W piątek, 14 września hokeiści GKS Tychy skrzyżowali kije z zawodnikami Zagłębia Sosnowiec. Tyszanie mieli wyraźny problem ze skutecznością, co spowodowało, że regulaminowa część gry zakończyła się wynikiem 3:3. O zwycięstwie miejscowych zdecydowały dopiero rzuty karne.
Lepiej w spotkanie weszli goście. Już w 5. minucie Łukasz Zachariasz zaskoczył tyską defensywę i dał przyjezdnym prowadzenie. Podrażnieni tyszanie szybko rzucili się do ataków. Już sześć minut później GKS Tychy wykorzystał grę w przewadze, a skutecznym egzekutorem okazał się Roman Simicek. W tej odsłonie pierwszy atak jeszcze dwukrotnie dał popis swoich umiejętności. Bramki zdobył Michał Woźnica, który w 13. minucie wykorzystał kolejne osłabienie Zagłębia Sosnowiec, a tuż przed przerwa wykończył składną akcję pierwszej formacji.
Na początku drugiej tercji tyszanie grali w podwójnym osłabieniu, które udało im się przetrwać bez straty gola. Po wyrównaniu sił na lodzie dominowali miejscowi. Niestety dogodnych sytuacji nie wykończyli między innymi Teddy Da Costa oraz Mikołaj Łopuski. W 32. minucie potwierdziło się stare, sportowe porzekadło, że „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. Maciej Szewczyk wykorzystał dogodną sytuację i z najbliższej odległości pokonał Arkadiusza Sobeckiego. Goście poszli za ciosem i już dwie minuty później tablica świetlna pokazywała remis 3:3. Wszystko za sprawą Piotra Sarnika, który zamienił grę w przewadze na zdobycz bramkową.
W trzeciej odsłonie tyszanie nadal atakowali. Niestety w dzisiejszym spotkaniu mieli zwichrowane celowniki i nie potrafili znaleźć sposobu na Michała Elżbieciaka. Popularny „Ela” pewnie bronił kolejne strzały Mikołaja Łopuskiego i Grzegorza Pasiuta. Ten ostatni w 53. minucie miał niepowtarzalną okazję do wyprowadzenia swojej drużyny na prowadzenie. Niestety nie zdołał wykorzystać rzutu karnego. Ostatecznie regulaminowy czas gry zakończył się remisem 3:3.
Dodatkowa część gry nie przyniosła rozstrzygnięcia, ale w rzutach karnych lepsi okazali się miejscowi. Jako jedyny swoją okazję wykorzystał Milan Baranyk.
– Przede wszystkim zabrakło troszkę dyscypliny w drugiej tercji. Jeśli nie wykorzystuje się czterech sytuacji to ciężko marzyć o tym żeby wygrać mecz. Na pewno nie zagraliśmy tak jak poprzednie spotkania. Każdy musi się wziąć w garść i zdawać sobie sprawę o co gramy. Z tego co wiem to nigdy drużynie z Tychów nie szło z Sosnowcem, ale wygraliśmy mecz i z tego się bardzo cieszymy – powiedział po meczu Rafał Dutka.
– Wiedzieliśmy, że Zagłębie potrzebuje punktów i będzie walczyć. Pierwsza tercja należała do nas. Co prawda pierwsi straciliśmy bramkę, ale udało nam się wyciągnąć wynik na 3:1. W drugiej tercji nie wykorzystaliśmy czterech sytuacji. Ogólnie jesteśmy zadowoleni, że mamy dwa punkty, ale mogliśmy mieć trzy – ocenił trener GKS Tychy, Jan Vodila.
GKS Tychy – Zagłębie Sosnowiec k.4:3 (3:1, 0:2, 0:0, d.0:0, k.1:0)
0:1 Ł. Zachariasz – M. Szewczyk – Ł. Podsiadło (5:06)
1:1 r. Simicek – A. Bagiński – M. Kotlorz (10:50) 5/4
2:1 M. Woźnica – R. Simicek – A. Bagiński (13:57) 5/4
3:1 M. Woźnica – R. Simicek – A. Bagiński (18:14)
3:2 M. Szewczyk – Ł. Zachariasz (31:42)
3:3 P. Sarnik – R. Cychowski (33:27) 5/4
4:3 M. Baranyk – decydujący karny
Kary: 16 – 6 min.
GKS Tychy: Sobecki (Witek) – Dutka (2), Kotlorz; Woźnica, Simicek (2), Bagiński – Sokół (2), Majkowski; Baranyk (4), Parzyszek (2), Przygodzki (2)- Csorich, Wanacki; Łopuski, Pasiut, Da Costa – Ciura, Jakes; Leskovjansky, Galant, Witecki.
Zagłębie Sosnowiec: Elżbieciak (Nowak) – Stefanka, Kulik; Szewczyk, Zachariasz, Podsiadło – Cychowski, Działo; Sarnik, Voznik, Dołęga – Kuc, Duszak; M. Kozłowski (2), T. Kozłowski, Luka – Kurz, Jaskólski; Białek, Twardy, Golec (4).
Foto: Michal Giel
Lepiej w spotkanie weszli goście. Już w 5. minucie Łukasz Zachariasz zaskoczył tyską defensywę i dał przyjezdnym prowadzenie. Podrażnieni tyszanie szybko rzucili się do ataków. Już sześć minut później GKS Tychy wykorzystał grę w przewadze, a skutecznym egzekutorem okazał się Roman Simicek. W tej odsłonie pierwszy atak jeszcze dwukrotnie dał popis swoich umiejętności. Bramki zdobył Michał Woźnica, który w 13. minucie wykorzystał kolejne osłabienie Zagłębia Sosnowiec, a tuż przed przerwa wykończył składną akcję pierwszej formacji.
Na początku drugiej tercji tyszanie grali w podwójnym osłabieniu, które udało im się przetrwać bez straty gola. Po wyrównaniu sił na lodzie dominowali miejscowi. Niestety dogodnych sytuacji nie wykończyli między innymi Teddy Da Costa oraz Mikołaj Łopuski. W 32. minucie potwierdziło się stare, sportowe porzekadło, że „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. Maciej Szewczyk wykorzystał dogodną sytuację i z najbliższej odległości pokonał Arkadiusza Sobeckiego. Goście poszli za ciosem i już dwie minuty później tablica świetlna pokazywała remis 3:3. Wszystko za sprawą Piotra Sarnika, który zamienił grę w przewadze na zdobycz bramkową.
W trzeciej odsłonie tyszanie nadal atakowali. Niestety w dzisiejszym spotkaniu mieli zwichrowane celowniki i nie potrafili znaleźć sposobu na Michała Elżbieciaka. Popularny „Ela” pewnie bronił kolejne strzały Mikołaja Łopuskiego i Grzegorza Pasiuta. Ten ostatni w 53. minucie miał niepowtarzalną okazję do wyprowadzenia swojej drużyny na prowadzenie. Niestety nie zdołał wykorzystać rzutu karnego. Ostatecznie regulaminowy czas gry zakończył się remisem 3:3.
Dodatkowa część gry nie przyniosła rozstrzygnięcia, ale w rzutach karnych lepsi okazali się miejscowi. Jako jedyny swoją okazję wykorzystał Milan Baranyk.
– Przede wszystkim zabrakło troszkę dyscypliny w drugiej tercji. Jeśli nie wykorzystuje się czterech sytuacji to ciężko marzyć o tym żeby wygrać mecz. Na pewno nie zagraliśmy tak jak poprzednie spotkania. Każdy musi się wziąć w garść i zdawać sobie sprawę o co gramy. Z tego co wiem to nigdy drużynie z Tychów nie szło z Sosnowcem, ale wygraliśmy mecz i z tego się bardzo cieszymy – powiedział po meczu Rafał Dutka.
– Wiedzieliśmy, że Zagłębie potrzebuje punktów i będzie walczyć. Pierwsza tercja należała do nas. Co prawda pierwsi straciliśmy bramkę, ale udało nam się wyciągnąć wynik na 3:1. W drugiej tercji nie wykorzystaliśmy czterech sytuacji. Ogólnie jesteśmy zadowoleni, że mamy dwa punkty, ale mogliśmy mieć trzy – ocenił trener GKS Tychy, Jan Vodila.
GKS Tychy – Zagłębie Sosnowiec k.4:3 (3:1, 0:2, 0:0, d.0:0, k.1:0)
0:1 Ł. Zachariasz – M. Szewczyk – Ł. Podsiadło (5:06)
1:1 r. Simicek – A. Bagiński – M. Kotlorz (10:50) 5/4
2:1 M. Woźnica – R. Simicek – A. Bagiński (13:57) 5/4
3:1 M. Woźnica – R. Simicek – A. Bagiński (18:14)
3:2 M. Szewczyk – Ł. Zachariasz (31:42)
3:3 P. Sarnik – R. Cychowski (33:27) 5/4
4:3 M. Baranyk – decydujący karny
Kary: 16 – 6 min.
GKS Tychy: Sobecki (Witek) – Dutka (2), Kotlorz; Woźnica, Simicek (2), Bagiński – Sokół (2), Majkowski; Baranyk (4), Parzyszek (2), Przygodzki (2)- Csorich, Wanacki; Łopuski, Pasiut, Da Costa – Ciura, Jakes; Leskovjansky, Galant, Witecki.
Zagłębie Sosnowiec: Elżbieciak (Nowak) – Stefanka, Kulik; Szewczyk, Zachariasz, Podsiadło – Cychowski, Działo; Sarnik, Voznik, Dołęga – Kuc, Duszak; M. Kozłowski (2), T. Kozłowski, Luka – Kurz, Jaskólski; Białek, Twardy, Golec (4).
Foto: Michal Giel

