Wygrana w ostatniej minucie

0
128

Po samobójczym golu w ostatniej minucie GKS Tychy pokonał Bytovię Bytów 3:2. Była to pierwsza wygrana tyszan od 27 sierpnia, a na listę strzelców wpisali się jeszcze Maciej Kowalczyk i Mateusz Bukowiec.
Zespół Przemysława Cecherza musiał wygrać z Bytovią, żeby poprawić swoje morale i dolną strefę. Szczególnie, że w ostatnich spotkaniach tyszanie spisywali się znacznie poniżej oczekiwań.
Tyszanie w wymarzony sposób rozpoczęli spotkanie. Już w 9. min. piłkę z rzutu rożnego uderzał Wojciech Trochim. Futbolówka kierowana była prosto do bramki, a bramkarz rywali łapiąc piłkę wypuścił ją, a Maciej Kowalczyk wpakował ją z najbliższej odległości do siatki. Chwilę później indywidualną akcję przeprowadził Mateusz Grzybek, który był faulowany w okolicach 20 metra. Strzał na bramkę oddał Trochim, ale bramkarz rywali bez problemu odbił piłkę.
Bytowianie w odpowiedzi mieli wymarzoną okazję do wyrównania. Piłki głową nie sięgnął Łukasz Kopczyk, a zza jego pleców wyskoczył gracz gości, który jednak przegrał pojedynek z Piotrem Misztalem. W kolejnych minutach na boisku niewiele się działo, a gracze obu ekip jeśli już przeprowadzali akcję brakową, to uderzali niecelnie. W 42. min. Misztal ponownie złapał piłkę po strzale z rzutu wolnego.
Po zmianie stron to goście przejęli inicjatywę i szukali wyrównującego gola. Kapitalnie jednak strzały z dystansu bronił Piotr Misztal. Swoich sił próbował też Damian Szczęsny, ale jego mocny strzał minimalnie minął słupek. W 66. min. goście zdobyli bramkę w równie kuriozalnych okolicznościach, co tyszanie. Płaskie dośrodkowanie z rzutu wolnego podobijało się od nóg zawodników obu ekip, aż w końcu piłka znalazła drogę do bramki. Stracony gol zaskoczył tyszan, którzy chwilę później popełnili kolejny błąd. W polu karnym rywala w nieprzepisowy sposób zatrzymywał Łukasz Kopczyk, a Misztal był bezradny przy uderzeniu z rzutu karnego.
Drugi gol jednak obudził graczy GKS Tychy. Szybko wywalczyli rzut rożny, którego egzekutorem był Marcin Wodecki. Pomocnik tyszan dośrodkował idealnie na głowę wprowadzonego Mateusza Bukowca, który doprowadził do wyrównania. Tyszanie dążyli do zdobycia trzeciej bramki, ale strzały Grzybka, Pawła Smółki i Macieja Kowalczyka nie znalazły drogi do bramki. Znalazł ją zawodnik gości, który tak niefortunnie strącił piłkę wrzuconą z autu, że ta wpadła do bramki Bytovii.
Dzięki temu GKS Tychy wygrał spotkanie 3:2 i awansował na 10. miejsce w tabeli.
GKS Tychy – Bytovia Bytów 3:2 (1:0). Bramki: Kowalczyk (9.), Bukowiec (72.) oraz Wróbel (90. sam.).
GKS Tychy:  Misztal – Wawrzynkiewicz, Kopczyk, Masternak, Nitkiewicz – Szczęsny (71. Radzewicz), Zganiacz (7. Bukowiec), Grzybek, Trochim (71. Smółka), Wodecki – Kowalczyk.
Fot. Łukasz Sobala