Licealiści z Kruczka w Rumunii

0
66

24 lutego br. pięcioosobowa grupa uczniów i czworo nauczycieli z I liceum Ogólnokształcącego im. L. Kruczkowskiego w Tychach wyleciało na tygodniową wymianę do rumuńskiego miasta Sibiu. Wyjazd został zorganizowany w ramach projektu Comenius „Tolerancja w międzykulturowej Europie XXI wieku”.

Poniżej zamieszczamy wspomnienie wyjazdu napisane przez uczennicę Ewę Ladrowską:

„(…) Na miejscu spotkaliśmy się z poznanymi na wcześniejszych wyjazdach Rumunami, Włochami, Turkami, Łotyszami i Bułgarkami. Program wyjazdu był dosyć napięty. Nie mieliśmy czasu narzekać na nudę.

Pierwszego dnia uczniowie mieli okazję uczestniczyć w pokazach na temat fałszywych obrazów, które ukazują rodzime media. Nauczyło nas to, że internet, telewizja, prasa itp. nie zawsze mówią prawdę i należy brać je z dystansem. Po południu nauczyliśmy się kilku słów po rumuńsku. Przydały się : ). Wieczorem wzięliśmy udział w wieczorze międzynarodowym. To dopiero była zabawa! Pokazy narodowych tańców, pięknie przygotowane tradycyjne potrawy, karaoke. Było niesamowicie głośno, skocznie i kolorowo. Skorzystaliśmy z okazji żeby się lepiej poznać i zaprzyjaźnić.
Kolejne dwa dni spędziliśmy na zajęciach teatralnych, na których przygotowywaliśmy scenki ukazujące przemoc fizyczną i psychiczne znęcanie się w środowisku nastolatków. Lekcje te były ciekawe i wciągające, gdyż działaliśmy pod czujnym okiem profesjonalnej aktorki. Podczas finałowej prezentacji, każdy który się odważył, mógł zmienić scenariusz, tak aby uchronić ofiarę, przed dalszą przemocą. Mimo, że temat projektu był dosyć poważny, to bardzo dobrze się przy nim bawiliśmy.
Czwartego dnia pojechaliśmy w wysokie, skaliste góry, gdzie wyciągiem wjechaliśmy nad jezioro Balea. Widoki niestety zakłócone były przez mgłę i słońce odbijające się od tafli śniegu sięgającego ok.1,5 m i gdzieniegdzie więcej. Mieliśmy okazję jednak zobaczyć, to co dla tamtych rejonów jest coroczną, zimową tradycją, a mianowicie różnego rodzaju igloo! Co ważniejsze, w lodowych domkach były zrobione pomieszczenia codziennego użytku- hotel, restauracja i kościół. Wszystko włącznie z łóżkami, stolikami, krzesłami i obrazami zrobione było z lodu! Niesamowite przeżycie.
Kolejną atrakcją piątego dnia, było zwiedzanie miasta Brasov, Czarnego Kościoła oraz zamku Draculi. Brasov jest również miastem otoczonym górami, jest nieco większe niż Sibiu i równie piękne. Dowiedzieliśmy się dużo ciekawych rzeczy. Podczas wycieczki organizowany był Quiz. Należało odpowiedzieć na pytania, a odpowiedzi można było się doszukać w opowiadaniach przewodnika, także wszyscy grzecznie słuchali.
Piątek, czyli ostatnie godziny w Rumunii. Tego dnia rozpoczęło się tygodniowe celebrowanie początku wiosny i Dnia Kobiet . W tym czasie mężczyźni wręczają wszystkim paniom bransoletki lub wisiorki w biało-czerwonym kolorze. Ten czas wykorzystaliśmy najbardziej jak się da. Zwiedzaliśmy miasto na własną rękę. Nasi rówieśnicy pokazali nam te strony miasta, których nie mieliśmy okazji zobaczyć z przewodnikami. Wiedzieliśmy, że to ostatnie wspólne chwile, dlatego smutek wisiał w powietrzu.
Każdego wieczora wychodziliśmy do pubów, śmialiśmy się, rozmawialiśmy, zacieśnialiśmy więzy. Piątkową noc spędziliśmy na tańcach. Świetnie się wszyscy razem bawiliśmy. Najwspanialsze było to, że tworzyliśmy jedną zwartą grupę i bardzo dobrze się dogadywaliśmy, mimo, że nie każdy sprawnie operował angielskim. Sobotnie przedpołudnie spędziliśmy na szybkim pakowaniu i ostatnim wypadzie na miasto. Po tygodniowym rozrabianiu, należało zrobić wspólne podsumowanie tego jakże niezapomnianego czasu. Popołudniem małe lotnisko w Sibiu zamieniło się w ocean. Wiedzieliśmy, że możliwe jest to, że już nigdy się nie zobaczymy. Jednak należy wierzyć, że wszystko zależy od nas i jeżeli zadbamy o nowo zawiązane przyjaźnie, to mają one szansę przetrwać długie lata.
Jak wspomniałam na początku- Rumunia jako kraj, jako ludzie, pozytywnie nas zaskoczyła. Przyjechaliśmy tam pełni obaw, bo sami nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Stereotypy zostały przełamane i bez żadnych skrzyżowanych palców mogę to potwierdzić.”
Fot. Materiały Prasowe I LO