Zwycięstwo na koniec sezonu zasadniczego

0
25

W ostatnim meczu GKS Tychy w sezonie zasadniczym, tyszanom przyszło zmierzyć się z JKH GKS Jastrzębie. Po emocjonujących 60. minutach gry, gospodarze wyszli zwycięsko z tego pojedynku. Trójkolorowi grający bez kilku podstawowych zawodników pokonali gości 4.2.
Mecz na szczycie 53 kolejki PHL stał na wysokim poziomie. Oba zespoły walczyły o każdy kawałek tafli. Początek pierwszej tercji mógł wskazywać na to, że Jastrzębianie będą drużyną lepszą. Utrzymywali się dłużej przy krążku, jednak to tyszanie oddali więcej strzałów na bramkę i tworzyli więcej okazji bramkowych. W miarę upływu czasu to tyszanie zaczęli dominować. W 11 minucie meczu wyszli na prowadzenie, a autorem pierwszej bramki został Adrian Parzyszek. Po tej bramce „trójkolorowi” kontrolowali przebieg meczu nie pozwalając gościom na tworzenie sobie groźnych akcji.
W drugiej odsłonie wszystko zaczęło się od nowa. Widowisko toczyło się raz z jednej strony raz z drugiej strony lodu. Tempo gry na pewno mogło podobać się kibicom zgromadzonym na Stadionie Zimowym. Goście tworzyli bramkowe akcje, gospodarze chwile później odpowiadali tym samym. W miarę upływu czasu, grający o trzecie miejsce zawodnicy JKH zyskiwali przewagę i zamykali tyszan we własnej tercji obronnej. Przyniosło to oczekiwany efekt i tyszanie stracili bramkę. Po zamieszaniu podbramkowym Mateusz Danieluk zdołał pokonać Stefana Zigardego. Parę sekund później przyjezdni mogli podwyższyć wynik, jednak sędzia nie uznał gola, z powodu poruszonej bramki. Wydawało się, że wynik do końca tercji nie ulegnie zmianie, lecz gospodarze sprawili miłą niespodziankę swoim kibicom i dosłownie parę setnych sekund przed końcową syreną Marcin Kolusz pokonał Przemysława Odrobnego. Sędowie potrzebowali, co prawda wideo weryfikacji, aby sprawdzić czy bramką nie wpadła po syrenie końcowej. Ostatecznie jednak przyznali bramkę i podopieczni Jirego Sejby zeszli na przerwę z przewagą jednej bramki.
Początek ostatniej tercji, tak jak w poprzednich odsłonach był bardzo wyrównany. Jastrzębianie wciąż walczący o jak najwyższą pozycję w ligowej tabeli starali się stworzyć sobie przewagę, dzięki której łatwiej byłoby im zdobyć bramkę na wyrównanie, na szczęście dla tyszan nie udało się im to, a wręcz przeciwnie, to „trójkolorowi” podwyższyli swoje prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Milan Baranyk, dla którego była to 201 bramka na polskich lodowiskach. Po bramce na 3.1 jastrzębianie poczuli presję wyniku i zaczęli starać się odrabiać straty. Przez parę minut nie dali wyjechać tyskim zawodnikom z własnej tercji. Nawet grając w przewadze nie potrafili pokonać Stefana Zigardego. Zdobyć bramkę udało się za to gospodarzom. Po kontrataku i wyłożeniu krążka przez Josefa Vitka. Maciejowi Sulce nie pozostało nic innego jak tylko wpakować krążek do siatki. Niespełna minutę później Jastrzębianie zdołali pokonać tyskiego bramkarza, jednak nie zdało się to na dużo. Do końca tercji to tyszanie przeważali na lodzie i dowieźli zwycięstwo do końca meczu. Najlepszymi zawodnikami zostali wybrani Maciej Sulka w zespole GKS Tychy, a w drużynie JKH GKS Jastrzębie Miroslav Zatko.
Fot. M. Zawalska/gkstychy.info