Kolejnej porażki doznali tyscy futsalowcy. GKS Tychy przegrał na wyjeździe z Remedium Pyskowice 4:7.
Zespół Romana Trojanowskiego i Michała Słoniny do tej pory nie wygrał meczu. Wydawało się, że dobrą okazją do zdobycia pierwszych punktów jest pojedynek z Remedium Pyskowice.
Spotkanie rozpoczęło się od badania sił przez oba zespoły. Obaj bramkarze spisywali się jednak bez zarzutu. Pierwszy cios zadał zespół GKS Tychy, a dokładniej Jacek Hewlik, który w 14. min. otworzył wynik spotkania. Stracona bramka ożywiła poczynania gospodarzy. Remedium ruszyło do odrabiania strat i w odstępie zaledwie 30 sek. wyszło na prowadzenie! W 19. min. gospodarze podwyższyli swoje prowadzenie.
Drugą część gry lepiej rozpoczęli goście. Tyszanie za sprawą Hewlika i Piotra Myszora doprowadzili do wyrównania. Gospodarze jednak ponownie w odstępie niespełna pół minuty wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Kontakt z rywalem GKS złapał po trafieniu Myszora, ale w końcówce Remedium jeszcze dwukrotnie trafiło do bramki GKS.
GKS Tychy zajmuje aktualnie ostatnie miejsce w tabeli, a największym problemem tyszan wydaje się nie tyle gra i ambicja, ale brak koncentracji. Kilkukrotnie w tym sezonie zdarzyło się, że tracili gole w krótkich odstępach czasowych tak, jak to miało miejsce w pojedynku z Remedium.
Remedium Pyskowice – GKS Tychy 7:4 (3:1). Bramki: Hewlik 2, Myszor 2.
GKS: Krzyśka (M. Sitko) – Myszor, Słonina, Hewlik, Jania, B. Sitko, Sojka, Kołodziejczyk, Maławy, Prażmo, Szachnitowski.

