W kolejnym meczu II ligi koszykówki GKS Tychy pokonał GTK Fluor Gliwice 84:74.
Mecz toczył się nie tylko o punkty, lecz również o prestiż, bo tak już jest, kiedy do konfrontacji przystępują zawodnicy i trener, którzy kiedyś grali w jednym zespole. W ekipie gości, prowadzonej przez znanego w Tychach trenera Grzegorza Pinkowskiego, występują m.in. Piotr Pustelnik, Grzegorz Podulka i Mariusz Bacik, mający w swoich karierach zapisany niedawny epizod gry w tyskich barwach.
Mecz od początku toczył się pod dyktando GKS, który prowadził przez całe spotykanie z kilkupunktową przewagą. Dopiero w końcówce rywale doszli tyszan na odległość 8 punktów, ale ci ostatecznie zakończyli pojedynek 10-punktową wygraną. Walnie do tego zwycięstwa przyczynili się Mariusz Markowicz, który wrócił po kontuzji i zdobył najwięcej goli oraz debiutujący w ekipie Łukasz Bodych. Ale pochwały należą się całej drużynie i po meczu raczej nieskory do pochwał trener Tomasz Jagiełka, tym razem komplementował swoich podopiecznych.
– Tydzień przerwy w rozgrywkach poświęciliśmy na odbudowę psychiczną – powiedział. – I myślę, że efekty tego było widać w dzisiejszym meczu. Drużyna zagrała dobre spotkanie, jest widoczny postęp w grze. Mam nadzieję, że czas będzie pracował na naszą korzyść, a tym spotkaniem pokazaliśmy, że powinni się nami liczyć wszyscy rywale.
GKS Tychy – GTK Fluor Gliwice 84:74 (23:18, 19:16, 19:16, 23:24).
GKS Tychy: Markowicz 20, Weiss 15 (2 za 3), Bzdyra 14, Olczak 13 Lemański 8, oraz Remin 5 (1), Małek 4, Bodych 13 (1), Wróblewski 0.
Na zdjęciu Mariusz Markowicz. Choć z bandażem na ręce, był najskuteczniejszym zawodnikiem w dzisiejszym meczu.
Foto: Michał Giel
Mecz toczył się nie tylko o punkty, lecz również o prestiż, bo tak już jest, kiedy do konfrontacji przystępują zawodnicy i trener, którzy kiedyś grali w jednym zespole. W ekipie gości, prowadzonej przez znanego w Tychach trenera Grzegorza Pinkowskiego, występują m.in. Piotr Pustelnik, Grzegorz Podulka i Mariusz Bacik, mający w swoich karierach zapisany niedawny epizod gry w tyskich barwach.
Mecz od początku toczył się pod dyktando GKS, który prowadził przez całe spotykanie z kilkupunktową przewagą. Dopiero w końcówce rywale doszli tyszan na odległość 8 punktów, ale ci ostatecznie zakończyli pojedynek 10-punktową wygraną. Walnie do tego zwycięstwa przyczynili się Mariusz Markowicz, który wrócił po kontuzji i zdobył najwięcej goli oraz debiutujący w ekipie Łukasz Bodych. Ale pochwały należą się całej drużynie i po meczu raczej nieskory do pochwał trener Tomasz Jagiełka, tym razem komplementował swoich podopiecznych.
– Tydzień przerwy w rozgrywkach poświęciliśmy na odbudowę psychiczną – powiedział. – I myślę, że efekty tego było widać w dzisiejszym meczu. Drużyna zagrała dobre spotkanie, jest widoczny postęp w grze. Mam nadzieję, że czas będzie pracował na naszą korzyść, a tym spotkaniem pokazaliśmy, że powinni się nami liczyć wszyscy rywale.
GKS Tychy – GTK Fluor Gliwice 84:74 (23:18, 19:16, 19:16, 23:24).
GKS Tychy: Markowicz 20, Weiss 15 (2 za 3), Bzdyra 14, Olczak 13 Lemański 8, oraz Remin 5 (1), Małek 4, Bodych 13 (1), Wróblewski 0.
Na zdjęciu Mariusz Markowicz. Choć z bandażem na ręce, był najskuteczniejszym zawodnikiem w dzisiejszym meczu.
Foto: Michał Giel

