Po serii porażek z wyżej notowanymi rywalami, tyszanie przystąpili dziś do gry w Kęczaninem Kęty, który plasuje się w dolnej strefie tabeli. Dla podopiecznych Grzegorza Słabego spotkanie to miało być przełomowe, bo drużyna wreszcie chciała odbić się od ligowego dna. Poza tym z rywalami z Kęt tyszanie poradzili sobie w rozegranym w Tychach wrześniowym turnieju.
Mecz zaczął się od pojedynku… kibiców. Z Kęt przyjechała spora grupa fanów i przygotowała kolorową oprawę swojego sektora. Był to swoisty pojedynek na cztery bębny (przyjezdni mieli trzy!) i kibicowskie gardła…
Na parkiecie szło tyszanom gorzej, bo początek meczu toczył się pod dyktando gości, którzy cały czas prowadzili kilkoma punktami. Trener Słaby dokonał podwójnej zmiany i od stanu 13:19 zaczęło się odrabianie strat. Lepiej zaczął funkcjonować tyski blok, poprawiła się zagrywka i przyjęcie. Efekt – 19:19. Niestety końcówka seta należała do rywali, którzy skończyli na 25:22.
Drugą osłonę tyszanie rozpoczęli od stanu 0:4, potem było 2:7. Rywalom znów udało się narzucić swój styl, którego TKS nie potrafił przełamać. Gospodarze mieli spore problemy z blokiem rywala, który kilka razy pewnie punktował. Sporo było niedokładności, błędów indywidualnych. Jednak podobnie jak w pierwszym secie, tyszanie doprowadzili do wyrównania 11:11 i wreszcie objęli prowadzenie 13:12. Po kolejnym punkcie i asie Kozioła było 15:13. Mecz teraz toczył się punkt za punkt, tyszanie nie potrafili jednak „odskoczyć” rywalom. Walczyli, ale chwilami po prostu brakowało trochę szczęścia… Przy stanie 19:19, po zepsutej zagrywce Surmy, punkt zdobył Roch po świetnej akcji (20:20). Chwilę potem znów strata, ale punktował Kupisz i 21:21. Atak rywali i ich autowa piłka – 22:22. As Millera dał prowadzenie 23:22. I znów punkt za punkt, emocji sporo, jednak i w tym secie ostatnie piłki przyjezdni rozstrzygnęli na swoją korzyść.i.
Trzeci set zaczął się od wymiany ciosów, TKS objął prowadzenie na 5:3, potem było 7:4. Rywale szybko odrobili trzypunktową stratę i objęli prowadzenie 13:9. Zagrali bardzo pewnie przy siatce, chwilami po prostu byli nie do zatrzymania przez tyski blok. W miarę upływu czasu, w grze TKS widać było większą nerwowość, a błędy (w tym z zagrywki) i brak precyzji, nie pozwalały na skuteczne rozegranie piłki. Przewaga gości wzrosła do 6 punktów – 12:18, potem 14:20. W końcówce gospodarze odrobili dystans do rywali (20:23), ale podobnie jak poprzednio górą były Kęty.
Mecz, który miał być przełomem, zakończył się piątą (a licząc spotkanie pucharowe – szóstą) porażką tyszan w tym sezonie.
TKS Nascon Tychy – Kęczanin Kęty 0:3 (22:25, 25:27, 22:25).
TKS Nascon: Roch, Kupisz, Kozioł, Surma, Kiwior,Nowosielski, Lewiński, Miller, Sobański, Siewiorek (l).
Foto: Michał Giel

