Nie udał się debiut Jana Żurka przed tyską publicznością. Tyszanie przegrali z liderem I ligi – GKS Bełchatów 1:3, a honorowe trafienie zaliczył Paweł Smółka.
Jan Żurek miał tydzień, żeby poznać zawodników GKS Tychy i odpowiednio ich przygotować do spotkania z liderem. Początek spotkania pokazał, że razem z zawodnikami wykonał sporo pracy.
Już w 4. min. obrońca gości uratował swój zespół, bo po dośrodkowaniu Adriana Chomiuka Dawid Dzięgielewski miałby dobrą okazję do zdobycia gola. Kolejna akcja GKS została zapoczątkowana przez 17-letniego Mateusza Grzybka, który przejął piłkę w okolicach środka boiska. Szybkim podaniem uruchomił Dzięgielewskiego, który jednak zmarnował sytuację sam na sam. W odpowiedzi Piotr Misztal wybronił sytuację jeden na jeden z rywalem. Groźnie z rzutu wolnego uderzał też Patrick Čarnota, ale kapitalnie zachował się bramkarz GKS Bełchatów. Chwilę później ponownie dobrze interweniował Misztal.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, choć goście atakowali coraz odważniej. Efektem tego był gol zdobyty w 58. min. Piłka po płaskim strzale z 17 metrów minęła gąszcz nóg zawodników obu ekip i wpadła do bramki Misztala. Siedem min. później błąd obrony kosztował GKS stratę drugiego gola. Nadzieję na korzystny wynik w serca kibiców wlał Paweł Smółka, który w 79. min. pokonał bramkarza rywali. Jednak pięć minut przed końcem spotkania, trzeciego gola zdobyli goście, ustalając wynik meczu.
W grze GKS Tychy widać było poprawę, ale na lidera z Bełchatowa to było za mało. Zmiany jednak można było dostrzec na trybunach, gdzie zasiadło blisko 400 fanów z Tychów, a także grupa sympatyków GKS Bełchatów. Głośny doping jednak tyskim piłkarzom nie pomógł.
GKS Tychy – GKS Bełchatów 1:3 (0:0). Bramka: Smółka.
GKS: Misztal – Chomiuk, Kopczyk, Masternak, Mączyński – Grzybek (64. Szczęsny), Čarnota, Gąsior, Smółka, Małkowski (75. Flis) – Dzięgielewski (64. Bizacki).

