Piłkarze GKS Tychy przegrali dzisiaj w Legnicy z Miedzią 1:2. Tym samym rywale przerwali tyską serię sześciu spotkań bez porażki.
Faworytem spotkania był GKS, który w przeciwieństwie do Miedzi na wiosnę spisuje się bardzo dobrze. Na boisku jednak nie było tego widać. Od początku gry przewagę mieli gospodarze, którzy już w 11. min. zdobyli gola. Ten jednak nie został uznany, ponieważ zawodnik Miedzi był na pozycji spalonej. Legniczanie nie rezygnowali jednak i wciąż atakowali, co przyniosło efekt w 21. min. Do dośrodkowanej z rzutu rożnego piłki najwyżej wyskoczył Bartczak, pokonując Piotra Misztala. Po niespełna pół godzinie gry było już 0:2, do siatki uderzeniem głową trafił Grzegorzewski. Przed przerwą swoich sił próbował Adrian Chomiuk, ale jego strzał z dystansu był zbyt łatwy dla bramkarza Miedzi.
W przerwie Piotr Mandrysz desygnował do gry Damiana Szczęsnego i Mateusz Bukowca w miejsce Macieja Mańki i Ivicy Žunicia. Jednak obraz gry nie uległ zmianie – Miedź dalej przeważała, a tyszanie wciąż wyczekiwali okazji kontrataków. Jeden z nich zakończył się faulem na Bąku przed polem karnym. Piłkę z rzutu wolnego uderzył Piotr Rocki, ta jednak uderzyła w rękę jednego z zawodników stojących w murze. Chwilę później „Rocky” pewnie wykorzystał rzut karny.
Po zdobyciu kontaktowego gola tyszanie chcieli wyrównać wynik spotkania, jednak ich ataki były chaotyczne i nieskuteczne.
Miedź Legnica – GKS Tychy 2:1 (2:0). Bramka: Rocki (75. – k.).
GKS: Misztal – Mańka (46. Szczęsny), Kopczyk, Masternak, Mączyński – Chomiuk, Žunić (46. Bukowiec), Kupczak, Babiarz (63. Imiela), Rocki – Bąk.
Foto: Łukasz Sobala

