Przedszkole za złotówkę

0
40

Od nowego roku szkolnego w całym kraju opłata za każdą godzinę dodatkową pobytu dziecka w przedszkolu wynosi 1 zł. Przypomnijmy, bezpłatnych jest pięć godzin pobytu w malucha w placówce przedszkolnej, w czasie których realizowana jest podstawa programowa. Za każdą kolejną godzinę rodzice ponoszą opłaty. Do tej pory w różnych gminach wysokość tej stawki godzinowej była różna. W Tychach było to 2,20 zł za każdą godzinę.
Co się zmieniło?
Zgodnie z decyzją Ministerstwa Edukacji Narodowej od tego roku szkolnego, w przedszkolach publicznych za każdą dodatkową godzinę pobytu dziecka w przedszkolu rodzice płacą 1 zł. – Samorządy dostają dotację z budżetu państwa, która ma je wesprzeć, bo w 99 procentach ta złotówka to jest mniej, niż opłata dotychczasowa – mówi Daria Szczepańska, zastępca prezydenta Tychów ds. społecznych. – Warto przy okazji przypomnieć, że prowadzenie i utrzymywanie przedszkoli, to zadanie własne gminy finansowane z podatków tyszan. Tylko przedszkola dla dzieci z niepełnosprawnością są subwencjonowane. Zatem od września po raz pierwszy mamy jakieś wsparcie finansowe. Niestety jest ono niewspółmierne do kosztów rzeczywistych – przyznaje.
Szum medialny
Niedawno w ogólnopolskich mediach toczyły się głośne dyskusje na temat nowego pomysłu ministerstwa. Rodzice pytali MEN, co będzie teraz z zajęciami dodatkowymi, bowiem taka decyzja wyklucza prowadzenie w przedszkolach dodatkowych zajęć, za które – co trzeba podkreślić – do tej pory płacili rodzice.
Problemu nie ma
Tychy są jedną z nielicznych gmin, której ten problem nie dotyczy. – Od dziesięciu lat podejmujemy działania, których celem było wykluczenie z ofert naszych przedszkoli publicznych zajęć płatnych – tłumaczy Daria Szczepańska.
Tak prowadzona polityka przyniosła efekty. Dzisiaj w żadnym z 23 publicznych placówek przedszkolnych nie ma płatnej rytmiki czy zajęć z języka angielskiego. – Zabawy z językiem angielskim, czy formy umyzakalniająco-taneczne prowadzą wychowawczynie w ramach oferty przedszkolnej dostępnej dla każdego dziecka – tłumaczy Daria Szczepańska. – Jako gmina, uważamy, że takie rozwiązanie jest dobre. Nie dzieli dzieci na bogate i biedne. Przedszkole nie jest od tego, by wskazywać różnice. W naszym rozumieniu, oferta zajęć placówki przedszkolnej ma być dostępna dla każdego malucha i ma zapewnić mu dobry start – dodaje.
Judo i szachy
W dziewięciu tyskich przedszkolach publicznych są zajęcia płatne, takie jak: szachy czy judo. Ale, jak tłumaczy Daria Szczepańska, to zajęcia rozwijające uzdolnienia dzieci. Zainteresowani są nimi konkretni mali odbiorcy, którzy w danej dziedzinie przejawiają talenty lub pasje. Warto dodać, że teraz, zgodnie z nową decyzją MEN, te zajęcia będą mogły się odbywać tylko „po godzinach”, czyli po tym, jak dziecko zakończy pobyt w przedszkolu.
Fot. ARC