Lodowata kąpiel dla zdrowia

0
144

Tomasz Kołodziej razem z grupą znajomych, m.in. z Martą Poloczek i Damianem Szpakiem, w każdą niedzielę zażywa kąpieli w Jeziorze Paprocańskim. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że kąpiele zaczynają się jesienią i trwają do końca zimy. W okresie wiosenno-letnim jest przerwa, bo woda w jeziorze jest za ciepła…
Tomasz Kołodziej jest jak mówi osobie „początkującym morsem”. Lodowatych kąpieli zaczął zażywać w tym sezonie i jak zapewnia już złapał bakcyla. – Jak już się raz zacznie, to ciężko jest przestać – żartuje.
Początek przygody
Jak się zaczęła przygoda z morsowaniem? – Zawsze podobało mi się, jak w telewizji oglądałem kąpiących się morsów. Jednak długo nie miałem odwagi, żeby spróbować. Podobało mi się, że oni zawsze mówili, że rzadko chorują, że się nie przeziębiają, nie męczy ich grypa. A jak już sporadycznie zdarzy im się zachorować, to dużo lżej te choroby przechodzą – mówi Tomasz Kołodziej. – Trzy lata temu spróbowałem tzw. morsowania w wersji „light”, czyli biegania boso po śniegu. Szybko doszedłem do wniosku, że nie taki diabeł straszny. Zauważyłem, że organizm szybko się przystosowuje do zimna – wspomina i dodaje, że każdy musi się rozwijać. Dlatego „lightowa” forma morsowania przestała mu wystarczać, chciał spróbować czegoś więcej. – Postanowiłem iść na maksa i morsować na całego – śmieje się.
Rekord: ponad 4 minuty
Ile można wytrzymać w lodowatej wodzie? Podczas pierwszej kąpieli pan Tomasz wytrzymał trzydzieści sekund. Teraz po dwóch miesiącach od morsowego „debiutu”, pomimo że woda jest już zimniejsza o cztery stopnie, nasz rozmówca potrafi się kąpać ponad cztery minuty. – Nie odczuwam już tego zimna jakoś bardzo mocno. Takie lodowate kąpiele są bardzo przyjemne. Jak się wychodzi z wody, to się odczuwa wielką satysfakcję i niesamowity przypływ energii – przyznaje.
Zimą bez kurtki
Morsowanie sprawia, że Tomasz Kołodziej zimą chodzi w bluzie. Jak mówi, kurtka nie jest mu potrzebna. – Studiuję matematykę w Katowicach. Na uczelnię dojeżdżam pociągiem. Gdy razem z kolegami czekam na peronie na pociąg, to często żartują sobie ze mnie. Im jest zimno, a ja zimna nie odczuwam, dlatego nie ubieram kurtki. Chodzę w bluzie – mówi.
Fot. Michał Janusiński