Siatkarze TKS Nascon Kopex odnieśli 13. zwycięstwo w tym sezonie – wygrali z Volleyem Rybnik 3:1.
Tyszanie idą przez rozgrywki II ligi niczym tornado. Zmiatają kolejnych rywali, prezentując wysoki, równy poziom. Co najwyżej zdarzają się im chwile słabości i taka przytrafiła im się w trzecim rozdaniu meczu z Rybnikiem.
Pierwsze dwa sety były niemal spacerkiem. Po objęciu 9-punktowego prowadzenia w drugim secie, trener Grzegorz Słaby dokonał kilku zmian chcąc, by na parkiecie zaprezentowała się cała ekipa. Ponadto na swoją szansę czekali wracający po kontuzjach Marcin Wyspiański i Wojciech Bilgoń. Zespół wygrał pewnie – do 14 i również początek trzeciego seta nie zapowiadał problemów. TKS prowadził 18:10 i wówczas…
– Coś się zacięło. Nie skończyliśmy dwóch, trzech ataków na pojedynczym bloku… Nie była to wina rozgrywającego Wojtka Bilgonia, po prostu ataki nie były mocne i skuteczne.
A do tego przytrafiło się kilka błędów, piłki autowe i podczas gdy gospodarze zdobyli zaledwie 4 punkty goście powiększyli dorobek o 10 punktów, doprowadzając do stanu 22:20. Potem było 23:23, 24:24 i dwa ostatnie punkty dla gości.
Tyszanie wrócili do podstawowego ustawienia i po kilku akcjach czwartego seta objęli prowadzenie. Choć nie oddali go do końca spotkania, kilka razy rywale byli tuż, tuż. W końcówce dobrą partię rozegrał Karol Kupisz, a efektowną akcją zakończył mecz Marcin Owczarski.
– Jak pyka, to się nie tyka – mówi stare porzekadło. Dzisiaj naruszyliśmy tę zasadę… Ale nie ma wyjścia – musimy ogrywać wszystkich zawodników, bo sezon jest długi, najważniejsze mecze play off dopiero przed nami. Szansę gry muszą mieć wszyscy, bo mogą zdarzyć się kontuzję i zmiennicy będą musieli wziąć na siebie ciężar gry.
TKS Nascon Kopex Tychy – Volley Rybnik 3:1 (25:15, 25:14, 24:26, 25:21).
TKS: Roch, Miller, Owczarski, Kupisz, Kozioł, Kiwior, Siewiorek (l), Noga, Wyspiański, Bilgoń.
Foto: Michał Giel

