Tyskie hospicjum ma 20 lat

0
554

Społeczne Stowarzyszenie Hospicjum im. Św. Kaliksta I w Tychach obchodzi jubileusz 20-lecia istnienia. Wydarzeniu patronuje portal Tychy.pl
Główną ideą działalności Społecznego Stowarzyszenia Hospicjum im. Św. Kaliksta I jest opieka nad chorymi. – Nasi pacjenci, to osoby chorujące na nowotwory – mówi Ilona Słomian, prezes tyskiego hospicjum. – Część pacjentów jest jeszcze w trakcie leczenia onkologicznego. Oni mogą korzystać z naszej Poradni Opieki Paliatywnej. A część to pacjenci, którzy są pod opieką domową. Te osoby mają zakończone leczenie onkologiczne i teraz są tylko pod naszą opieką.Wtedy do domu chorego przychodzi zespół hospicyjny, który tworzą: lekarz, pielęgniarka, rehabilitant, psycholog oraz wolontariusz – wyjaśnia.
Co można zrobić dla chorego, któremu medycyna nie jest już w stanie pomóc? – Bardzo dużo – mówią zgodnie Ilona Słomian i Joanna Borys, wolontariusz hospicyjny. – Pacjenta można zabezpieczyć przeciwbólowo. Pokazać mu chęć życia na te ostatnie chwile, które mu zostały. Niejednokrotnie dać mu możliwość pogodzenia się z bliskimi. Uświadomić mu, że jeszcze coś może zrobić, np. zostawić jakąś pamiątkę dla rodziny – mówią obydwie panie.
Jedna z pacjentek wyhaftowała dla rodziny piękne serwetki, inna namalowała piękne obrazy. Takie przykłady można mnożyć. – Po prostu staramy się uświadomić naszym pacjentom, jak mogą wykorzystać czas, który im jeszcze pozostał – wyjaśnia prezes Słomian.
Jak to się zaczęło?
Ilona Słomian w tyskim hospicjum działa od 2000 roku. Joanna Borys dołączyła w 2004 roku. Obydwie trafiły do hospicjum niejako za namową kapłanów. W parafiach były ogłoszenia o tym, że poszukiwani są wolontariusze, postanowiły spróbować swoich sił w tej trudnej działalności i zostały do dnia dzisiejszego. Ukończyły kurs wolontariusza, zdały egzamin. Potem każda poszła na swoją pierwszą wizytę do pacjenta. Jak mówią, pamiętają to wydarzenie do dziś.
Bałam się bardzo. W czasie wizyty towarzyszył mi doświadczony wolontariusz. Pamiętam, jak mnie przedstawił „Przyprowadziłem Anioła Stróża” powiedział. Pomyślałam, jakiego anioła, jestem zwykłym człowiekiem. Te słowa spowodowały jednak, że bardzo się przejęłam swoją rolą. Do pana Antoniego, mojego pierwszego pacjenta, przychodziłam przez tydzień. Później zmarł. Ale przez ten krótki czas udało nam się nawiązać jakąś relację. Było mi bardzo smutno, kiedy umarł. Pomogła mi modlitwa – mówi Asia Borys.
Każda wizyta u chorego jest niesamowita – dodaje Ilona Słomian. – Oni czekają na te nasze spotkania i cieszą się, gdy przychodzimy. To świetna okazja do rozmów. Dla nas to także jest bardzo budujące – przyznaje.
Potrzebny dystans
Ilona Słomian i Joanna Borys zgodnie przyznają, że w ich pracy bardzo ważny jest dystans. Choć to trudne do wypracowania. – Musimy umieć wypracować dystans do tego, co robimy. Bo tylko tak możemy pomagać kolejnym chorym – mówią. – Nie możemy, mówiąc kolokwialnie, wejść do rodziny chorego. Nie. My jesteśmy z boku. Podajemy pomocną dłoń, ale stoimy z boku. To rodzina sama musi uporać się z chorobą i śmiercią bliskiej osoby. My ich możemy tylko do tego przygotować i pomóc przetrwać. Uczymy ich, jak się opiekować chorym. Niejednokrotnie towarzyszymy w czasie, gdy chory już odchodzi. Nie możemy jednak za nich przeżywać emocji, smutku, rozpaczy – przyznają.
Pokora do życia
Nasze rozmówczynie podkreślają, że praca w hospicjum uczy je pokory do życia. Pomaga stać się lepszymi ludźmi. – Praca w hospicjum całkowicie przewartościowała moje życie. Teraz zupełnie inaczej na nie patrzę. Co innego jest dla mnie ważne – podkreśla Joanna Borys.
Hospicjum to też życie
Pamiętać trzeba, że hospicjum to też życie. To doskonała lekcja życia. – Współpracujemy z wieloma szkołami. Z cudowną młodzieżą, która chce pomagać. W ten sposób uczy się szacunku dla drugiego człowieka. Ci ludzie pomagają wierzyć, że kiedyś zbudują dobre i mądre społeczeństwo – mówi Ilona Słomian.
W hospicjum można pomagać na wiele sposobów. Jedni wolontariusze chodzą do chorych. Inni pomagają przy kwestach. Jeszcze inni organizują imprezy, w czasie których zbierane są środki na budowę Domu Hospicyjnego. Są osoby, które opiekują się dziećmi osieroconymi. Cieszy fakt, że coraz więcej osób chce pomagać. – Kiedyś na nasze kursy dla wolontariuszy przychodziło 20 osób, z czego 10 kończyło szkolenie, a zostawało z nami 5. Natomiast na tegoroczne szkolenie przyszło ponad dwadzieścia osób. 21 ukończyło szkolenie i zostało z nami. To bardzo budujące zjawisko – przyznaje prezes Słomian. Warto dodać, że obecnie hospicjum ma ponad 80 wolontariuszy. Członków stowarzyszenia jest 54.

Co słychać na budowie?
Aktualnie trwa siódmy etap budowy Domu Hospicyjnego przy ul. Żorskiej. Co się dzieje? Trwają prace mające na celu doprowadzenie do stanu deweloperskiego części parterowej, czyli m.in. pokoje chorych i korytarze. Wszystko jest tynkowane, montowane są kaloryfery, instalacje kanalizacyjne i elektryczne. Lada moment rozpoczną się prace przy rozprowadzeniu wentylacji i klimatyzacji. – Na ten rok dostaliśmy z Urzędu Miasta Tychy dostaliśmy milion złotych. Z naszych pieniążków dołożymy resztę, czyli ponad 600 tys. zł. Powinno wystarczyć tych pieniędzy dosłownie na styk – mówi prezes hospicjum Ilona Słomian. Przypomnijmy, całkowity koszt budowy to ponad 10 mln zł. Do tej pory inwestycja kosztowała już ponad 6 mln zł.
Jubileusz w teatrze
W sobotę, 19 października, w Teatrze Małym w Tychach odbędą się uroczystości z okazji jubileuszu 20. rocznicy założenia hospicjum. Wstęp na imprezę za zaproszeniem. W tym samym dniu, o godz. 12.30, w kościele pw. Św. Marii Magdaleny w Tychach odprawiona zostanie msza święta. Relację z obchodów jubileuszowych opublikujemy na Tychy.pl
Fot. S. Witman