Bezbramkowym remis zakończył się szlagierowy pojedynek 10. kolejki I ligi.
Przed spotkaniem zdecydowanym faworytem był zespół gości, pomimo zwycięskiej passy tyszan. Podopieczni Piotra Mandrysza znajdowali się na fali wznoszącej, na co dowodem były cztery wygrane z rzędu. Piłkarze GKS jednak nie przestraszyli się rywala i już w 9. min. mogli objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do piłki trzy metry przed bramką rywali dopadł Łukasz Kopczyk, jednak fatalnie przestrzelił. Goście odpowiedzieli groźnym uderzeniem z dystansu, które jednak zatrzymał Piotr Misztal. Najlepszą okazję do zdobycia gola miał jednak Marcin Folc, który w 24. min. głową dobijał strzał Bartłomieja Babiarza. Piłka jednak minimalnie minęła cel. Dwie min. później znowu kapitalnie zachował się Misztal broniąc mocne uderzenie rywala.
Po przerwie gra w dalszym ciągu była wyrównana, choć z upływem czasu to tyszanie lepiej się spisywali. Tuż po zmianie stron Folc uderzał nad bramką, a pięć min. później ”setkę” zmarnowali goście. Od tego czasu to podopieczni Piotra Mandrysza groźniej atakowali. Najpierw w 56. min. chyba najlepszy w tyskich szeregach Adrian Chomiuk groźnie atakował prawą stroną boiska, ale uderzył prosto w bramkarza przyjezdnych. Kilka chwil później na strzał z blisko 30 m zdecydował się Bartłomiej Babiarz, ale piłka odbiła się od poprzeczki bramki Arki. Niecały kwadrans przed końcem po dośrodkowaniu Chomiuka głową strzelał Bukowiec, ale piłka ponownie zatrzymała się na poprzeczce. Spotkanie zakończyło się bezbramkowych remisem, z czego bardziej mogą się cieszyć goście z Gdyni. Tyszanie momentami wyraźnie dominowali nad rywalem, który w drugiej połowie nie stworzył sobie żadnej dogodnej okazji do zdobycia gola. Podopiecznym Piotra Mandrysza jednak brakowało szczęścia pod bramką rywala.
GKS Tychy – Arka Gdynia 0:0.
GKS: Misztal – Mańka (72. Bąk), Kopczyk, Balul, Mączyński – Chomiuk, Kupczak, Babiarz (76. Wawoczny), Bukowiec, Rocki – Folc (84. Tumicz).
Fot. Łukasz Sobala
Przed spotkaniem zdecydowanym faworytem był zespół gości, pomimo zwycięskiej passy tyszan. Podopieczni Piotra Mandrysza znajdowali się na fali wznoszącej, na co dowodem były cztery wygrane z rzędu. Piłkarze GKS jednak nie przestraszyli się rywala i już w 9. min. mogli objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do piłki trzy metry przed bramką rywali dopadł Łukasz Kopczyk, jednak fatalnie przestrzelił. Goście odpowiedzieli groźnym uderzeniem z dystansu, które jednak zatrzymał Piotr Misztal. Najlepszą okazję do zdobycia gola miał jednak Marcin Folc, który w 24. min. głową dobijał strzał Bartłomieja Babiarza. Piłka jednak minimalnie minęła cel. Dwie min. później znowu kapitalnie zachował się Misztal broniąc mocne uderzenie rywala.
Po przerwie gra w dalszym ciągu była wyrównana, choć z upływem czasu to tyszanie lepiej się spisywali. Tuż po zmianie stron Folc uderzał nad bramką, a pięć min. później ”setkę” zmarnowali goście. Od tego czasu to podopieczni Piotra Mandrysza groźniej atakowali. Najpierw w 56. min. chyba najlepszy w tyskich szeregach Adrian Chomiuk groźnie atakował prawą stroną boiska, ale uderzył prosto w bramkarza przyjezdnych. Kilka chwil później na strzał z blisko 30 m zdecydował się Bartłomiej Babiarz, ale piłka odbiła się od poprzeczki bramki Arki. Niecały kwadrans przed końcem po dośrodkowaniu Chomiuka głową strzelał Bukowiec, ale piłka ponownie zatrzymała się na poprzeczce. Spotkanie zakończyło się bezbramkowych remisem, z czego bardziej mogą się cieszyć goście z Gdyni. Tyszanie momentami wyraźnie dominowali nad rywalem, który w drugiej połowie nie stworzył sobie żadnej dogodnej okazji do zdobycia gola. Podopiecznym Piotra Mandrysza jednak brakowało szczęścia pod bramką rywala.
GKS Tychy – Arka Gdynia 0:0.
GKS: Misztal – Mańka (72. Bąk), Kopczyk, Balul, Mączyński – Chomiuk, Kupczak, Babiarz (76. Wawoczny), Bukowiec, Rocki – Folc (84. Tumicz).
Fot. Łukasz Sobala

