Twoje Tychy: Szopka u Karoliny

0
724

Stajenka „U Karoliny” jest wyjątkowa. W altanie ogrodu farskiego są wprawdzie naturalnej wielkości figury, ale wokół szopki przechadzają się zwierzęta – króliki, kaczki, gęsi, indyki, są też gołębie, papugi i baran Antek. A kiedy spadnie śnieg i drzewa, krzewy, budynki zostaną pięknie oświetlone, stajenkę otacza wręcz bajkowa sceneria. Ale w te święta wszystko powinno być właśnie takie – wyjątkowe.
Szopki betlejemskie, jeden z symboli Świąt Bożego Narodzenia, ustawiane są w kościołach, w centrach miast i w wielu domach. Jedne zachwycają bogactwem, rozmiarami i pomysłowością, inne – przeciwnie – ujmują prostotą i ubóstwem. Pojawiają się także żywe szopki. Wszystkie jednak niosą niezmienne od ponad dwóch tysięcy lat przesłanie – w ubogiej szopie przyszedł na świat syn Boga. – Człowiek jest istotą zmysłów, potrzebuje widzieć, przekonać się na własne oczy – mówi proboszcz parafii, ks. prałat Józef Szklorz. – Dlatego każdy sakrament ma znak zewnętrzny – hostia, olej, stuła, a w stajence mamy figurki świętej rodziny, Trzech Króli, zwierząt itd. Jest ona przypomnieniem, że Syn Boży stał się człowiekiem, ale niesie też inne przesłanie – to symbol wartości, jaką stanowi rodzina.
W każdej tyskiej świątyni znajdujemy niepowtarzalną szopkę (betlejkę). W parafii pw. bł. Karoliny Kózkówny pierwsza, niewielka stajenka, stanęła kilkanaście lat temu w kaplicy. – Nową postanowili zrobić państwo Ernestyna i Jan Brzóskowie – dodaje ks. proboszcz. – Nie było to łatwe, kościół był jeszcze w budowie i musieli robić ją w swoim mieszkaniu. Ale to była wyjątkowa stajenka, z pięknie namalowanym Jeruzalem pod gwiaździstym niebem, z ustawionymi w środku małymi figurkami. Mieliśmy ją przez pierwsze lata po wybudowaniu kościoła. Potem kupiłem duże figurki włoskie, zmienione zostało tło, a stajenkę ustawiliśmy w kaplicy chrzcielnej. I wtedy pojawił się pomysł, by dla urozmaicenia wprowadzić do stajenki zwierzęta. Zrobiona została duża klatka, gdzie umieszczaliśmy m.in. gołębie, papugi, króliki, kaczki. Dzieci były po prostu zachwycone.
Praca, która cieszy
Przygotowanie stajenki wymaga niemało pracy, ale na szczęście w parafii nie brakuje chętnych  do przygotowania świątecznego wystroju świątyni i otoczenia. Przy pracy zastaliśmy Krzysztofa Kempnego, Stanisława Lisickiego, Jana Błotko, Franciszka Janika, Ryszarda Ciołka, Mariana Falitora, Pawła Wierzbińskiego, Andrzeja Micora, Andrzeja Zientka, Stanisława Copa, Jana Orzoła i rzecz jasna Jana Brzóskę, który szefuje ekipie.
Co roku spotykają się w połowie listopada, by dobrze zaplanować prace i nie spieszyć się na ostatnią chwilę. – Zaczynamy od przeglądu oświetlenia – mówi Jan Brzóska. – Trzeba wszystko rozwinąć, sprawdzić, a lampek są tysiące. Na głównej choince w kościele jest około 2,5 tysiąca. Na mniejszej – 600, na innych – po 400. W sumie w kościele będzie około 4 tysiące światełek. A do tego jeszcze ledowe oświetlenie na zewnątrz.
– Mamy wszystko gotowe wcześniej, najpierw na zewnątrz, na koniec przygotowujemy stajenkę i oświetlenie w kościele – dodaje Krzysztof Kempny. – Jest adwent, więc trudno wewnątrz wieszać świąteczne ozdoby. Dlatego takim dniem próby jest 23 grudnia. Wtedy zdejmowany jest m.in. wieniec adwentowy nad ołtarzem, a w to miejsce zawieszamy choinkę. I robimy próbę oświetlenia.
W kościele i ogrodzie
Od kilku lat stajenka ustawiana jest przed głównym ołtarzem, stając się w okresie świąt centralnym punktem świątyni. Do figurek Świętej Rodziny, pastuszków i zwierząt, 6 stycznia dołączają postacie Trzech Króli. Po raz pierwszy wszystkie światła zapalane są podczas pasterki, punktualnie o godz. 12. I właśnie ta potężna iluminacja symbolizuje pojawienie się nowego światła, nowej epoki w życiu kościoła i świata. W tym roku stajenka zmieni nieco wygląd, pojawi się nowe tło na podstawie ołtarza.
Ale w parafii jest nie jedna, ale dwie stajenki. Ta druga, nazwana „U Karoliny”, znajduje się w ogrodzie farskim i co roku przyciąga tłumy. To nietypowa szopka – tradycyjna, z naturalnej wielkości figurami, ale i żywa, bo wokół niej jest pełno zwierząt. – Błogosławiona Karolina była ze wsi, a że ja też pochodzę ze wsi, mamy przy parafii takie domowe zoo – mówi z uśmiechem ks. proboszcz. – Zwierzęta są u nas przez cały rok, parafianie, zwłaszcza ci najmłodsi oraz goście, chętnie je odwiedzają na co dzień i np. podczas festynu parafialnego. To miniaturka gospodarstwa domowego – kaczki, kury, gęsi, gołębie, indyki, króliki, a od pięciu lat jest też baran kalifornijski, o imieniu Antek.
A po świętach…
Kiedy kończy się okres Bożego Narodzenia, „szopkowa ekipa” zjawia się ponownie, bo ozdoby i oświetlenie trzeba pozdejmować, poukładać i popakować tak, by za rok nie było problemów z rozwijaniem i zakładaniem. Girlandy z lampkami trafiają do opisanych pudeł i pojemników, z kolei figurki są zabezpieczone w drewnianych skrzyniach. Aby co roku budować dwie stajenki, składować oświetlenie, figurki, ozdoby, kościół musi mieć zaplecze. W parafii bł. Karoliny dekoratornia jest w budynku kościoła, natomiast magazyn z warsztatem – między probostwem a Ośrodkiem Christoforos.
Proboszcz chyba wygrał los na loterii, że ma w parafii tylu młodych emerytów – żartują. – Ale nas to po prostu cieszy. Wszyscy jesteśmy emerytami, więc mamy okazję, by się spotkać i pogadać, a przy okazji zrobić coś pożytecznego, co daje satysfakcję.

Kolędowanie w Karolinie
Kolędowanie w kościele pw. bł. Karoliny rozpocznie się 24.12 po pasterce – godz. 1.15. 25.12 o godz. 16 – nieszpory z zespołem młodzieżowym „Effata”, a w drugi dzień Bożego Narodzenia – Koncert kolęd w wykonaniu Henryka J. Botora – organy, Joanny Spandel – śpiew (godz. 16). 28.12 o godz. 17 w Auli JP II – przedstawienie „Świąteczna przygoda Oliwiera” w wykonaniu grupy „Samson”. Nieszpory kolędowe odbywać się będą także 4.01 (ze scholą dziecięcą „Karolina”) i 6.01 (z chórem parafialnym „Laudate Dominum”) o godz. 16. A 11.01 o godz. 16 – Koncert kolędowy Reprezentacyjnej Orkiestry Wojska Polskiego z Warszawy.


Zdjęcia: Michał Giel