Nie potrafią odczarować własnego parkietu futsalowcy GKS Tychy. Tym razem podopieczni Grzegorza Morkisa przegrali 1:2 z Marwitem Toruń. Honorowego gola zdobył Łukasz Jagiełło.
Początek spotkania był bardzo wyrównany, a oba zespoły miały po dwie okazje bramkowe. Kapitalnie bronił Zbigniew Modrzik, który skapitulował dopiero w 6. min., kiedy to gospodarze źle w defensywie rozegrali piłkę. Błąd ten natychmiast wykorzystali goście, którzy objęli prowadzenie po strzale z kilku metrów. Niewiele brakowało, by chwilę później goście zdobyliby gola samobójczego po dobrym zgraniu Samuela Jani piłki wzdłuż linii .
Podpieczni Grzegorza Morkisa dążyli do wyrównania, ale strzały zarówno Szachnitowskiego, jak i Włodarka nie znalazły drogi do siatki. Wyrównujący gol padł po niespełna kwadransie gry, a na listę strzelców wpisał się Łukasz Jagiełło. Tyski napastnik wykorzystał błąd obrońców, którzy nie dogadali się, który ma wybić prostą piłkę i z bliska pokonał bramkarza Marwitu. Kilka minut później ten sam zawodnik mógł zdobyć drugiego gola, jednak przegrał pojedynek sam na sam.
W końcówce spotkania zawrzało pod bramką Modrzika, który dwukrotnie w jednej akcji kapitalnie bronił, a raz piłka odbiła się od słupka jego bramki. Po zmianie stron można powiedzieć, że trwał pojedynek Zbigniewa Modrzika z zawodnikami Marwitu, bowiem co rusz „Zbynek” był w opałach. Skapitulował dopiero w 34. min. po koronkowej akcji gości, którzy wymienili kilka podań „z klepki” kończąc ją celnym strzałem. Dwie min. później szansę na wyrównanie miał Piotr Myszor, ale trafił w bramkarza gości. Tyszanie po sześciu kolejkach zajmują przedostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem pięciu punktów. Liderem z 15 punktami jest zespół Red Devils Chojnice.
GKS Tychy – Marwit Toruń 1:2 (1:1). Bramka: Jagiełło.
GKS: Modrzik – Trojanowski, Wojtas, Myszor, Jagiełło – Harazim, Pękala, Szachnitowski, Włodarek oraz Marynowicz i Jania.
Początek spotkania był bardzo wyrównany, a oba zespoły miały po dwie okazje bramkowe. Kapitalnie bronił Zbigniew Modrzik, który skapitulował dopiero w 6. min., kiedy to gospodarze źle w defensywie rozegrali piłkę. Błąd ten natychmiast wykorzystali goście, którzy objęli prowadzenie po strzale z kilku metrów. Niewiele brakowało, by chwilę później goście zdobyliby gola samobójczego po dobrym zgraniu Samuela Jani piłki wzdłuż linii .
Podpieczni Grzegorza Morkisa dążyli do wyrównania, ale strzały zarówno Szachnitowskiego, jak i Włodarka nie znalazły drogi do siatki. Wyrównujący gol padł po niespełna kwadransie gry, a na listę strzelców wpisał się Łukasz Jagiełło. Tyski napastnik wykorzystał błąd obrońców, którzy nie dogadali się, który ma wybić prostą piłkę i z bliska pokonał bramkarza Marwitu. Kilka minut później ten sam zawodnik mógł zdobyć drugiego gola, jednak przegrał pojedynek sam na sam.
W końcówce spotkania zawrzało pod bramką Modrzika, który dwukrotnie w jednej akcji kapitalnie bronił, a raz piłka odbiła się od słupka jego bramki. Po zmianie stron można powiedzieć, że trwał pojedynek Zbigniewa Modrzika z zawodnikami Marwitu, bowiem co rusz „Zbynek” był w opałach. Skapitulował dopiero w 34. min. po koronkowej akcji gości, którzy wymienili kilka podań „z klepki” kończąc ją celnym strzałem. Dwie min. później szansę na wyrównanie miał Piotr Myszor, ale trafił w bramkarza gości. Tyszanie po sześciu kolejkach zajmują przedostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem pięciu punktów. Liderem z 15 punktami jest zespół Red Devils Chojnice.
GKS Tychy – Marwit Toruń 1:2 (1:1). Bramka: Jagiełło.
GKS: Modrzik – Trojanowski, Wojtas, Myszor, Jagiełło – Harazim, Pękala, Szachnitowski, Włodarek oraz Marynowicz i Jania.
