Koszykarze GKS Tychy nie zawiedli i wygrali ostatni tegoroczny mecz ligowy. Tyszanie po dobrym meczu pokonali Zetkama Doral Nysa Kłodzko 62:47.
Zespół Tomasza Jagiełki, który ostatnio notuje dobrą passę chciał udanie zakończyć rok. Tyszanie więc od początku spotkania z Doralem przeważali, pokazując, że są w doskonałej formie.
Gospodarze pojedynek rozpoczęli od dwóch celnych rzutów za trzy punkty, których autorami byli Tomaszowie – Bzdyra i Deja. Po trafieniu Karola Szpyrki trener gości poprosił o czas, który jednak nie przyniósł zamierzonych efektów, a tyszanie wyszli na prowadzenie 17:6. W połowie kwarty jednak coś się zacięło w wydawało się bezbłędnej machinie GKS. Goście odrobili straty i pierwszą część zakończyli ze stratą trzech oczek. W drugiej zawodziła skuteczność i to po obu stronach. Wynik do przerwy tylko pokazał, że tego dnia zespoły nie rzucą zbyt wielu punktów.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie – zawodnicy obu ekip popełniali masę błędów i notowali wiele strat. Także skuteczność nie była na najwyższym poziomie. W czwartej kwarcie goście mieli nadzieję na odwrócenie losów spotkania. O tych jednak przesądził Mariusz Markowicz, który zanotował trzy celne rzuty z rzędu i powiększył przewagę tyszan. GKS do końca jej nie oddał, choć goście próbowali nawiązać walkę. Trafili za „trzy”, ale końcówka należała do Szpyrki, który zdobył osiem punktów, a gospodarze wygrali 62:47.
GKS Tychy – Doral Nysa Kłodzko 62:47 (17:14, 12:12, 14:13, 19:8).
Fot. ARC

