Od wysokiej porażki rozpoczął GKS Tychy rozgrywki Futsal Ekstraklasy. Tyszanie we własnej hali przegrali z Pogonią Szczecin 1:6. Honorowe trafienie zaliczył debiutujący Jacek Hewlik.
Pierwsi gola zdobyli goście – po szybkiej akcji Rafał Krzyśka skapitulował po strzale z najbliższej odległości. Podcięło to skrzydła tyszanom, którzy chwilę później mogli stracić drugiego gola, ale tym razem rywale byli nieskuteczni. Gracze GKS przebudzili się i stworzyli sobie kapitalną okazję. Jednak tyszanie zamiast uderzać piłkę na bramkę, zaczęli ją wymieniać między sobą i zmarnowali szansę. Groźnie z dystansu uderzał Samuel Jania, ale prosto w bramkarza, a dobre podanie Piotra Myszora wzdłuż bramki wybili obrońcy. Najlepszą okazję do wyrównania miał Bartłomiej Sitko, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Zemściło się to niespełna 60 sek. później, a Krzyśkę rywale pokonali po szybkiej kontrze. Chwilę później bramkarz GKS obronił przedłużany rzut karny.
Drugą połowę zespół Romana Trojanowskiego rozpoczął bardzo dobrze. Trzy min. po wznowieniu gry Myszor podał do Jacka Hewlika. Debiutujący w GKS Tychy były gracz Clearexu Chorzów wpakował piłkę do pustej bramki. Chwilę później strzał Patryka Szachnitowskiego został zablokowany, a Michał Słonina minimalnie chybił. W 35. min. marzenia o korzystnym wyniku praktycznie przekreślił gol zdobyty uderzeniem z dystansu. Wycofanie bramkarza przez tyszan przyniosło czwartego gola dla gości. W ostatniej minucie Krzyśka skapitulował jeszcze dwa razy.
Inauguracja ligi na pewno nie był udana w wykonaniu tyszan, pomimo głośnego dopingu tyskich kibiców.
– Zabrakło nam przede wszystkim doświadczenia i zimnej krwi. Sam miałem idealną okazję do wyrównania. Szkoda, bo czuliśmy wsparcie kibiców, za co należą serdecznie im dziękujemy – mówił po meczu Patryk Szachnitowski.
GKS Tychy – Pogoń ’04 Szczecin 1:6 (0:2). Bramka: Hewlik.
GKS: Krzyśka – Myszor, Hewlik, Szachnitowski, Jania – Słonina, B. Sitko, Sojka, Kołodziejczyk – Głód.

