W niedzielę, 21 października hokeiści GKS Tychy zmierzyli się na własnej tafli z Zagłębiem Sosnowiec. Tyszanie odnieśli wysokie zwycięstwo 8:4 i potwierdzili, że ostatnio są w bardzo wysokiej dyspozycji.
Zagłębie Sosnowiec to niewygodny rywal dla GKS Tychy. Od kilku sezonów tyszanie muszą się dużo napocić, żeby wygrać z tym zespołem. Na szczęście podopieczni Jana Vodili są ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji, co pozwoliło im odnieść przekonywujące zwycięstwo.
Lepiej w spotkanie weszli przyjezdni, którzy już w 4. minucie prowadzili po strzale Łukasza Podsiadły. Na szczęście miejscowi już po trzech minutach zdołali wyrównać. Pierwszą bramkę dla GKS Tychy strzelił Mikołaj Łopuski, który wykorzystał zamieszanie pod bramką rywali. Jeszcze przed przerwą tyszanie wyszli na prowadzenie. Pierwszą bramkę w sezonie strzelił Jakub Witecki, któremu trener Jan Vodila wywróżył to trafienie po piątkowym meczu z HC GKS Katowice. Na konferencji pomeczowej tyski szkoleniowiec powiedział, że Jakub musi strzelić bramkę żeby się odblokować i jak się okazało nie musiał długo czekać na reakcję młodego zawodnika GKS Tychy.
W drugiej odsłonie miejscowi nadal atakowali, a kolejne trafienia były tylko kwestią czasu. W 27. minucie kibice mieli okazje oklaskiwać indywidualną akcję Michała Kotlorza, który mocnym strzałem zaskoczył bramkarza gości. Tuż przed przerwą czwartą bramkę dla GKS Tychy strzelił Michał Woźnica, który jest ostatnio w bardzo wysokiej formie strzeleckiej.
Najciekawsza była trzecia odsłona dzisiejszego spotkania. W 47. minucie na listę strzelców wpisał się Tobiasz Bernat, który jeszcze tydzień temu bronił barw Zagłębia, a w dniu dzisiejszym strzelił swoją pierwszą bramkę dla GKS Tychy. Minutę później Mikołaj Łopuski wykorzystał dokładne podanie Grzegorza Pasiuta i podwyższył na 6:1. W tej części gry dużo działo się na tafli, co przełożyło się na kolejne trafienia. W 49. minucie Przemysław Witek skapitulował po strzale Piotra Sarnika, który starał się poderwać swoich partnerów do odrabiania strat. Na szczęście tyszanie nie stracili koncentracji i już po chwili Grzegorz Pasiut ostudził zapędy przyjezdnych. Co prawda podopieczni Krzysztofa Podsiadły jeszcze dwukrotnie zdołali pokonać Przemysława Witka, ale było to stanowczo za mało żeby zagrozić miejscowym. Ósmą i ostatnią bramkę dla GKS Tychy strzelił Roman Simicek.
– Zagłębie jest dla nas zawsze trudnym przeciwnikiem i ciężko nam się z nimi gra. Cieszę się, że strzeliłem w końcu bramkę, było mi to potrzebne. Z Radkiem i Milanem gra nam się naprawdę dobrze. Czujemy, że coraz lepiej nam to wychodzi. W trzeciej tercji niepotrzebnie wkradło się rozluźnienie, ale na szczęście nic wielkiego się nie stało – powiedział po meczu Jakub Witecki.
Dzięki dzisiejszej wygranej tyszanie odrobili trzy punkty do lidera z Sanoka, który przegrał w Oświęcimiu 4:2. Ciarko PBS Bank Sanok jest najbliższym rywalem GKS Tychy. Do spotkania dojdzie w piątek, 26 października w Tychach.
GKS Tychy – Zagłębie Sosnowiec 8:4 (2:1, 2:0, 4:3)
0:1 Ł. Podsiadło – M. Kozłowski (03:38)
1:1 M. Łopuski – T. Da Costa (06:18)
2:1 J. Witecki (16:40)
3:1 M. Kotlorz (26:30)
4:1 M. Woźnica – A. Bagiński (39:51)
5:1 T. Bernat (46:25)
6:1 M. Łopuski – G. Pasiut (47:57)
6:2 P. Sarnik – V. Luka (48:20)
7:2 G. Pasiut – M. Csorich (49:49) 4/5
7:3 P. Sarnik – Ł. Zachariasz (51:40)
8:3 r. Simicek – A. Bagiński (55:16) 5/4
8:4 Ł. Zachariasz – V. Luka – J. Jaskólski (56:12) 5/4
Kary: 12 – 10 min.
GKS Tychy: Witek (Sobecki) – Jakes (2), Dutka; Woźnica, Simicek (2), Bagiński – Csorich (2), Wanacki; Łopuski, Da Costa, Pasiut (4) – Ciura, Kotlorz; Baranyk, Galant, Witecki – Sośnierz, Przygodzki (2), Bernat, Leskovjansky
Zagłębie Sosnowiec: Elżbieciak (Nowak) – Kulik (2), Działo (2); Szewczyk, Voznik, Dołęga – Kuc, Duszak (2); M. Kozłowski, T. Kozłowski, Podsiadło – Cychowski, Jaskólski (4); Sarnik, Zachariasz, Luka – Kurz, Baca, Majoch
Zagłębie Sosnowiec to niewygodny rywal dla GKS Tychy. Od kilku sezonów tyszanie muszą się dużo napocić, żeby wygrać z tym zespołem. Na szczęście podopieczni Jana Vodili są ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji, co pozwoliło im odnieść przekonywujące zwycięstwo.
Lepiej w spotkanie weszli przyjezdni, którzy już w 4. minucie prowadzili po strzale Łukasza Podsiadły. Na szczęście miejscowi już po trzech minutach zdołali wyrównać. Pierwszą bramkę dla GKS Tychy strzelił Mikołaj Łopuski, który wykorzystał zamieszanie pod bramką rywali. Jeszcze przed przerwą tyszanie wyszli na prowadzenie. Pierwszą bramkę w sezonie strzelił Jakub Witecki, któremu trener Jan Vodila wywróżył to trafienie po piątkowym meczu z HC GKS Katowice. Na konferencji pomeczowej tyski szkoleniowiec powiedział, że Jakub musi strzelić bramkę żeby się odblokować i jak się okazało nie musiał długo czekać na reakcję młodego zawodnika GKS Tychy.
W drugiej odsłonie miejscowi nadal atakowali, a kolejne trafienia były tylko kwestią czasu. W 27. minucie kibice mieli okazje oklaskiwać indywidualną akcję Michała Kotlorza, który mocnym strzałem zaskoczył bramkarza gości. Tuż przed przerwą czwartą bramkę dla GKS Tychy strzelił Michał Woźnica, który jest ostatnio w bardzo wysokiej formie strzeleckiej.
Najciekawsza była trzecia odsłona dzisiejszego spotkania. W 47. minucie na listę strzelców wpisał się Tobiasz Bernat, który jeszcze tydzień temu bronił barw Zagłębia, a w dniu dzisiejszym strzelił swoją pierwszą bramkę dla GKS Tychy. Minutę później Mikołaj Łopuski wykorzystał dokładne podanie Grzegorza Pasiuta i podwyższył na 6:1. W tej części gry dużo działo się na tafli, co przełożyło się na kolejne trafienia. W 49. minucie Przemysław Witek skapitulował po strzale Piotra Sarnika, który starał się poderwać swoich partnerów do odrabiania strat. Na szczęście tyszanie nie stracili koncentracji i już po chwili Grzegorz Pasiut ostudził zapędy przyjezdnych. Co prawda podopieczni Krzysztofa Podsiadły jeszcze dwukrotnie zdołali pokonać Przemysława Witka, ale było to stanowczo za mało żeby zagrozić miejscowym. Ósmą i ostatnią bramkę dla GKS Tychy strzelił Roman Simicek.
– Zagłębie jest dla nas zawsze trudnym przeciwnikiem i ciężko nam się z nimi gra. Cieszę się, że strzeliłem w końcu bramkę, było mi to potrzebne. Z Radkiem i Milanem gra nam się naprawdę dobrze. Czujemy, że coraz lepiej nam to wychodzi. W trzeciej tercji niepotrzebnie wkradło się rozluźnienie, ale na szczęście nic wielkiego się nie stało – powiedział po meczu Jakub Witecki.
Dzięki dzisiejszej wygranej tyszanie odrobili trzy punkty do lidera z Sanoka, który przegrał w Oświęcimiu 4:2. Ciarko PBS Bank Sanok jest najbliższym rywalem GKS Tychy. Do spotkania dojdzie w piątek, 26 października w Tychach.
GKS Tychy – Zagłębie Sosnowiec 8:4 (2:1, 2:0, 4:3)
0:1 Ł. Podsiadło – M. Kozłowski (03:38)
1:1 M. Łopuski – T. Da Costa (06:18)
2:1 J. Witecki (16:40)
3:1 M. Kotlorz (26:30)
4:1 M. Woźnica – A. Bagiński (39:51)
5:1 T. Bernat (46:25)
6:1 M. Łopuski – G. Pasiut (47:57)
6:2 P. Sarnik – V. Luka (48:20)
7:2 G. Pasiut – M. Csorich (49:49) 4/5
7:3 P. Sarnik – Ł. Zachariasz (51:40)
8:3 r. Simicek – A. Bagiński (55:16) 5/4
8:4 Ł. Zachariasz – V. Luka – J. Jaskólski (56:12) 5/4
Kary: 12 – 10 min.
GKS Tychy: Witek (Sobecki) – Jakes (2), Dutka; Woźnica, Simicek (2), Bagiński – Csorich (2), Wanacki; Łopuski, Da Costa, Pasiut (4) – Ciura, Kotlorz; Baranyk, Galant, Witecki – Sośnierz, Przygodzki (2), Bernat, Leskovjansky
Zagłębie Sosnowiec: Elżbieciak (Nowak) – Kulik (2), Działo (2); Szewczyk, Voznik, Dołęga – Kuc, Duszak (2); M. Kozłowski, T. Kozłowski, Podsiadło – Cychowski, Jaskólski (4); Sarnik, Zachariasz, Luka – Kurz, Baca, Majoch

