Koszykówka: GKS znokautował Mickiewicza

0
36

Koszykarze GKS Tychy rozpoczęli dziś sezon 2013/2014 w grupie B II ligi. W inauguracyjnym pojedynku znokautowali Mickiewicza Katowice 93:53.
W ubiegłym sezonie siły obu ekip były wyrównane. Tyszanie zakończyli rozgrywki na szóstym miejscu, drużyna z Katowic – na siódmym. Minęło kilka miesięcy, w składach nastąpiły zmiany i mamy nowe rozdanie ligowych zmagań. Sytuacja się zmieniła i już pierwsza kwarta pokazała, że w tym sezonie tyszanie mają o wiele więcej atutów niż ich rywale.
Podopieczni Tomasza Jagiełki szybko objęli prowadzenie i choć później rywale wyrównali, gospodarze dalej spokojnie punktowali, wygrywając pierwszą kwartę 24:7. W drugiej systematycznie powiększali przewagę punktową. Ekipa Mickiewicza od czasu do czasu atakowała, kończąc akcje zdobyczami punktowymi, ale tyszanie kontrolowali przebieg meczu. Dość powiedzieć, że minutę przed końcem pierwszej połowy było 46:24, a szansę gry w tej części spotkania dostało już dziesięciu gracy GKS. Ostatecznie tyszanie wygrali drugą kwartę przewagą 9 punktów, a do przerwy prowadzili 50:24. Zanosiło się na prawdziwy nokaut katowickiej ekipy i kolejne odsłony meczu to potwierdziły. Dodajmy, iż najwięcej punktów w pierwszej części spotkania zdobyli dla GKS Deja – 17 i Olczak – 8.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie i już na początku trzeciej kwarty tyszanie prowadzili 64:30. Ta część spotkania zakończyła się przewagą aż 32 punktów (70:38). Pod koszem rywali gospodarze robili co chcieli, niemal każda akcja kończyła się podwyższeniem prowadzenia i po chwili na tablicy było już 81:40. Potem kibice już tylko zastanawiali się, czy tyscy koszykarze dobiją do „setki”. Nie udało się, ale było blisko… Dodajmy, iż najwyższa seria punktowa GKS wyniosła 23:0, a najwyższe prowadzenie – 44 pkt.
GKS Tychy – Mickiewicz Katowice 93 : 53 (24:7, 26:17, 20:14, 23:15).
GKS Tychy:  Deja 19, Olczak 16, Dziemba 14, Bzdyra 6, Basiński 3 oraz Sebrala 14, Markowicz 8, Weiss 4, Biel 4, Fenrych 3, Lemański 2,  Zub 0.
Na zdjęciu: rzuca Dawid Weiss.
Foto: Michał Giel.