Nawet kilkuset tysięcy zł. mogą sięgać straty po pożarze, jaki wybuchł w piątek wieczorem przy ul. Jagiełły. Przyczynę pożaru ustali prokuratura.
– Nie mamy jeszcze wyceny, ale należy spodziewać się, że straty będą znaczne, prawdopodobnie w setkach tysięcy zł. – mówi Agata Słuszniak, prokurator rejonowy w Tychach. – Co do przyczyn pożaru, czekamy na opinie biegłych z zakresu pożarnictwa i kominiarstwa, którzy byli na miejscu. Podejrzewam, że w ciągu dwóch tygodni będziemy znali przyczynę.
Nie wiadomo kiedy mieszkańcy będą mogli powrócić do swoich domów. Na razie zatrzymali się u swoich rodzin.
– Użytkowanie tych lokali będzie możliwe dopiero po remoncie – mówi Mariusz Węgrzyn, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Tychach. – W tej chwili nie można tam zamieszkać chociażby ze względu na brak mediów. Uszkodzona została instalacja elektryczna, grzewcza, został odłączony gaz. Nie wykluczam, że będą konieczne ekspertyzy techniczne i rzeczoznawcy ocenią w jakim zakresie jest konieczny remont. Ocalały stropy, ale pokrycie dachu jest zniszczone w stu procentach. Zniszczona została też stolarka okienna i elewacje.
– Mieszkańcom spalonych domów zostały zaoferowane mieszkania zastępcze, jednak na razie nie wyrazili chęci, by z nich skorzystać – mówi Ewa Grudniok, rzecznik Urzędu Miasta Tychy. – Jeżeli zajdzie taka potrzeba, w każdej chwili mogą zwrócić się do nas. Zostali o tym poinformowani.

