Jednej tercji potrzebowali zawodnicy GKS Tychy, żeby odnieść trzecie zwycięstwo w tym tygodniu. W niedzielę, 20 października pokonali na własnej tafli Aksam Unię Oświęcim 4:0.
Po wysokich zwycięstwach z Polonią Bytom (9:1) i MMKS Podhale Nowy Targ (8:2) kibice oczekiwali pokaźnej wygranej również w meczu z Aksam Unią Oświęcim. W rzeczywistości przez dwie pierwsze tercje niedzielnego spotkania poczynania tyskich hokeistów przypominały uderzanie głową w mur. Tym murem był Przemysław Witek, który miał tego wieczoru mnóstwo pracy. Tyszanie kontrolowali grę, ale wydawało się, że wyczerpali już limit strzelonych bramek w tym tygodniu. Bardzo aktywny był Milan Baranyk, który kilkukrotnie znalazł się w dogodnych sytuacjach. Swoich szans nie wykorzystywali również Josef Vitek i Pavel Mojzis, który strzałami z niebieskiej próbował pokonać bramkarza gości. Jednocześnie głównym założeniem zawodników z Oświęcimia była obrona bramki, dlatego Stefan Zigardy nie miał tego dnia wiele pracy.
Jak mawiał były trener GKS Tychy, a obecnie kierownik drużyny, Wojciech Matczak – skuteczność przyjdzie z czasem. W dzisiejszym spotkaniu ten czas nastał w 44. minucie gdy Jakub Wanacki pięknym strzałem w okienko otworzył wynik spotkania. Od tego momentu gra tyszan zaczęła się zazębiać, a goście popełniali coraz więcej błędów. Już minutę po pierwszym trafieniu, na 2:0 podwyższył Mikołaj Łopuski, któremu na dobre wyszedł powrót do Tychów, ponieważ regularnie zaczął punktować. W 52. minucie w końcu przełamał się Milan Baranyk, który było ostatnio krytykowany za brak skuteczności. Wynik spotkania minutę później ustalił Jarosław Rzeszutko, a niemogący pogodzić się z porażką goście zaczęli prowokować podopiecznych trenera Jiriego Sejby.
Trzecia tercja niewątpliwie pokazała, że w tyskim zespole drzemie duży potencjał, jednak warunkiem do jego pełnego wykorzystania jest zaangażowanie wszystkich zawodników. Dość ciekawym zagraniem jest zestawienie w czwartym ataku Jarosława Rzeszutki i Kacpra Guzika, których wspomaga najczęściej Josef Vitek. Dzięki temu drużyna ma cztery wyrównane ataki, a będący w dobrej dyspozycji Josef ma więcej okazji do przebywania na lodzie.
– W pierwszych dwóch tercjach mieliśmy dużo sytuacji. To była kwestia czasu jak strzelimy pierwszą bramkę. W trzeciej tercji wróciła skuteczność, a cztery bramki to bardzo dobry wynik. Cieszymy się, że forma idzie w górę – ocenił drugi trener GKS Tychy, Krzysztof Majkowski.
GKS Tychy – Aksam Unia Oświęcim 4:0 (0:0, 0:0, 4:0)
1:0 J. Wanacki – K. Guzik – J. Rzeszutko (43:10)
2:0 M. Łopuski – J. Steber – R. Galant (44:39)
3:0 M. Baranyk – L. Havlik (51:36)
4:0 J. Rzeszutko – J. Vitek – K. Guzik (52:29)
Kary: 12 min. – 16 min.
GKS Tychy: Zigardy – Kotlorz (2), Sulka; Woźnica, Bagiński, Vitek (4) – Mojzis, Wanacki; Łopuski, Galant, Steber – Havlik, Sokół; Baranyk, Parzyszek, Witecki (2), Rzeszutko (2), Guzik (2).
Aksam Unia: Witek – Piekarski, Kasperczyk (2); Piotrowicz, Kalinowski, Różański – Jakes (4), Połącarz; Jaros, Tabaczek (6), Barinka – Ciura, Gabris; Modrzejewski (2), Stachura, Wojtarowicz – Nowotarski; Malicki, Adamus, Fiedor.

