TKS Nascon: Nareszcie zwycięski!

0
45

Na taki mecz czekali wszyscy sympatycy tyskiej siatkówki. W dzisiejszym meczu ze Ślepskiem Suwałki TKS Nascon Tychy wygrał 3:1. Tym samym tyski beniaminek I ligi odniósł drugie w tym sezonie zwycięstwo.

– To siedziało w głowach zawodników, bo przecież nikt nie zapomniał, jak trenować i grać – mówił po meczu trener Grzegorz Słaby. – Podczas przerwy w rozgrywkach zawodnicy odpoczęli, przestali myśleć o siatkówce i to „zresetowanie” wszystkim wyszło na dobre.
Tyszanie rozpoczęli mecz ze Ślepskiem w sposób, jakiego dawno już nie widzieliśmy – dobra zagrywka, pewny blok i prowadzanie dwoma, a potem kilkoma punktami. Tym razem to rywale gonili wynik, trzeba przyznać, że skutecznie – 15:15, 17:17, 20 :20. Wyrównany i zacięty pojedynek miał się rozstrzygnąć w końcówce seta, a te nie są mocną stroną tyskiej ekipy. Przy stanie 24:23 dla TKS w siatkę posłał piłkę z zagrywki Surma, a potem źle przyjął i zrobiło się 24:25. Sytuację poprawiła akcja Kozioła (25:25), jednak błąd w zagrywce Rocha spowodował, że rywale znów uzyskali przewagę i skończyli seta akcją po bloku – 27:25.
W drugim secie tyszanie znów nadawali ton rywalizacji. To okres bardzo dobrej gry całego zespołu, a znakomitej wręcz Kozioła, który zanotował świetną serię punktową. Dostroili się do niego Kupisz i Surma i tyszanie kilka razy powiększali przewagę. Co prawda w końcówce nieco ona stopniała, ale TKS wygrał dość pewnie 25:21.
W trzeciej odsłonie gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 5:1. Goście fatalnie spisywali się na zagrywce, zdarzały im się nieporozumienia pod siatką. Tyszanie co prawda prowadzili, ale tym razem nie potrafili odskoczyć rywalom. Mecz się wyrównał,ponownie obserwowaliśmy pojedynek „punkt za punkt”. I znów czekały nas emocje końcowych piłek. Tyszanie objęli prowadzenie 23:22, potem znakomicie punktował Kozioł, a po zagrywce Millera, rywale zanotowali piłkę autową.
Mecz trwał już prawie dwie godziny i kiedy na trybunach zaczęli się pojawiać koszykarze, był to znak, że siatkarze powinni kończyć mecz. Tymczasem w czwartym secie znów mieliśmy zacięty i wyrównany mecz. Potem jednak prowadzenie objęli rywale – 10:7, 14:8. Trener Grzegorz Słaby, który do tej pory nie robił zmian, teraz wpuścił na parkiet trzech młodych graczy: Lewińskiego, Nowosielskiego i Sobańskiego. I ta wręcz pokerowa zagrywka, przyniosła niespodziewany efekt. Drużyna rozpoczęła niemal ułańską szarżę – zdobyła 8 kolejnych punktów, podczas gdy rywale ani jednego i wywindowała wynik na 18:15! Znakomita zmiana, jaką dali wprowadzeni do gry zawodnicy, poderwała cały zespół, który grał uważnie, a przede wszystkim dokładnie. Tym razem TKS pewnie rozegrał końcówkę i wygrał do 21!
– Zapomniałem już jak to jest, kiedy drużyna wygrywa – dodał trener Grzegorz Słaby. – Przede wszystkim nie zrobiliśmy dzisiaj bezpośrednich błędów z zagrywki, to my narzucaliśmy tempo gry zagrywką, a nie Suwałki, znacznie lepiej również prezentował się nasz blok. Widzieliśmy mecze Ślepska, wiedzieliśmy, jak zagrają i odpowiednio do tego się przygotowaliśmy. Trzeba było przeciwstawić się rywalom na skrzydłach, bo Winnik i Skrzypkowski to zawodnicy, którzy w I lidze pogrążyli niejeden zespół. Zmiana dokonana w czwartym secie, okazała się strzałem w dziesiątkę. Zrobiliśmy 8 punktów w jednym ustawieniu z Kubą Nowosielskim na zagrywce…. No w końcu zagraliśmy! Cieszymy się wszyscy, ja szczególnie, bo już nie zliczę, ile razy w tym sezonie podawałem się do dymisji…
TKS Nascon Tychy – Ślepsk Suwałki 3:1 (25:27, 25:21, 25:22, 25:21).
TKS Nascon: Roch, Kupisz, Miller, Kiwior, Surma, Kozioł, Siewiorek (l) oraz Lewiński, Nowosielski, Sobański.