Czy siatkarze wystartują w I lidze?

0
63

Jeszcze trzy lata temu siatkarze TKS grali w III lidze. Można zatem powiedzieć, iż awans tyskiej siatkówki w męskim wydaniu dokonał się błyskawicznie i występując w I lidze, drużynie udało się osiągnąć najwyższy poziomu rozgrywkowy w historii. Ale ten historyczny, bo pierwszy sezon na zapleczu ekstraklasy, okazał się zarazem najtrudniejszy.
Chodzi rzecz jasna o sprawy finansowe, bo one w dużym stopniu zaważyły na kadrze i w konsekwencji na postawie drużyny. Niektórzy zastanawiają się, czy – biorąc pod uwagę okoliczności awansu i grę zespołu w I lidze – ten poziom rozgrywek nie był trochę „na wyrost” dla siatkarskiej ekipy. Wydaje się jednak, że nie, bo ostatecznie beniaminek obronił I ligę, zajął 10. miejsce i potrafił dostarczyć rosnącemu gronu sympatyków niemało emocji.
– Mieliśmy słaby początek sezonu, przegraliśmy zbyt wiele spotkań, by spokojnie, bez obawy o utrzymanie, rywalizować w kolejnym etapie rozgrywek – powiedział Tomasz Szelec, wiceprezes TKS Nascon Tychy. – Nic jednak nie dzieje się bez powodu. Już na początku sezonu wycofał się nasz nominalny i strategiczny sponsor i to sprawiło, że pod względem organizacyjnym był to najcięższy sezon w naszej historii. Dzięki pomocy wielu osób, firm, władz miasta i rzecz jasna naszego obecnego sponsora czyli Nascon Sp. z o.o. udało nam się dotrwać do końca rozgrywek.
– Druga część sezonu była znacznie lepsza w naszym wykonaniu – dodaje Krzysztof Woźniak, dyrektor klubu. – A warto zwrócić uwagę, iż rywalizacja w lidze była bardzo wyrównana. Pod względem sportowym, drużyny z dolnej połówki wcale nie ustępowały najlepszym. Stoczyliśmy kilka bardzo wyrównanych meczów z ekipami, które zajęły potem miejsca 1-4, dwukrotnie pokonaliśmy wicemistrza…
Siatkarze zyskali sobie też niemałą rzeszę kibiców. Choć wynikami trudno było porwać widownię, na mecze przychodziło sporo widzów, powstał Klub Kibica, który podróżował z zespołem, kiedy grał na wyjazdach. Spotkania zyskały kolorową oprawę, a fani w czapeczkach, koszulkach, szalikach, kibicujący w rytm bębna, dawali wsparcie sportowej ekipie. Na mecze przychodziły całe rodziny, nad najmłodszymi kibicami TKS opiekę sprawowało Przedszkole Sport New Art. Warto też wspomnieć o pierwszej w historii telewizyjnej transmisji meczu siatkarskiego z Tychów.
Problem w tym, że za trzy miesiące zaczyna się nowy sezon, a finansowe kłopoty TKS się nie skończyły. Zarząd TKS Nascon zwrócił się m.in. z prośbą o pomoc, tj. o przyjęcie drużyny do spółki Tyski Sport S.A.
– Z przykrością musieliśmy poinformować, iż spółka pomimo pełnej sympatii i uznania nie jest w stanie przyjąć klubu siatkarskiego w struktury spółki. Budżet spółki na rok 2014 został już zatwierdzony przez Radę Nadzorczą i jest on dla zarządu wiążący. Obejmuje trzy sekcje sportowe, które spółka prowadzi od 2011 roku. Niestety, spółka Tyski Sport S.A. nie posiada rezerw finansowych, które umożliwiłyby przyjęcie klubu siatkarskiego w struktury spółki bądź udzielenia jakiegokolwiek wsparcia finansowego. Tyski Sport S.A. mocno kibicuje TKS i życzy sukcesu zarówno finansowego, jak i sportowego – stwierdził Michał Rus, rzecznik prasowy spółki.
– Organizacyjnie i sportowo zaplecze Plusligi jest na wysokim poziomie i czeka nas bardzo trudne zadanie, bo na zbudowanie silnej drużyny, która z powodzeniem może występować w I lidze, potrzebne są niemałe środki – mówi Michał Mrozik, prezes klubu. – Szukamy sponsorów, ale na razie bez skutku. Dlatego zwracamy się z apelem do firm i osób, którym siatkówka jest bliska sercu, o pomoc w pozyskaniu środków. Bez takiej pomocy, nasz zespół nie będzie mógł wystartować w kolejnym sezonie I ligi.