Uroczystości dożynkowe w Czułowie

0
188

Msza dziękczynna, poświęcenie chleba z tegorocznych plonów i korowód z wieńcem dożynkowym – z zachowaniem tradycji, ale i z elementami zabawy obchodzono w niedziele (4.09) miejskie dożynki w Tychach. W tym roku gospodarzem święta plonów była dzielnica Czułów.
W uroczystości dożynkowej wzięli udział przedstawiciele władz miasta – prezydent Andrzej Dziuba i jego zastępca Daria Szczepańska oraz przewodniczący rady miasta Maciej Gramatyka i liczna reprezentacja tyskich radnych. Ale byli też goście ze szczebla administracji państwowej i parlamentarzyści z naszego regionu.
O rolnikach i górnikach
Po mszy w kościele pw. Krzyża Świętego, uczestnicy uroczystości przeszli z korowodem dożynkowym na plac Krystyny Ryguły. Tutaj głos zabrali gospodarze uroczystości, czyli starostowie dożynkowi oraz goście, w tym pochodzący z Tychów obecny Minister Sportu Witold Bańka. Przekazał on rolnikom życzenia udanych plonów w kolejnym roku, w imieniu sowim oraz prezes rady ministrów Beaty Szydło. – Pocałunek, który składamy na chlebie jest wyrazem czci i wielkiego szacunku wobec pracy polskich rolników – mówił minister. – Jak mawiał Ojciec Święty Jan Paweł II, ten sam pocałunek powinniśmy złożyć na zapracowane ręce naszych rolników, naszych mam, ojców, babć i dziadków. Gdyby nie wasza ciężka praca, wasz trud i oddanie, to nie cieszylibyśmy się z tego chleba.
Minister odniósł się też do przypadającej 3 września rocznicy podpisania Porozumień Jastrzębskich. – Dzisiaj te postulaty, o które wtedy przed laty walczono, wydają nam się oczywiste – mówił Witold Bańka. – To były postulaty walki o wolną i sprawiedliwą Polskę, o Polskę, która dba o swoich obywateli. W której jest miejsce dla każdego.
Jakże byłoby dobrze, gdyby najbardziej wpływowi obecnie politycy pamiętali – zwłaszcza o tym ostatnim zdaniu – na co dzień…
Zawód na wymarciu
Z kolei o symbolice dożynkowej i obecnej kondycji rolnictwa mówili starostowie dożynkowi: Katarzyna Fabian i Marek Jabłeka.
– Jesteśmy związani z ziemią od dzieciństwa – mówiła Katarzyna Fabian. – Obecnie razem z mężem prowadzimy gospodarstwo 8,5 ha. Czy to zawód zanikający? Oczywiście. Czy opłacalny? Wcale. Ale trzeba to robić, ziemia nie może leżeć odłogiem. Robimy to głównie ze względu na tradycję. Mąż jest szóstym pokoleniem rolników, tego się nie da tak po prostu odrzucić.
– Na pewno to nie jest to szybki zysk, na to nie można liczyć – dodał Marek Jabłeka. – Trzeba dużo pracy i wyrzeczeń. W Czułowie jest już mało rolników, można powiedzieć, że są na wymarciu. Ludzie odchodzą na emeryturę i nie zawsze jest zastępstwo pokoleniowe. Nawet zorganizowanie takiej uroczystości jak dzisiaj nie jest już łatwe. Ale na szczęście rada osiedlowa prężnie działa i dba o wszystko.
Szacunek dla chleba
Jednym z najważniejszych ceremoniałów dożynkowych jest poświęcenie, a następnie dzielenie chleba. Katarzyna Fabian podkreślała, jak ważny był zawsze w polskich rodzinach szacunek do chleba. – Kiedyś były takie tradycje i wielu domach do dzisiaj tak jest, że jak kromka chleba spadnie, to się ją po podniesieniu całuje – mówiła. – Ja uczę tego dzieci. Uroczystość dożynkowa to też jest element utrzymywania tej tradycji, podtrzymywania szacunku dla chleba i dla pracy rolnika. Dzisiaj się do tej pracy podchodzi lekceważąco, ale 20 czy 30 lat temu pracę rolnika bardzo się szanowało.
Dożynki są przede wszystkim po to, by podziękować – mówił Marek Jabłeka. – Trzeba podziękować za plony, za to że ten rok tak udał się tak, jak się udał, że nie było gorzej. Oczywiście zawsze możemy chcieć, żeby było lepiej, ale i tak było przyzwoicie. Pamiętamy takie lata, gdy było dużo ciężej. Bogu trzeba dziękować za to, że nie było gradu, nawałnic. Rolnictwo to chyba jedyna taka produkcja pod gołym niebem, przy która jesteśmy w pełni uzależnieni od tego, co przyniesie pogoda. Rolnik nie ma na to żadnego wpływu. Dlatego od wieków się dziękowało zawsze Bogu za plony.
Foto: Sylwia Witman, Miejskie Centrum Kultury