzikie wysypisko śmieci. Jest to niestety bardzo bliskie temu, jak traktuje go część mieszkańców. Zamiast wywieźć odpady do kontenera lub Punktu Selektywnej Zbiórki (PSZOK), wolą zepchnąć je do wykopu. Dotyczy to w dużej mierze także użytkowników garaży zlokalizowanych niedaleko torów. Teren należy do PKP PLK, ale śmieci nie przyjechały do nas pociągiem – dodaje. – Są wyrzucane przez tyszan. Dlatego my, na liczne wnioski mieszkańców, podjęliśmy akcję sprzątania.
Wśród zebranych w ciągu ostatnich trzech tygodni śmieci były odpady wielkogabarytowe, remontowo-budowlane, stare opony i oczywiście butelki. – Wzdłuż wykopu, szczególnie na odcinku od ul. Grota-Roweckiego do Bielskiej, są miejsca gdzie stale przesiadują osoby pijące alkohol – mówi Michał Arndt. – Tam zebraliśmy ogromne ilości szkła. Zaapelowaliśmy też do straży miejskiej i policji, aby na tym odcinku zwiększyć ilość patroli. Żeby za kilka dni, gdy poprawi się pogoda, nie było znowu tak samo.
To jeszcze nie koniec
Tyskie Zakład Usług Komunalnych i spółka Master wykorzystały już termin wyznaczony przez PKP PLK na sprzątanie. – Te terminy są precyzyjnie określane i niezbyt długie, bo PKP musi na czas sprzątania oddelegować także swojego pracownika, który asystuje naszym i dba o ich bezpieczeństwo – mówi Michał Arndt. – Ale na pewno będziemy wnioskować o kolejny termin, bo nie wszystko udało się zebrać – przyznaje. – Jest znacznie lepiej niż było, ale na niektórych odcinkach sprzątanie trzeba będzie powtórzyć. W trudno dostępnych, stromych miejscach będziemy musieli skorzystać ze wsparcia alpinistycznego i lin zabezpieczających dla pracowników. Gdzieniegdzie potrzebny też będzie ciężki sprzęt, żeby usunąć duże odpady. Myślę, że na przełomie marca i kwietnia będziemy wchodzić na ten teren ponownie.
Michał Arndt przyznaje, że za zaśmiecenie, szczególnie w okolicach wiaduktów, w dużej mierze odpowiadają bezdomni, którzy pod tymi wiaduktami się chronią. – W grudniu zeszłego roku zlikwidowaliśmy obozowisko osób bezdomnych przy stacji Tychy Zachodnie – mówi. – Z tego miejsca w ciągu jednego popołudnia wywieźliśmy 2 tony odpadów. Na plus mogę jednak powiedzieć, że teraz osoby bezdomne włączyły się do sprzątania i pomagały nam. Panowie sami poprosili naszych pracowników o worki do selektywnej zbiórki i w krótkim czasie zebrali kilkaset kilogramów odpadów, wykazując się tym samym dbałością o porządek i środowisko, pomimo trudnej sytuacji osobistej.
Na zdjęciu: Kolejowy wykop na szczęście już tak nie wygląda. Podczas akcji sprzątania wywieziono z niego tony śmieci.
Foto: Sylwia Witman