Mijamy je codziennie, w drodze do pracy, szkoły, po zakupy. Jesteśmy do nich tak przyzwyczajeni, że czasem nawet nie zwracamy na nie uwagi. A szkoda, bo tyskie mozaiki, to prawdziwe dzieła sztuki.
Mozaikowy obraz modernistycznego miasta, mozaikowe kwiaty i ptaki, bawiące się mozaikowe dzieci, abstrakcyjne kompozycje – jedne kojarzące się z pulsującym czerwienią słońcem, inne z rozfalowaną powierzchnią wód, mozaikowe elektroniczne obwody scalone – to brzmi jak relacja z wystawy w galerii sztuki. Tymczasem, to najkrótsza wyliczanka tematów mozaikowych kompozycji, jakie pokrywają ściany tyskich budynków – mówi Maria Lipok-Bierwiaczonek, dyrektor Muzeum Miejskiego w Tychach. – To ciekawa wystawa sztuki, to galeria rozciągnięta w przestrzeni całego miasta. Składające się na nią dzieła, to realizacje wybitne, z których mieszkańcy miasta mogą być dumni – podkreśla.
Najwięcej dzieł
Twórcą większości tyskich mozaik jest Franciszek Wyleżuch. To artysta, który jednocześnie projektował i własnoręcznie wykonywał mozaikowe kompozycje. Jego dzieła powstawały w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia. Do dzisiaj wiele z nich zdobi elewacje budynków użyteczności publicznej, jak również m.in. wnętrza szkół. Warto wspomnieć, że Wyleżuch urodził się w niedalekim Strumieniu, ale od ponad 50 lat mieszka w Tychach. Jest przede wszystkim grafikiem. Wybór jego linorytów można oglądać w zbiorach tyskiego muzeum.
Kto jeszcze projektował?
– Kilka zrealizowanych w Tychach kompozycji to dzieła wspólne Franciszka Wyleżucha i Stanisława Kluski, tyszanina, profesora Akademii Sztuk Pieknych, znakomitego grafika – wyjaśnia dyrektor tyskiego muzeum. – Z kolei, mozaikę na elewacji Teatru Małego projektował architekt Janusz Włodarczyk, a wykonał ją projektant wspólnie z Franciszkiem Wyleżuchem. Ponadto, charakterystyczną mozaikową kompozycję z wpisanymi literami „PKO”, która przez wiele lat widniała nad wejściem do księgarni przy placu Baczyńskiego (dawniej Bieruta) zaprojektował Leon Swadźba z Orzesza – dodaje.
Mozaika symboliczna
Jakie mozaikowe kompozycje można zobaczyć w Tychach i które zasługują na szczególną uwagę? Zdaniem Marii Lipok – Bierawiaczonek, mozaikę która widnieje na zachodniej ścianie tyskiego teatru można uznać za symboliczną dla Tychów. Na pierwszy rzut oka odbieramy ją jako kompozycję figur geometrycznych, jednak uważny odbiorca dostrzeże dominujący motyw: domy, ulice i ścieżki, czyli… obraz miasta, które można kojarzyć z Tychami. – To sylweta modernistycznego miasta, sprowadzona do syntetycznej formy, artystycznie przetworzona – mówi Lipok-Bierwiaczonek.
W sklepie i szkole
Dwie najstarsze tyskie mozaiki powstały we wnętrzach. Pierwsza w 1960 roku na parterze pierwszego tyskiego wieżowca na rogu ul. Czystej i Niepodległości. Zgodnie z założeniami miała zdobić wnętrze kawiarni, jednak ostatecznie lokal przeznaczono na znany wszystkim mieszkańcom… sklep obuwniczy „Chełmek”. To kompozycja wykonana w stonowanych barwach, głównie w odcieniach szarości, żółci i ciemnej czerwieni. – Zupełnie inna jest kolorystyka mozaiki wykonanej niedługo później w holu Szkoły Podstawowej nr 15, obecnie mieści się tam III Liceum Ogólnokształcące. Ścianę holu wypełniają bawiące się dzieci. Kontury postaci są zgeometryzowane, jak na rysunkach dziecięcych, a kolorystyka jest bardzo żywa, z mocnymi plamami czerwieni – tłumaczy dyrektor Muzeum Miejskiego w Tychach.
Kilka lat później Franciszek Wyleżuch ozdobił kolejną szkołę. Piękne mozaikowe, kolorowe kwiaty powstały w holu i przedsionkach Szkoły Podstawowej nr 17.
Ptasie motywy
Nieopodal Parku Miejskiego, na murze ogrodzenia Szkoły Podstawowej nr 18, artysta stworzył „ptasią” kompozycję. Długi mur podzielony został na kwatery, które wypełniają abstrakcyjne formy kolorowych ptaków.
Dzieło trójwymiarowe
Bez wątpienia na szczególną uwagę zasługuje dzieło, które powstało w 1969 roku na elewacji ówczesnego Zakładu Elektroniki Górniczej (dzisiaj to siedziba firmy Kopex). Parter budynku zdobi kompozycja, która przypomina rysunek techniczny. To nawiązanie do schematu elektronicznych obwodów scalonych, jakie niegdyś projektował ZEG. – Ta żółto-błękitna kompozycja jest trójprzestrzenna – zauważa Maria Lipok-Bierwiaczonek. – To bardzo oryginalne dzieło Stanisława Wyleżucha jest unikatowe także z uwagi na koncept – inspirację nowoczesną technologią produkcji – tłumaczy.
Morskie fale
Do dzisiaj można oglądać także mozaikę pokrywającą z obu stron pylon konstrukcji schodów zewnętrznych pawilonu na osiedlu G. Jak podkreśla dyrektor Bierwiaczonek, tę kompozycję należy podziwiać zarówno za formę, jak i za dobór kolorystyczny płytek. Jedno i drugie wykonano po mistrzowsku. Patrząc na mozaikę, odbiorca ma wrażenie, że po ścianie spływa błękitno-zielona fala.
Inna, „rozfalowana” kompozycja widnieje na elewacji budynku, w którym znajduje się siedziba TSM „Oskard”. Dzięki temu, że mozaikę osłania daszek, jest ona bardzo dobrze zachowana.
B jak biblioteka
Na ulicy Dąbrowskiego, na elewacji budynku filii tyskiej Miejskiej Biblioteki Publicznej, widać wielką mozaikową literę „B”. – Jednak to wewnątrz biblioteki znajduje się prawdziwy skarb – stwierdza dyrektor Bierwiaczonek. – Ścianę czytelni pokrywa mozaika, w którą artysta wkomponował elementy płaskorzeźby z krojem liter, słuszny akcent w świątyni książki – tłumaczy.
Zachowane w pamięci
Niestety nie wszystkie mozaikowe dzieła zachowały się do dnia dzisiejszego. Wciąż jednak pamięta je wielu mieszkańców Warto przypomnieć, chociażby największą tyską kompozycję mozaikową (była wysoka na osiem pieter), która widniała na zachodniej ścianie budynku Urzędu Miasta Tychy.
Podwójne znaczenie
Tychy to mozaikowe miasto – to stwierdzenie, którym śmiało można podsumować naszą wycieczkę po mieście. Jednak, jak słusznie zauważa Maria Lipok-Bierwiaczonek, ma ono znaczenie podwójne.
– „Mozaikowe miasto” to zarazem metafora najlepiej oddająca społeczny charakter miasta. Specyfiką miasta jest bowiem mozaikowa wieloskładnikowość jego mieszkańców i zbudowana przez nich umiejętność współżycia i współpracy – pomimo różnic pochodzenia regionalnego i różnych tradycji kulturowych, pielęgnowanych w rodzinach – podsumowuje dyrektor tyskiego Muzeum Miejskiego.
Na zdjęciu: Mozaika na elewacji budynku siedziby TSM OSKARD.
Fot. E. Madej
Mozaikowy obraz modernistycznego miasta, mozaikowe kwiaty i ptaki, bawiące się mozaikowe dzieci, abstrakcyjne kompozycje – jedne kojarzące się z pulsującym czerwienią słońcem, inne z rozfalowaną powierzchnią wód, mozaikowe elektroniczne obwody scalone – to brzmi jak relacja z wystawy w galerii sztuki. Tymczasem, to najkrótsza wyliczanka tematów mozaikowych kompozycji, jakie pokrywają ściany tyskich budynków – mówi Maria Lipok-Bierwiaczonek, dyrektor Muzeum Miejskiego w Tychach. – To ciekawa wystawa sztuki, to galeria rozciągnięta w przestrzeni całego miasta. Składające się na nią dzieła, to realizacje wybitne, z których mieszkańcy miasta mogą być dumni – podkreśla.
Najwięcej dzieł
Twórcą większości tyskich mozaik jest Franciszek Wyleżuch. To artysta, który jednocześnie projektował i własnoręcznie wykonywał mozaikowe kompozycje. Jego dzieła powstawały w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia. Do dzisiaj wiele z nich zdobi elewacje budynków użyteczności publicznej, jak również m.in. wnętrza szkół. Warto wspomnieć, że Wyleżuch urodził się w niedalekim Strumieniu, ale od ponad 50 lat mieszka w Tychach. Jest przede wszystkim grafikiem. Wybór jego linorytów można oglądać w zbiorach tyskiego muzeum.
Kto jeszcze projektował?
– Kilka zrealizowanych w Tychach kompozycji to dzieła wspólne Franciszka Wyleżucha i Stanisława Kluski, tyszanina, profesora Akademii Sztuk Pieknych, znakomitego grafika – wyjaśnia dyrektor tyskiego muzeum. – Z kolei, mozaikę na elewacji Teatru Małego projektował architekt Janusz Włodarczyk, a wykonał ją projektant wspólnie z Franciszkiem Wyleżuchem. Ponadto, charakterystyczną mozaikową kompozycję z wpisanymi literami „PKO”, która przez wiele lat widniała nad wejściem do księgarni przy placu Baczyńskiego (dawniej Bieruta) zaprojektował Leon Swadźba z Orzesza – dodaje.
Mozaika symboliczna
Jakie mozaikowe kompozycje można zobaczyć w Tychach i które zasługują na szczególną uwagę? Zdaniem Marii Lipok – Bierawiaczonek, mozaikę która widnieje na zachodniej ścianie tyskiego teatru można uznać za symboliczną dla Tychów. Na pierwszy rzut oka odbieramy ją jako kompozycję figur geometrycznych, jednak uważny odbiorca dostrzeże dominujący motyw: domy, ulice i ścieżki, czyli… obraz miasta, które można kojarzyć z Tychami. – To sylweta modernistycznego miasta, sprowadzona do syntetycznej formy, artystycznie przetworzona – mówi Lipok-Bierwiaczonek.
W sklepie i szkole
Dwie najstarsze tyskie mozaiki powstały we wnętrzach. Pierwsza w 1960 roku na parterze pierwszego tyskiego wieżowca na rogu ul. Czystej i Niepodległości. Zgodnie z założeniami miała zdobić wnętrze kawiarni, jednak ostatecznie lokal przeznaczono na znany wszystkim mieszkańcom… sklep obuwniczy „Chełmek”. To kompozycja wykonana w stonowanych barwach, głównie w odcieniach szarości, żółci i ciemnej czerwieni. – Zupełnie inna jest kolorystyka mozaiki wykonanej niedługo później w holu Szkoły Podstawowej nr 15, obecnie mieści się tam III Liceum Ogólnokształcące. Ścianę holu wypełniają bawiące się dzieci. Kontury postaci są zgeometryzowane, jak na rysunkach dziecięcych, a kolorystyka jest bardzo żywa, z mocnymi plamami czerwieni – tłumaczy dyrektor Muzeum Miejskiego w Tychach.
Kilka lat później Franciszek Wyleżuch ozdobił kolejną szkołę. Piękne mozaikowe, kolorowe kwiaty powstały w holu i przedsionkach Szkoły Podstawowej nr 17.
Ptasie motywy
Nieopodal Parku Miejskiego, na murze ogrodzenia Szkoły Podstawowej nr 18, artysta stworzył „ptasią” kompozycję. Długi mur podzielony został na kwatery, które wypełniają abstrakcyjne formy kolorowych ptaków.
Dzieło trójwymiarowe
Bez wątpienia na szczególną uwagę zasługuje dzieło, które powstało w 1969 roku na elewacji ówczesnego Zakładu Elektroniki Górniczej (dzisiaj to siedziba firmy Kopex). Parter budynku zdobi kompozycja, która przypomina rysunek techniczny. To nawiązanie do schematu elektronicznych obwodów scalonych, jakie niegdyś projektował ZEG. – Ta żółto-błękitna kompozycja jest trójprzestrzenna – zauważa Maria Lipok-Bierwiaczonek. – To bardzo oryginalne dzieło Stanisława Wyleżucha jest unikatowe także z uwagi na koncept – inspirację nowoczesną technologią produkcji – tłumaczy.
Morskie fale
Do dzisiaj można oglądać także mozaikę pokrywającą z obu stron pylon konstrukcji schodów zewnętrznych pawilonu na osiedlu G. Jak podkreśla dyrektor Bierwiaczonek, tę kompozycję należy podziwiać zarówno za formę, jak i za dobór kolorystyczny płytek. Jedno i drugie wykonano po mistrzowsku. Patrząc na mozaikę, odbiorca ma wrażenie, że po ścianie spływa błękitno-zielona fala.
Inna, „rozfalowana” kompozycja widnieje na elewacji budynku, w którym znajduje się siedziba TSM „Oskard”. Dzięki temu, że mozaikę osłania daszek, jest ona bardzo dobrze zachowana.
B jak biblioteka
Na ulicy Dąbrowskiego, na elewacji budynku filii tyskiej Miejskiej Biblioteki Publicznej, widać wielką mozaikową literę „B”. – Jednak to wewnątrz biblioteki znajduje się prawdziwy skarb – stwierdza dyrektor Bierwiaczonek. – Ścianę czytelni pokrywa mozaika, w którą artysta wkomponował elementy płaskorzeźby z krojem liter, słuszny akcent w świątyni książki – tłumaczy.
Zachowane w pamięci
Niestety nie wszystkie mozaikowe dzieła zachowały się do dnia dzisiejszego. Wciąż jednak pamięta je wielu mieszkańców Warto przypomnieć, chociażby największą tyską kompozycję mozaikową (była wysoka na osiem pieter), która widniała na zachodniej ścianie budynku Urzędu Miasta Tychy.
Podwójne znaczenie
Tychy to mozaikowe miasto – to stwierdzenie, którym śmiało można podsumować naszą wycieczkę po mieście. Jednak, jak słusznie zauważa Maria Lipok-Bierwiaczonek, ma ono znaczenie podwójne.
– „Mozaikowe miasto” to zarazem metafora najlepiej oddająca społeczny charakter miasta. Specyfiką miasta jest bowiem mozaikowa wieloskładnikowość jego mieszkańców i zbudowana przez nich umiejętność współżycia i współpracy – pomimo różnic pochodzenia regionalnego i różnych tradycji kulturowych, pielęgnowanych w rodzinach – podsumowuje dyrektor tyskiego Muzeum Miejskiego.
Na zdjęciu: Mozaika na elewacji budynku siedziby TSM OSKARD.
Fot. E. Madej

