Muzeum Miejskie w Tychach zaprasza od jutra (30.09) do oglądania nowej wystawy „Dziadek z Wehrmachtu. Doświadczenie zapisane w pamięci”. Ekspozycja, która oprócz Tychów odwiedzi wiele innych miast w Polsce, jest elementem szerszego projektu, zrealizowanego przez Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz Stowarzyszenie Genius Loci – Duch Miejsca
Jak mówi Marcin Jarząbek ze Stowarzyszenia Genius Loci, materiały prezentowane na wystawie w ok. 95 procentach pochodzą od świadków historii; mieszkańców Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur, których udziałem stała się służba w niemieckiej armii podczas II wojny światowej. – Naszym celem jest pokazanie kim jest ten „Dziadek z Wehrmachtu”, który jakiś czas temu zaistniał w zbiorowej świadomości Polaków, pokazanie skąd wzięli się ci ludzie w wojsku niemieckim i co to dla nich znaczyło – mówi Jarząbek. – Z osobami, do których udało nam się dotrzeć, przeprowadzaliśmy wywiady biograficzne, Interesował nas nie tylko okres wojenny, ale całe życie: kim byli przed wojną, co robili, kim są teraz. Pozyskaliśmy od naszych rozmówców także mnóstwo zdjęć i dokumentów.
Rodzinne opowieści
– Wystawa zawiera elementy multimedialne, utrwalone na filmie wspomnienia i wypowiedzi tych ludzi – mówi Aleksandra Matuszczyk, dyrektor Muzeum Miejskiego w Tychach. – Jest uniwersalna bo dotyczy wszystkich ziem, na których młodzi mężczyźni byli obowiązkowo zaciągani do służby w wojsku niemieckim. A więc nie tylko Śląsk. Natomiast zyskuje ona lokalny, śląski i tyski wymiar, poprzez oprowadzania kuratorskie, spotkania i panele dyskusyjne, które będą jej towarzyszyć. Zwieńczeniem tego tematu będzie tegoroczne Tyskie Seminarium Historyczne, na które zapraszamy 5 listopada.
– Chcemy też, by wystawa stała się dla tyszan pretekstem do opowiedzenia sowich historii, a także historii sowich ojców i dziadków – dodaje Agnieszka Ociepa-Weiss z Działu Historii Miasta Muzeum Miejskiego w Tychach. – Z doświadczenia kilku lat pracy w Muzeum Miejskim wiem, że dla wielu osób nie jest to temat łatwy. Często słyszałam opowieści mieszkańców o tym, że ojciec lub dziadek służył podczas wojny w Wehrmachcie, ale również często padał prośba, by tych informacji nie przekazywać dalej. Oczywiście są też osoby, które otwarcie opowiadają o swojej wehrmachtowej przeszłości
Temat tabu
Chociaż dla wielu mieszkańców terenów anektowanych przez III Rzeszę w 1939 r. służba wojskowa stała się obowiązkowa, to jednak dla wielu Ślązaków, Mazurów czy Pomorzan fakt, że podczas II wojny światowej nosili niemiecki mundur, stał się tematem wstydliwym. A nawet tematem tabu.
– Był to temat zakazany, mimo że na obszarze Śląska byłych żołnierzy Wehrmachtu nie objęły masowe represje – mówi Agnieszka Ociepa-Weiss. – A jednak był to temat w wielu rodzinach pomijany milczeniem. Wielu tych byłych żołnierzy po wojnie niszczyło dokumenty. Dlatego dużym osiągnięciem autorów tej wystawy jest to, że udało im się dotrzeć do tych ludzi i namówić ich do wspomnień.
– Ściszonym głosem mówiło się też o gratyfikacjach płynących z Niemiec w ślad za tą służbą, czy to z tytułu rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu, czy jako świadczenia dla rodzin poległych – dodaje Aleksandra Matuszczyk. – Teraz dystans czasowy pozwala na ocenę tych zdarzeń i na wyważenie proporcji. Czas odtabuizować ten rozdział historii.
Wrócić do wspomnień
Kwestia przymusowych wcieleń do Wermachtu to temat trudny także dlatego, że jest to kwintesencja złożonej historii Śląska, często nieczytelnej dla mieszkańców innych regionów Polski. Dla wielu osób dyskusyjna jest nawet kwestia, czy rzeczywiście był to przymus. – Oczywiście wśród Ślązaków czy mieszkańców Pomorza na pewno byli ochotnicy, którzy dobrowolnie zgłaszali się do służby – odpowiada Agnieszka Ociepa-Weiss. – Ale to nie zmienia faktu, że służba wojskowa była obowiązkowa. Na uchylających się i ich rodziny czekały represje.
– Do tego dochodzi kategoria volkslisty i kwestia określenia własnej tożsamości – mówi Aleksandra Matuszczyk. – Tożsamość narodowościowa była na tych terenach bardzo labilna. W 1939 r. mamy do czynienia z rzeczywistością która nie jest jeszcze długo ustaną wodą. Ten kraj ma dopiero lat 20, w związku z tym trudno trudno oceniać dojrzałość tej postawy dotyczącej tożsamości. To są pojęcia które rodzą się bardzo długo. A gdy mamy do czynienia z sytuacją opresyjną, to umysł ludzki nie sięga wielkich pojęć. Nadrzędne staje się zapewnienie bezpieczeństwa najbliższym. Te rzeczy nie poddają się zbyt prostej ocenie. Dlatego kolejnym przesłaniem tej wystawy jest skłonić młodych ludzi, by zwrócili się w stronę dziadka, pradziadka i zaczęli pytać, wydobywać te opowieści. Często są to wątki przez wiele lata nie poruszane i takimi pozostaną, jeżeli ci młodzi ludzie nie zaczną pytać.
Wystawa „Dziadek z Wehrmachtu. Doświadczenie zapisane w pamięci” będzie prezentowana w Starym Magistracie (pl. Wolności 1) od 30 września do 14 listopada.
Wydarzenia towarzyszące:
Pokazy filmowe
1 października, godz. 17. – „Zakazana Miłość. Historia Broni i Gerharda” (2002);
8 października, godz. 17. – „Uciekinier” (2006);
15 października, godz. 17. – „Portrecista” (2005);
22 października, godz. 17. – „Dzieci Wehrmachtu” (2009). Gość spotkania: Alojzy Lysko.
Reportaż radiowy
29 października, godz. 17. – „Jak pijak grał w piłkę. Ernest Wilimowski i jego historia” (2014). Gość spotkania: Norbert Tracz
Prelekcje
10 października, godz. 15. – Wojciech Madeja: Codzienność wojny. II wojna światowa w pamieci zbiorowej Górnoślązaków.
Oprowadzanie po wystawie
24 października, godz. 15. – przewodnicy: członkowie Stowarzyszenie Genius Loci – Duch Miejsca, autorzy wystawy.
14 listopada, godz. 15. – przewodnik: Agnieszka Ociepa-Weiss z Działu Historii Miasta Muzeum Miejskiego w Tychach.
IX Tyskie Sympozjum Historyczne (5 listopada)
Tychy i Górny Śląsk podczas II wojny światowej – wybrane zagadnienia.

