W Muzeum Miejskim na pl. Wolności 1 otwarta została wystawa zatytułowana „W jakli, kiecce, sztofce. Strój ludowy w Tychach i okolicy”.
Dyrektor muzeum, dr Maria Lipok-Bierwiaczonek zaprosiła na wernisaż panie z zespołu Radostowianki – pięknie się prezentujące w jaklach i kieckach – które odśpiewały kilka pieśniczek ze swego repertuaru. Podkreślając, że Tychy są częścią Ziemi Pszczyńskiej, dyrektor powitała także zacnych jej reprezentantów a zarazem przyjaciół tyskiego muzeum – Aleksandra Spyrę – muzyka, plastyka, laureata nagrody im. Karola Miarki, Alojzego Lyskę – pisarza i publicystę, byłego posła.
Według słów dyrektor muzeum, prezentowana ekspozycja jest realizacją wymarzonego projektu Agnieszki Szymuli – etnografa, pracownika Muzeum Miejskiego w Tychach. Autorka scenariusza wystawy chciała upamiętnić ostatnie chopionki od których zbierała informacje o stroju ludowym, jednocześnie robiąc im zdjęcia. – Niektórzy mówią, że fotograf robiąc zdjęcia, zabiera fragment duszy osoby fotografowanej. Coś jest w tym powiedzeniu, bo zdjęcie zostaje na zawsze jako ślad w naszej pamięci – mówiła Agnieszka Szymula. Na pokazywanych tu fotografiach możemy zobaczyć jak wyglądali nasi przodkowie, w co się ubierali, jak żyli. Dzięki temu poznajemy to, co minione, a bez tego nie możemy budować naszej przyszłości. Dzięki temu, że ta przeszłość była, dziś możemy istnieć. Wystawa opowiada o niestety już minionym świecie, w którym panie na co dzień nosiły ten strój ludowy.
Do tej wypowiedzi Alojzy Lysko dorzucił pointującą wystawę myśl węgierskiego pisarza Sandora Marai’a: „Tylko swojej Ojczyzny masz słuchać”.
– Ta wystawa powstała dzięki ludziom, którzy słuchają tej ziemi, jej ducha nazywanego przez rzymian geniusz loci. Wszyscy, którzyśmy tu przyszli słuchamy tej ziemi, widzimy jej piękno, słyszymy jej wołanie – mówił Alojzy Lysko. – Mamy w sercu te same uczucia i niech dziś będzie święto regionu śląskiego, ziemi pszczyńskiej.
Na wystawie obejrzeć można stroje kobiece w całym ich bogactwie – kaftany, suknie, nakrycia głowy, stroje ślubne i komunijne a także liczne fotografie ze zbiorów prywatnych i muzealnych. Co ciekawe – nie ma w ekspozycji strojów męskich, bo jak wyjaśnia w katalogu wystawy jej autorka, męski strój ludowy zaginął już przed I wojną światową; dla mężczyzn znacznie praktyczniejsze na co dzień stało się zwykłe ubranie miejskie.
Z ekspozycji emanuje ten rodzaj ciepła i swojskości, w którym dobrze się czujemy a za sprawą Agnieszki Czyżewskiej, autorki wręcz wiosennej scenografii wystawy, możemy też zapomnieć o tym co za oknem…
Foto: Michał Giel, Marek Ciszak

